W piątek podmioty zależne od Vistuli - Staszów i AI Polska - sprzedały akcje spółki-matki. Staszów pozbył się ponad 295 tys. walorów (ponad 6% kapitału) po średniej cenie 2,05 zł za papier. AI Polska sprzedała ponad 193 tys. akcji (3,95% kapitału) również po 2,05 zł. Dokonanie transakcji miało na celu poprawę płynności finansowej spółek z grupy kapitałowej - poinformował zarząd giełdowego przedsiębiorstwa. Ale to tylko pretekst. Trwa bowiem ostra walka o władzę nad odzieżową firmą. Z jednej strony jest dwuosobowy zarząd, którym kieruje wiceprezes Michał Wójcik i który ma poparcie jednego z największych akcjonariuszy firmy - PZU (ma ponad 12% akcji), z drugiej jest największy udziałowiec H.I.P. Holding (ma ponad 23% akcji) i popierająca go rada nadzorcza. M. Wójcik ocenia, że Vistula rady nadzorczej w ogóle nie ma, bo na skutek rezygnacji dwóch członków jej skład zmniejszył się poniżej statutowego minimum. "Zdekompletowana" rada dokooptowała sobie jednak dwóch członków i w tak poszerzonym - bezprawnie, jak ocenia wiceprezes Wójcik - składzie zmieniła zarząd. Odwołała niepokornego wiceprezesa i powołała 5 osób, z czego dwie... nie uznają jej decyzji. Prezesem firmy, według niej, jest Roman Wenzl, który przez kilka ostatnich miesięcy kierował przedsiębiorstwem.
Walka o władzę nad spółką rozstrzygnie się najprawdopodobniej 24 stycznia na zwołanym już walnym. Transakcje spółek zależnych mają z nim związek. Chodzi o to, by - nawet jeśli H.I.P. Holding przejmie kontrolę nad firmą przed walnym - głosy z akcji kontrolowanych do tej pory przez Vistulę przypadły podmiotom popierającym PZU i wiceprezesa Wójcika. Dlatego już wcześniej spółki zależne od giełdowej firmy pozbyły się prawie 13% jej akcji. Zapewniły sobie ich odkupienie (jednak nie przed walnym), podpisując umowy opcji. Nie wiadomo, kto parkuje walory Vistuli. Żaden z nabywców do tej pory się nie ujawnił.