- Teraz już widać, że ten rok będzie gorszy niż ubiegły dla branży budowlanej. Ale my spodziewamy się kolejnego wzrostu sprzedaży, choć, oczywiście, nie będzie on spektakularny - mówi prezes Michałowski. Ubiegły rok grupa zamknęła 2,5 mld zł przychodów i 28 mln zł straty netto. Na pewno w tym roku Budimex nie zdoła osiągnąć przychodów z budowy nowego terminalu na Okęciu. Przypomnijmy, że konsorcjum Budimeksu (37-proc. udział), Ferrovialu Agroman (58%) i Estudio Lamela (5%) wygrało przetarg, oferując najniższą cenę (200 mln USD). Obecnie trwa procedura odwoławcza i kontrakt powinien zostać podpisany na przełomie sierpnia i września.

Na piątkowej konferencji prezes Michałowski odniósł się do zarzutów, które przedstawiają publicznie pozostałe dwie firmy biorące udział w przetargu. - Budimex wygrał w obu turach przetargu oferując najlepsze warunki. Wybrana przez nas lokalizacja po przeciwnej stronie istniejącego terminalu jest lepsza od proponowanej przez konkurentów, bowiem pozwala na dalszy szybki rozwój portu lotniczego. A zarzuty o nierównym traktowaniu firm zagranicznych zakrawają na skandal. Chciałbym, aby polskie firmy w Niemczech były tak samo traktowane, jak zagraniczne koncerny u nas - tłumaczy prezes Budimeksu.

Najpoważniejszy zarzut dotyczy ceny oferty. W przypadku Budimeksu była ona niższa od pozostałych o ponad 20%. - Na pewno nie jest ona dumpingowa. Szukaliśmy najtańszych rozwiązań spełniających wymagania specyfikacji przetargowej - mówi prezes Michałowski. Zaznacza, że jest za ujawnieniem wszystkich pełnych opinii specjalistów, którzy wypowiadali się w sprawie ofert. Tłumaczył także, że w trakcie realizacji tak dużego projektu często trzeba wykonywać roboty dodatkowe, lecz zawsze robi się je na zlecenie zamawiającego. Według niego, roboty dodatkowe przy budowie obecnie użytkowanego terminalu wyniosły około 20% wartości kontraktu.

Pytany o marżę przy kontrakcie na terminal szef Budimeksu zasłonił się tajemnicą handlową. Powiedział tylko, że jest ona kilkuprocentowa, ale może ulec zwiększeniu po wyłonieniu w dodatkowych przetargach podwykonawców. Pedro Buenaventura Cebrian uważa, że nie marża jest tutaj najważniejsza. Kontrakt jest bowiem bardzo prestiżowy i dzięki niemu konsorcjum zdobędzie referencje, które potem wykorzysta przy podobnych budowach w naszej części Europy . - Czekamy na przetargi na budowę lotnisk, autostrad czy linii kolejowych w Europie Środkowowschodniej. Nie ukrywam, że najbardziej interesują nas kraje, które mają szansę niedługo wejść do Unii Europejskiej - mówi prezes Michałowski.