Reklama

Mamy środki na kłopoty

Ze Stanisławem Jakubowskim, wiceprezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA, rozmawia Michał Śliwiński

Publikacja: 24.09.2002 09:22

Jak zapisy w prospekcie emisyjnym, dotyczącym obligacji, mają się do proponowanego programu prywatyzacji PGNiG?

Prace nad programem PGNiG rozpoczęliśmy od analizy naszych zobowiązań w stosunku do wierzycieli, którzy kupili euroobligacje wtedy, kiedy obowiązywał zupełnie inny plan prywatyzacji. Nowa strategia rozwoju spółki nie przekracza pewnych ustaleń, które, nierespektowane, dałyby wierzycielom prawo do przedstawienia papierów dłużnych do natychmiastowego wykupu. Istnieją jednak rozbieżności pomiędzy prospektem emisyjnym a programem prywatyzacji i trzeba je wyjaśnić z wierzycielami.

W jaki sposób chcecie negocjować z obligatariuszami? Czy podejmą oni decyzje w kwestii waszych propozycji, np. na walnym zgromadzeniu wierzycieli?

Cała procedura negocjacji od strony formalnej jest nadal analizowana, istotne jest bowiem, jak mamy uzyskać zgodę na zmiany. Trudność polega na tym, że program prywatyzacji otrzymaliśmy 11 września i jest on przedmiotem naszej analizy. Dlatego nie rozmawiamy jeszcze z wierzycielami. Sytuacja jest też niełatwa z innego powodu - nasi wierzyciele się zmieniają.

Gdyby jednak część z nich postanowiła w przyszłości nie zgodzić się na zmiany w programie prywatyzacyjnym, to mamy zaplecze finansowe, aby się przed tym zabezpieczyć. Obecny program nie powinien jednak doprowadzić do scenariusza najczarniejszego, czyli do obowiązku wykupienia przez nas części papierów dłużnych. Natomiast mogą wystąpić zdarzenia dla nas niekorzystne, które są zależne od firm zewnętrznych - agencji ratingowych.

Reklama
Reklama

Czyli liczy się Pan ze zmianą oceny wiarygodności kredytowej, co spowoduje automatycznie zwiększenie kosztów finansowych spółki ze względu na wzrost kuponu od obligacji?

Długofalowa ocena wiarygodności PGNiG została utrzymana, natomiast Standard & Poor`s zmienił perspektywę dla PGNiG z "pozytywnej" na "stabilną", według mnie z dyskusyjnych powodów. Nie sądzę, aby były powody do zmiany naszego ratingu (jeżeli już, to w górę), ale w razie czego mamy spore środki finansowe, przewidziane na zdarzenia, o których Pan mówi.

Czy te środki finansowe pochodzą z emisji euroobligacji?

Tak, w części pochodzą one oczywiście z emisji obligacji.

Czy taka duża emisja była rzeczywiście potrzebna?

Wygląda na to, że jej wielkość była zawyżona. Oczywiście rozumiemy, że kwotę 800 mln euro, za jaką zostały wyemitowane papiery, można uzasadnić pomysłem dywersyfikacji dostaw gazu i w związku z tym realizacją umowy z tzw. "grupą skandynawską", co wymagałoby znacznych nakładów finansowych na budowę gazociągu "Baltic Pipe". Jednak zdaniem obecnego zarządu PGNiG, nawet uwzględniając ówczesne potrzeby, ta emisja była zbyt wysoka. Skutkuje to tym, że mamy sporo dobrze ulokowanych środków finansowych. Spowodowało to jednak znaczne koszty, ponieważ emisja była ponad potrzeby.

Reklama
Reklama

O ile za dużo wyemitowano więc obligacji?

To kwestia dyskusyjna, szacunki mówią o 200-250 mln euro.

Zbliża się data zapłacenia odsetek. Prospekt emisyjny nakłada na was rygorystyczne obowiązki - jeżeli spóźnicie się o trzy dni z wypłatą, obligacje będzie można przedstawić do wykupu. Zdążycie?

Mogę Pana zapewnić, że nie będzie z tym najmniejszych problemów.

Poprzedni zarząd podpisał porozumienie na dostawy gazu z krajów skandynawskich. Czy ten projekt jest realizowany?

Jest on fragmentem większej całości, którą ogólnie można nazwać dywersyfikacją źródeł dostaw gazu. Ten projekt jest powiązany z kontraktem jamalskim oraz możliwościami wydobywczymi PGNiG. Aktualnie sytuacja jest taka, że w kraju mamy nadpodaż gazu. Zwłaszcza w stosunku do prognoz, na podstawie których był konstruowany 25-letni kontrakt dostaw gazu z Gazpromem. Używając żargonu handlowego: naszego towaru schodzi mniej niż w zeszłym roku. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w takiej sytuacji powinniśmy kontraktować dodatkowe dostawy? Przede wszystkim musimy wywiązać się z kontraktu jamalskiego, a później myśleć o następnych Dodam jeszcze, że kontrakt skandynawski (jako sposób na dywersyfikację) warto rozważać, pod warunkiem, że cena gazu nie byłaby wyższa od rosyjskiego.

Reklama
Reklama

Czy chcecie równoważyć import krajowym wydobyciem?

Mamy w Polsce spore złoża i przy zwiększeniu krajowego wydobycia nie musimy kupować gazu - jak to się dzieje w przypadku kontraktu rosyjskiego - w formule "bierz lub płać". Gaz polski jest tańszy, zakładamy zwiększenie wydobycia do 6 mld metrów sześciennych, przy sprzedaży rzędu 11 mld metrów sześciennych w obecnym roku, a w przyszłym ok. 12 mld metrów sześciennych.

Co na to Rosjanie?

Oczywiście, oni by chcieli, żebyśmy brali jak najwięcej ich gazu. W tej chwili mamy podpisany kontrakt na dostawę 250 mld metrów sześciennych przez 25 lat, ale nie zapominajmy, że inny kontrakt, dotyczący budowy gazociągu jamalskiego, mówił również o realizacji infrastruktury niezbędnej do wykonania kontraktu na dostawy gazu. Brak drugiej nitki, naszym zdaniem, obciąża stronę rosyjską. Więc obecnie nawet nie ma technicznej możliwości realizacji zwiększonych dostaw gazu. Negocjujemy te kwestie, a wynik rozmów nie jest przesądzony.

Czy Rosjanie mają prawo żądać, żebyśmy brali od nich gaz?

Reklama
Reklama

Pod pewnymi warunkami tak. Jednak to jest pewien mit, że strona polska wzięła na siebie bezwarunkowo obowiązek odbioru gazu. Pozornie tak właśnie nakazuje formuła "bierz lub płać". Nie możemy czytać kontraktu na dostawę gazu w oderwaniu od umowy na budowę pasa transmisyjnego, czyli gazociągu. Nasza pozycja negocjacyjna nie jest więc najgorsza.

PGNiG ma wejść na GPW. Jakie środki macie zamiar pozyskać z emisji akcji?

Rządowy program na szczęście to przewiduje, więc my planujemy podwyższenie kapitału i mamy nadzieję, że pozyskane w ten sposób środki będą spore. Jednak z pytaniem, ile pieniędzy trafi do nas, trzeba udać się do MSP.

Jakie są zatem potrzeby kapitałowe spółki?

Chcielibyśmy, aby środki z emisji w znacznej mierze zostały przeznaczone na oddłużenie. W zeszłym roku wypracowaliśmy zysk operacyjny na poziomie 750 mln zł a ponieśliśmy stratę w wysokości 160 mln zł. To wynik wysokich kosztów finansowych. Nasza filozofia jest prosta. Apelujemy do naszych przyszłych właścicieli - wpłaćcie nam trochę pieniędzy, my spłacimy wierzycieli, a zyskami podzielimy się z wami. Wierzymy, że do czasu emisji wyniki finansowe będą znacznie lepsze.

Reklama
Reklama

Jaka jest realna data debiutu PGNiG na giełdzie i jakie miejsce zajmie firma na warszawskim rynku?

Jeśli chodzi o drugą część pytania: nasi doradcy mówią nam, że jesteśmy sporo warci. Sądzę, że możemy być jedną z największych spółek w tej części Europy. Co do debiutu giełdowego, mam nadzieję, że nastąpi w pierwszym kwartale 2004 roku.

Kto, Pana zdaniem, kupi w ofercie publicznej akcje PGNiG?

Program rządowy przewiduje, że akcje będą adresowane do instytucji finansowych i inwestorów indywidualnych. W przypadku, gdy uplasowanie całej emisji na GPW napotkałoby przeszkody, sądzę, że MSP rozważy możliwość debiutu na giełdach zagranicznych. Zwłaszcza że na rynek może trafić aż 49% wszystkich akcji. Wydaje mi się, że PGNiG może być łakomym kąskiem dla OFE, które mają ograniczone możliwości inwestycji na rynku krajowym i za granicą. A nasza spółka może być jednym z najbardziej płynnych podmiotów na warszawskiej giełdzie.

Czy planuje się prywatyzację spółek dystrybucyjnych?

Reklama
Reklama

Od 1 stycznia 2003 r. zostanie wyodrębnionych 6 spółek dystrybucyjnych, ale ich 100-proc. właścicielem będzie PGNiG. Sądzę, że Rada Ministrów podejmie decyzję co do ich prywatyzacji przed wejściem na giełdę. Teraz MSP ma 100% głosów, później będzie musiało uwzględniać zdanie także innych akcjonariuszy PGNiG.

Spółkę wydobywczą chce kupić PKN ORLEN.

Według mojej wiedzy, ORLEN jest zainteresowany wydobyciem ropy. Tak się dobrze składa, że kiedy PGNiG znajduje gaz, towarzyszy mu także ropa. Jest zatem miejsce na naturalną, partnerską współpracę między naszymi spółkami. Nam O sprzedaży spółki górniczej zdecydować ma również Rada Ministrów.

Jakie jest stanowisko PGNiG w sprawie dalszego istnienia spółki zależnej Gas Trading?

Spółka została powołana do tego, żeby handlować gazem. W sposób naturalny ten gaz miał pochodzić od Gazpromu. W sytuacji, gdy podstawowy dostawca stracił chęć do sprzedaży tego towaru Gas Tradingowi, my skłaniamy się do likwidacji tego podmiotu.

Dziękuję za rozmowę

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama