Brak gwałtowniejszych reakcji na piątkowy komunikat TP SA wiąże się przede wszystkim z faktem, że analitycy zwrócili uwagę na pozytywne elementy zawarte w komunikacie TP SA. Chodzi przede wszystkim o fakt, że rezerwa związana jest z większym niż oczekiwał zarząd wykorzystaniem przez pracowników możliwości dobrowolnego odejścia ze spółki. Zapewni to oszczędości w kosztach pracy. - Szacujemy, że dodatkowe oszczędności wyniosą 7% w stosunku do 2001 r. - wyjaśnił Witold Rataj, rzecznik Telekomunikacji Polskiej. Jeden z banków inwestycyjnych w notce rozesłanej do klientów zauważył, że dodatkowe oszczędności mogą w skali 2002 r. zrównoważyć ujemny wpływ rezerwy.
Niezbyt duży spadek ceny akcji TP SA związany był też z faktem, że już wcześniej zostały one znacząco przecenione. Jeszcze przed utworzeniem rezerwy ING w raporcie z 31 lipca podniosło rekomendację dla naszego największego operatora telekomunikacyjnego z "trzymaj" do "kupuj". Przypomnijmy, że bank ten jeszcze na poczatku tego roku zalecał sprzedaż papierów Telekomunikacji. ING podniósł jednocześnie z 12,2 do 13,4 zł cenę docelową walorów TP SA. Autorzy raportu, pozytywnie oceniając polską spółkę, liczą przede wszystkim na wymierne rezultaty prowadzonej restrukturyzacji, czyli głównie ograniczenie kosztów przez nią ponoszonych.