Reklama

Zagrożone prognozy operatorów

Już teraz powinny zostać sformułowane przepisy wykonawcze, które począwszy od 2003 r. umożliwią efektywne uwolnienie rynku międzynarodowych usług telefonicznych - uważają niezależni operatorzy. W przeciwnym razie nie uda im się zrealizować prognoz dotyczących przychodów z tego tytułu. Spółki konkurować miały o udział w torcie, który w 2001 r. wart był 774 mln zł i w całości należał do TP SA.

Publikacja: 13.06.2002 08:11

Pamiętając o doświadczeniach związanych z otwarciem rynku usług międzystrefowych i wydawaniem nowych zezwoleń na początku 2002 r. niezależni operatorzy są zdania, że już teraz powinny zostać przygotowane podstawy prawne otwarcia rynku telefonicznych usług międzynarodowych. Do tej pory nie weszły w życie przepisy określające, w jaki sposób abonent, który chce zadzwonić za granicę, korzystając z usług konkretnej firmy, będzie łączył się z jej siecią. Odpowiednie akty legislacyjne powstają w Ministerstwie Infrastruktury.

- Lada dzień do Sejmu trafi rządowy projekt nowelizacji prawa telekomunikacyjnego, do którego obowiązani jesteśmy dołączyć pakiet przepisów wykonawczych - powiedziała Ewa Kozłowska-Łojek, dyrektor Departamentu Rozwoju Telekomunikacji Ministerstwa Infrastruktury. 28 maja nowelę przyjęła Rada Ministrów. Data wejścia w życie przepisów zależeć będzie od tempa działań komisji sejmowej.

- Szybkie pojawienie się przepisów wykonawczych jest warunkiem sprawnego przeprowadzenia procesu liberalizacji połączeń międzynarodowych. Jest to istotne dla wszystkich podmiotów mających zamiar działać na tym rynku - nie tylko dla TP SA. Przepisy wykonawcze powinny uwzględnić przede wszystkim kwestie rozliczeń międzyoperatorskich i rozliczeń operatorów z klientami (zawieranie umów, wystawianie faktur) - powiedział Witold Rataj, rzecznik TP SA.

Niezależni operatorzy domagają się m.in. przyznania im prawa do obsługi połączeń międzynarodowych za pomocą tego samego prefiksu, którego klienci używają dla połączeń międzystrefowych. - Prefiks powinien identyfikować operatora, a nie usługę - twierdzi Ewa Wróblewska, rzecznik Energis Polska. - Jeśli schemat wybierania będzie inny niż dla połączeń międzystrefowych, to pojawi się bariera w TP SA związana np. z dłuższym czasem wdrożenia, dostępnością nie na wszystkich centralach, pojawią się też pomyłki, trudności z preselekcją itp. - powiedziała Jolanta Ciesielska, rzecznik prasowy Netii.

- Sugerowanie, że TP SA może mieć jakieś problemy z wdrożeniem nowych rozwiązań, jest przedwczesne - ripostuje W. Rataj. - Ze względu na skalę prowadzonej działalności oczekujemy jednak pojawienia się przepisów wykonawczych, określających zasady działania operatorów po otwarciu rynku połączeń międzynarodowych, z wyprzedzeniem czasowym, umożliwiającym właściwe przygotowanie firmy do ich wprowadzenia - dodał.

Reklama
Reklama

Brak szczegółowych ustaleń sprawia, że przedsiębiorstwa telekomunikacyjne mogą nie zdążyć z przygotowaniem nowej usługi. Zdaniem przedstawicieli Netii, nie licząc czasu na pozyskanie finansowania, potrzeba 6-9 miesięcy, aby przygotować ofertę od strony technicznej, komercyjnej (chodzi m.in. o umowy z operatorami zagranicznymi) oraz marketingowej. Jeśli w wyniku braku przepisów wykonawczych prace te opóźnią się, zarówno Netia, jak i inni operatorzy mogą nie zrealizować prognozy przychodów z połączeń międzynarodowych przewidzianych na 2003 r.

Wśród elementów wymagających określenia zarząd Energisu wymienia również kwestie podatkowe, a także konieczność dostosowania zezwoleń wydawanych przez URTiP do Prawa telekomunikacyjnego w sposób gwarantujący równość operatorów działających przed 2002 r. i nowych. Jak zaznaczają przedstawiciele operatora, niezbędne jest uregulowanie zasad rozliczeń i stawek rozliczeniowych między podmiotami świadczącymi usługi połączeń międzynarodowych a operatorem dominującym. - Najprostszym rozwiązaniem jest przyjęcie zasady, iż stawki w sieci TP SA za rozpoczęcie i za zakończenie połączenia są takie same, jak dla ruchu międzystrefowego - wyjaśnia E. Wróblewska.Zdaniem W. Rataja, rozwiązania obejmujące zasady rozliczeń między operatorami działającymi na terenie Polski nie powinny być "najprostsze", lecz uczciwe i odpowiadające zaangażowaniu poszczególnych podmiotów w realizację usług. - Liberalizacja rynku połączeń międzynarodowych nie powinna być okazją do instrumentalnego i nieuzasadnionego osłabiania pozycji któregokolwiek z operatorów na rzecz konkurencji. Przeczy to podstawowym zasadom liberalizacji i budowania zdrowej przewagi konkurencyjnej - uważa rzecznik TP SA.

W 2001 r. przychody TP SA z tytułu świadczenia usługi międzynarodowych połączeń spadły do 774 mln zł, z 786 mln zł w 2000 r. Skurczyła się również liczba wydzwonionych minut (z 495 mln w 2000 r. do 455 mln w roku ubiegłym). Spadki te spółka tłumaczy dwoma czynnikami: konkurencją ze strony operatorów VoIP i spowolnieniem gospodarczym. - Pojawienie się firm VoIP nie przyniosło znaczącego obniżenia przychodów spółki - zaznaczył W. Rataj.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama