Do finału przetargu zakwalifikowano trzy konsorcja: Budimeksu, Strabaga i Hochtiefa. Oferta ostatniej z tych firm nie spełniała wymogów formalnych i nie była przez komisję brana pod uwagę. Maksymalnie konsorcjum mogło otrzymać za ofertę 100 pkt., z czego aż połowę za cenę. Budimex z Ferrovialem był tańszy od konkurentów przynajmniej o 1/5. W efekcie konsorcjum giełdowej spółki otrzymało 75 pkt., a Strabag niespełna 28 pkt. Strabag ma teraz 7 dni na złożenie protestu i niewykluczone, że to zrobi. Komisja musi się do protestu ustosunkować. Później przysługuje jeszcze odwołanie do dyrektora Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze. - Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, prace rozpoczną się wczesną jesienią tego roku i potrwają trzy lata - mówi Marek Michałowski, prezes zarządu Budimeksu.
Sądząc z ceny, jaką zaproponował Budimex, nie można liczyć na zbyt dużą rentowność tego przedsięwzięcia. Podobne opinie mają analitycy. - Kontrakt zapewni grupie Budimeksu znaczne przychody, a także prestiż i dobre referencje. Jednak muszę postawić duży znak zapytania przy jego rentowności - tłumaczy Bartosz Ostafiński z Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
Udział w końcowej fazie przetargu na rozbudowę warszawskiego Okęcia i spore szanse na jego wygranie były jedną z przyczyn stabilnego w ostatnim czasie zachowania akcji Budimeksu w porównaniu z innymi firmami z branży. Kolejnym elementem, który na pewno pozytywnie wpływa na kurs, jest obecność w akcjonariacie warszawskiego holdingu instytucji finansowych. To głównie one "podtrzymują" kurs na stosunkowo wysokim poziomie. W piątek cena akcji Budimeksu wzrosła o 4,1%, do 33 zł.