Reklama

Konkurs syndyków

Najwięcej listów motywacyjnych i życiorysów zawodowych syndyków wpływa do sędziowskich referatów wydziału układowo-upadłościowego, gdy bankrutuje przedsiębiorstwo o majątku wyższym niż 20 mln zł. Wynagrodzenie likwidatora sięgać może 5% masy upadłościowej. O tyle zabiega. Dostaje znacznie mniej.

Publikacja: 20.09.2002 08:39

Jak wynika z danych zgromadzonych w warszawskim sądzie gospodarczym, w ciągu ostatnich 2 lat o najwyższe wynagrodzenie za przeprowadzenie procesu upadłościowego wnioskował Bogusław Lachowski, wyznaczony na syndyka spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Ursus-Diesel. W zaadresowanym do prowadzącego sprawę sędziego piśmie zaproponował przyznanie mu honorarium w wysokości 710 tys. zł, czyli 3% funduszu masy upadłościowej. Miało to być wynagrodzenie za 1,5 roku pracy. Syndyk Ursusa zobowiązał się bowiem, że zakończy rozpoczęte w sierpniu ubiegłego roku postępowanie do końca 2002 r. Dla porównania, wartość aktywów przedsiębiorstwa wynosiła 35,7 mln zł, a 2000 r. zamknęło ono z zobowiązaniami na poziomie 20,6 mln zł. W rezultacie, prowadzący sprawę sędzia zgodził się na kwotę znacząco mniejszą - 120 tys. zł.

Ambasador w Teheranie

startuje w konkursie

Ursus-Diesel nie był jedyną firmą z podwarszawskiej grupy, postawioną w 2001 r. w stan upadłości. Fabryka Metalurgiczna "Ursus" przyciągnęła uwagę przynajmniej 3 zawodowych syndyków. Jak wynika z ich curriculum vitae i listów motywacyjnych, likwidatorem masy upadłościowej bywają zarówno absolwenci wydziału zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, jak i (w jednej osobie): emerytowany dziennikarz, ambasador w Teheranie, a następnie przedstawiciel państwa polskiego w Laosie.

W przypadku FM Ursus wybór sędziego padł na Jacka Konarzewskiego (absolwent UW), legitymującego się ukończonym kursem "I i II stopnia dla syndyków, nadzorców sądowych, likwidatorów i zarządców komisarycznych". Zdystansował on tym samym byłego syndyka Elemisu, CEMI i Kolspedu.

Reklama
Reklama

6 zawodowych likwidatorów było chętnych poprowadzić proces upadłościowy spółki Cormay Diagnostyka. Ostatecznie sędzia komisarz wyznaczył na to stanowisko Małgorzatę Heller.

Internetowe spółki

padają gęsto

Wśród odrzuconych kandydatów na syndyka Cormay był również Andrzej Więś, który w tym samym czasie zarządzał masą upadłościową internetowej spółki AdServer (medialne i internetowe firmy należą do najliczniejszej grupy postawionych w stan upadłości w 2001 i 2002 r.). Po przyjęciu sprawy AdServera syndyk złożył wniosek o przyznanie mu wynagrodzenia w wysokości 40 tys. zł i wypłatę 5 tys. zł zaliczki. Wkrótce po tym, jak przyznano mu 35 tys. zł, wystąpił o umorzenie sprawy. Na kontach internetowej firmy pozostało bowiem niewiele ponad 26 tys. zł.

Inną internetową spółką, chwilowo związaną z rynkiem publicznym, a postawioną w stan upadłości już w tym roku, jest Arena.pl. Na jej syndyka wyznaczono Mieczysława Hertera. W tym przypadku kwestia wynagrodzenia nie została jeszcze rozstrzygnięta. Jak wynika jednak z dokumentów przedłożonych w stołecznym sądzie, syndyk Areny ubiega się o 30 tys. zł wstępnego wynagrodzenia. Jednocześnie M. Herter jest syndykiem Magic Group.

Wokół Elektrimu:

Reklama
Reklama

120 tys. zł w 2 miesiące

W listopadzie 2001 r. o 88 tys. zł wstępnego wynagrodzenia złożył wniosek Bogdan Dobkowski, syndyk spółki Polish Phonesat z siedzibą w Ożarowie. Według wykazu aktywów, największą wartość (315,9 mln zł) miały posiadane przez nią udziały w dwóch innych postawionych nieco później w stan upadłości spółkach: VPN Service i Inter-Net. Mimo że wycena rynkowa przeprowadzona przez niezależnych specjalistów wykazała, że są one warte odpowiednio 3 i 2 mln zł, wartość bilansowa w księgach Polish Phonesat nigdy nie została skorygowana. O tym - jak napisano w aktach - jako właściciel mógł zadecydować jedynie Elektrim. W rezultacie, fundusz majątku upadłościowego Polish Phonesat okazał się wart nie więcej niż 2,2 mln zł. Aby uzyskać tę kwotę, syndyk spieniężył komputery, 2 samochody oraz infrastrukturę telekomunikacyjną. Tzw. wartości niematerialne i prawne w księgach PP wyceniono na 960 tys. zł.B. Dobkowski został następnie syndykiem VPN Service (upadłość spółki ogłoszono 25 czerwca tego roku). Z funduszu upadłościowego wycenionej na 3,3 mln zł firmy syndyk chciał otrzymać 150 tys. zł. Sąd przyznał mu prawo do 120 tys. zł. Swoje obowiązki likwidator pełnił jednak krótko. W drugiej połowie sierpnia znalazł się chętny na zakup VPN. Ofertę złożył NASK.

Co robią syndycy?

Syndycy pełnią dwojakiego rodzaju funkcje: zarządców przymusowych przedsiębiorstw, które trwale utraciły zdolność płatniczą i nie mogą regulować swoich zobowiązań, oraz likwidatorów, pełniąc wówczas podobną rolę jak komornicy. Ich zadanie rozpoczyna się natychmiast w momencie postanowienia o upadłości przedsiębiorstwa przez sąd pierwszej instancji, bez oczekiwania na jego uprawomocnienie. Syndyk przejmuje w zarządzanie majątek przedsiębiorstwa, przeprowadza inwentaryzację, wycenia poszczególne składniki i zwraca się do sędziego komisarza o akceptację strategicznej koncepcji działania w danym przypadku. Z reguły (ok. 98% spraw), biorąc pod uwagę "mizerię" finansową upadłych przedsiębiorstw, zapada decyzja o likwidacji majątku. Jest on sprzedawany "po kawałku", w zorganizowanych częściach lub w całości. Uzyskane środki tworzą fundusz masy upadłościowej, z którego są zaspokajane prawa wierzycieli, wynikające z przyjętej listy wierzytelności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama