W przypadku Vistuli hossa jest silniejsza. W piątek jej akcje zyskały na wartości 13,1%, dzień wcześniej - ponad 40%. Kurs na zamknięciu wyniósł 4,24 zł. Od początku roku wzrost sięga już więc ponad 100%. Duży wolumen wskazuje, jak oceniają analitycy, że niektórzy akcjonariusze firmy chcą za wszelką cenę wzmocnić siły przed walnym, zaplanowanym na 24 stycznia. W akcjonariacie spółki trwa ostry konflikt między polskimi (pzu) i zagranicznymi ( H.I.P. Holding) inwestorami. - Do tej gry przyłączają się spekulanci. Sprzyjają im dużo wyższe niż zazwyczaj obroty. Niektórzy chcą szybko "wsiąść do pociągu", co napędza wzrosty - twierdzi jeden z analityków.
Fundusze kontrolowane przez PZU - Drugi NFI, Progress i "Kwiatkowski" - poinformowały w piątek o zakupie w sumie prawie 0,5 mln akcji, czyli 10% kapitału Vistuli.
Hossa trwa również na akcjach Wólczanki. Od końca ubiegłego roku wzrost sięga już ponad 50%. W piątek akcje zyskały 14,5%. Kurs wyniósł 4,58 zł. Najwyższy od połowy września ub.r. był wolumen. W ostatnich dniach systematycznie rośnie. Specjaliści oceniają, że w przypadku tej spółki zwyżka ma typowo spekulacyjny charakter. Na razie nie słychać o konflikcie w akcjonariacie firmy, choć kontrolowana jest przez dwie grupy osób fizycznych - jednej przewodzi Stanisław Gasinowicz (uważany za strategicznego inwestora w przedsiębiorstwie), drugiej - Artur Kowalczyk. Pierwszy ma jednak bardzo mocną pozycję i kontroluje około połowy kapitału.
Spółka nie przekazywała w ostatnim czasie istotnych komunikatów, zwłaszcza takich, które uzasadniałyby zwyżkę. Poinformowała jedynie, że rada nadzorcza zaakceptowała warunki emisji obligacji o wartości 18 mln zł. Trudno to jednak uznać za sukces spółki. Emisja ma jej pozwolić na pozyskanie środków, dzięki którym będzie mogła wywiązać się z poręczenia udzielonego WLC Inwest. Innymi słowy - Wólczanka płaci za nieudane inwestycje WLC (Apexim, Szeptel), ale z faktu, że udało się jej zadłużyć i tym samym pozyskać środki na uregulowanie należności, wynika niewiele dobrego. Dług trzeba będzie spłacić, a oprocentowanie oznacza dodatkowe koszty finansowe. Na razie także nie słychać o efektach restrukturyzacji przedsiębiorstwa. W ubiegłym roku nieudane inwestycje kapitałowe, m.in. w Szeptela, niekorzystnie odbiły się na jej wynikach.