Jak wynika z danych zgromadzonych w warszawskim sądzie gospodarczym, w ciągu ostatnich 2 lat o najwyższe wynagrodzenie za przeprowadzenie procesu upadłościowego wnioskował Bogusław Lachowski, wyznaczony na syndyka spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Ursus-Diesel. W zaadresowanym do prowadzącego sprawę sędziego piśmie zaproponował przyznanie mu honorarium w wysokości 710 tys. zł, czyli 3% funduszu masy upadłościowej. Miało to być wynagrodzenie za 1,5 roku pracy. Syndyk Ursusa zobowiązał się bowiem, że zakończy rozpoczęte w sierpniu ubiegłego roku postępowanie do końca 2002 r. Dla porównania, wartość aktywów przedsiębiorstwa wynosiła 35,7 mln zł, a 2000 r. zamknęło ono z zobowiązaniami na poziomie 20,6 mln zł. W rezultacie, prowadzący sprawę sędzia zgodził się na kwotę znacząco mniejszą - 120 tys. zł.
Ambasador w Teheranie
startuje w konkursie
Ursus-Diesel nie był jedyną firmą z podwarszawskiej grupy, postawioną w 2001 r. w stan upadłości. Fabryka Metalurgiczna "Ursus" przyciągnęła uwagę przynajmniej 3 zawodowych syndyków. Jak wynika z ich curriculum vitae i listów motywacyjnych, likwidatorem masy upadłościowej bywają zarówno absolwenci wydziału zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, jak i (w jednej osobie): emerytowany dziennikarz, ambasador w Teheranie, a następnie przedstawiciel państwa polskiego w Laosie.
W przypadku FM Ursus wybór sędziego padł na Jacka Konarzewskiego (absolwent UW), legitymującego się ukończonym kursem "I i II stopnia dla syndyków, nadzorców sądowych, likwidatorów i zarządców komisarycznych". Zdystansował on tym samym byłego syndyka Elemisu, CEMI i Kolspedu.