Połączyć ORLEN z Rafinerią Gdańską. Z rynku publicznego zebrać kasę - także od zagranicznych firm - na ekspansję w naszej części Europy. Redukując koszty w ramach tworzonej grupy, zajmować nowe pozycje w regionie. A potem, już z istotnym udziałem w rynku tej części Europy, dać się sprzedać za ciężkie pieniądze globalnym tuzom. Rosjan dopuścić do walki tylko po to, by śrubowali cenę. Ale nie dać im wygrać. Albo rozwijać się samodzielnie, wyrastając z czasem na regionalnego, samodzielnego potentata. Taka polska wersja BP, powiedzmy - Polish Petroleum. Jestem przekonany, że to się może udać. Ale potrzeba równie dużo kapitału, jak i konsekwencji i wyobraźni.
ORLEN, mimo że przecież raczej lubiany przez rynek jest przedsiębiorstwem strategicznym bez strategii.
Nie jestem, delikatnie mówiąc, zachwycony pomysłem krzyżowego wiązania ORLENU z w sumie przecież drugoligowymi graczami, których trzeba przejmować, a nie kokietować. Ale trudno. Myślę, że można byłoby to przeboleć pod jednym warunkiem. Mianowicie, jeśli już dojdzie do realizacji fuzji z OMV czy MOL-em (albo wręcz konsolidacji całej grupy), to ważne jest, by ORLEN miał zagwarantowaną pozycję lidera tego nowego bytu. Niestety, jest bowiem tak, że tu gra może sprowadzać się do brutalnego zagadnienia "kto kogo". Szansę na sensowne funkcjonowanie nowego bytu widzę tylko przy założeniu jednego silnego ośrodka decyzyjnego. I nie ukrywam, że chodzi mi o to, by rządził ORLEN.
Nieprzemyślana sprzedaż może być fatalna dla rynku i zła dla samego ORLENU. Niefortunnie dobrany partner może bowiem skoncentrować się głównie na obskubywaniu naszego orzełka. I użyciu infrastruktury i sieci sprzedaży ORLENU (może nawet w połączeniu z RG) do zwiększania własnych przychodów. Stąd może trochę dramatycznie brzmiący apel o to, by strategii i przyszłości ORLENU zwyczajnie nie położyć przez głupio dobrany alians, na którym nasz paliwowy koncern może wyjść jak Zabłocki na mydle.
- Stary, zapomnij. Przy takim układzie politycznym i przy takich ludziach nie ma szansy na realizację takiej koncepcji. Choć masz rację - skomentował jeden z zaprzyjaźnionych speców. I pewnie, niestety, ma rację. Ale jeśli tak, to wielka szkoda. Bo maleją szanse na budowę Polish Petroleum. A warto by było. Oddawanie pola i sprzedawanie ORLENU dla samej sprzedaży byłoby po prostu błędem. Stracimy na tym wszyscy.