Ile ona jeszcze ma trwać? A może to odwrócenie trendu? W co jak w co, ale w
to to nie na pewno nie uwierzę. Perspektywy nie są najlepsze, nie tylko w
granicach naszego kraju, ale także poza nim. Co niby mamy dyskontować? Jaki
czynnik fundamentalny skłania do kupna w co najmniej średnim terminie? Wojna
z Irakiem? Wspomniany już budżet? Przyznam, że trudno mi znaleźć taki
czynnik. Zatem, przyjmuje, że wzrost nie będzie miał trwałego charakteru.
Skłania mnie do tego także analiza techniczna. Na początek przytoczę to, o
czym wspominałem przed tygodniem. Na wykresach wyrysowana została formacja
prostokątnego trójkąta spadkowego. Jest formacja, która budowana jest na
coraz mniejszych wyskokach popytu, zatem ma wymowę podażową i faktycznie
zwykle jest to formacja kontynuacji ruchu spadkowego. Oczywiście nie ma
stuprocentowo skutecznych sygnałów technicznych. Także w tym przypadku
zdarzają się trójkąty spadkowe, z których wybicie następuje górą. Taka
sytuacja zdaje się mieć miejsce obecnie na naszym rynku. Jednak fakt, że
przy formowaniu się trójkąta podaż była stroną dominującą sprawia, że w
przypadku wyjścia z trójkąta górą należy zachować szczególną ostrożność. Z
samym wybiciem polemizować oczywiście nie można, ale wspomniana ostrożność
nakazuje, by poczekać na jego potwierdzenie, czy faktycznie mamy do
czynienia z załamaniem formacji spadkowej. Zatem nie sy, że to rynek kasowy jest tu
ważniejszym opierałbym swoją uwagę właśnie na nim. Jeśli indeks faktycznie
wyjdzie nad 1115 pkt to już będziemy w tedy mieli coś na kształt
średnioterminowej formacji podwójnego dna, a to dawałoby perspektywę całkiem
sporego wzrostu co najmniej do 1200 pkt wig20.gif Tak mówią wykresy cen. Ja jednak
jestem sceptycznie nastawiony do tego scenariusza, ale to w końcu ja mam
słuchać rynku więc gdy będziemy mieli wybicie zagram odpowiednio.
Inna sprawa, jak szybko możemy dojść do tych 1115 pkt. Czy już w
poniedziałek? Wątpię. Piątek, a zwłaszcza końcówka sesji z tego dnia,
pokazał, że rynek nie jest wcale taki mocny. Zdają sobie z tego sprawę
gracze i starają się reagować na każdą informację, która mogłaby zagrozić
wzrostowi. Tendencja do szybkiej realizacji zysków (jeśli zdążyło się coś
zarobić), bądź szybkiego ucinania strat (w przypadku spóźnionego wejścia)
sprawiają, że rynek ma problemy ze wzrostem. Po silnych sesjach na świecie,
nasi gracze spodziewają się tam korekty. Wcześniej spodziewali się wzrostów,
więc gdy tam ciągle spadało u nas rynek szedł w bok. Teraz powoli oczekuje
się tam korekty, ale w piątek jej nie było, a indeksy po raz kolejny mocno
zyskały na wartości. Czy zatem w poniedziałek będzie u nas wzrost? Raczej
nie, bo skoro w piątek indeksy w USA nie spadły to "już na pewno" zrobią to
w poniedziałek - prawo szorta się kłania.
Należy więc oczekiwać małej korekty, a po niej kolejnego ataku popytu. I ten
powinien być ostatnim. Poziom 1115 pkt nie zostanie pokonany i wrócimy do
spadków i realizacji mojego wyśnionego scenariusza wykres.gif Taki mam plan
:-) Skąd to przypuszczenie kolejnego ataku popytu? Wnioskuję to po wyglądzie
szybkich wskaźników opartych o dane dzienne. Na przykład CCI. Wskaźnik
rzadko osiąga takie wartości jak po piątkowej sesji CCIdzienny_fut.gif Może
to sugerować, że rynek jest wykupiony, ale warto też zauważyć, że szczyt cen
nie wypada w momencie szczytowej wartości wskaźnika, ale gdy ten po spadku
ponownie zacznie rosnąć i wyrysuje kolejny szczyt ale już na niższym
poziome. Tak do tej pory kończyło się większość krótkich wzrostów. Nie widzę
powodów, by nie oczekiwać tego i teraz.
Jeszcze jedna sprawa, już nie techniczna. 19 października w Irlandii
odbędzie się referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu z Nicei, który
umożliwia rozszerzenie UE. Już raz się takie tam odbyło, ale przy niskiej
frekwencji traktat odrzucono. Teraz podobno ma być inaczej. Jednak do końca
nie będzie wiadomo, która z opcji faktycznie weźmie górę. Według ostatnich
sondaży przewagę mają zwolennicy ratyfikacji, ale przy sporej grupie
niezdecydowanych, zatem nadal nic pewnego nie wiadomo. Rynek ostatnim
wzrostem zdaje się dyskontować pomyślny dla nas wynik referendum. Sprawy
obrałyby bardzo niemiły obrót, gdyby po raz wtóry "NIE" zwyciężyło.
Sprawiłoby to, że proces rozszerzenia Unii przedłużyłby się o kolejne
miesiące i to tylko przy założeniu, że brak ratyfikacji traktatu przez
Irlandię dałoby się "jakoś obejść". Oficjalnie jeszcze nic nie wiadomo, czy
taka możliwość zaistnieje, ale już się mówi, że przygotowywany jest "plan B"
. Jak ostatnio wyczytałem, rynek "ma nadzieję", że taki plan istnieje.
Nawet jeśli istnieje, to może on wpłynąć na reakcje średnioterminowe, ale w
krótkim terminie wynik referendum może mieć spore znaczenie dla koniunktury
giełdowej. Irlandzkie NIE może się spotkać ze sporym spadkiem cen, choćby z
racji tego, że rynek obecnie wydaje się podchodzić do tej sprawy dość
optymistycznie. W przypadku TAK - rynek ma szansę na wzrost, ale nie bezie
on zbyt duży i można się spodziewać realizacji zasady "kupuj plotki -czych wzrostów w USA i naszego sąsiada Dax"a. Potem możemy
jeszcze trochę podrosnąć. Nie wydaje mi się , by doszło do pokonania poziomu
1115 pkt. W drugiej części tygodnia, to już pewne, mamy ... targi. W
czwartek rozpoczynają się targi "Twoje Pieniądze". Kilka debat i seminariów
zapowiada się ciekawie. Zapraszam też oczywiście do stoiska Parkietu -
możemy pogadać.
Kamil Jaros