to sprawia, że ewentualny odwrót staje się jeszcze mniej prawdopodobny.
Kolejne przedłużenie misji inspektorów raczej nie chodzi w grę. Jeśli już
jesteśmy przy kosztach to na uwagę zasługują prowadzone w tym tygodniu
rozmowy z władzami Turcji na rozmieszczenie na terytorium tego kraju wojsk
mających stanowić północny front walk. Turcja stawia warunki i nie ukrywa,
że chodzi o kasę. Wydaje się jednak, że uzyskano porozumienie i parlament
turecki je zaakceptuje. Już widać sporą presję i szukanie pretekstu do
ataku. Ostatnie żądanie Blixa w sprawie zniszczenia rakiet balistycznych
można uznać za pewnego rodzaju rehabilitację po małej połajance jaką wykonał
wobec wystąpienia Powella. Choć nie wykluczam także nieco innego
scenariusza, podchodzącego już pod teorię spiskową. Być może różnica zdań
Blix-Powell ma w dużej mierze charakter medialny, by na skalę międzynarodową
wykonać numer "zły i dobry policjant". Blix uchodzi za orędownika pokoju,
ale postawił żądanie, które będzie trudne do zrealizowania. Jeśli Saddam
będzie oporny, nie pozostanie nic innego, jak stwierdzenie, że próbował i
odda pałeczkę Powellowi.
Wojna się jeszcze nie zaczęła, a już pociąga za sobą poważne gospodarcze
następstwa. Sprzeciw Niemiec sprawił, że Amerykanie rozważają przerzucenie
stacjonujących w tym kraju wojsk na wschód. Nie chodzi tu tylko o
pozbawienie Niemców obrony, ale przedek USA z Niemiec to kolejny cios w gospodarkę. Już teraz oczekiwane
ożywienie nie chce nadejść i kolejne instytucje obniżają prognozy dotyczące
wzrostu gospodarczego naszego zachodniego sąsiada, a także i całej strefy
euro. Gdyby faktycznie doszło do podjęcia decyzji o przesunięciu wojsk
Amerykańskich to szansę na szybszy wzrost gospodarczy Niemiec obniżyłyby
się, co szybko zostałoby uwzględnione w prognozach na najbliższe lata.
W tygodniu podanych zostało kilka interesujących danych makro dotyczących
polskiej gospodarki zwłaszcza w kontekście zbliżającego się posiedzenia RPP.
Inflacja w styczniu spadła do rekordowego poziomu 0,4% r/r., który ponownie
okazał się niższy od prognoz analityków. Zaraz po publikacji pojawiły się
głosy, że mamy przed sobą kolejną obniżkę stóp. Oczywiście nikt rozsądny nie
mówi o jakiś radykalnych ruchach, a życzenia naszego minfina o cieciu stóp o
300 pkt w najbliższym czasie są przyjmowane równie poważnie, jak deklaracje
wujka Franka, że to właśnie on wygra w totka. Niemniej mówi się o obniżce o
25 pkt bazowych. Sprawę niemal przyklepała nienajlepsza dynamika produkcji
przemysłowej. O większym cięciu raczej myśleć nie należy. Daje nam to do
zrozumienia szef NBP. Szybko po publikacji inflacji Balcerowicz
zapowiedział, że inflacja w stycznia nie jest głównym czynnikiem wpływającym
na wysokość stóp. Trzeba także pamiętać, że prognozy na najbliższe miesiące
nie zakładają dalszej zniżki inflacji (zresztą nie na wiele na to miejsca).
W lutym i marcu spodziewana jest stabilizacja inflacji na obecnym poziomie.
W kwietniu bierze się po uwagę nawet nowy rekord, ale już później nie można
liczyć na taką łaskę i należy się liczyć z wzrostem cen detalicznych w
porównaniu z rokiem 2002. Do dyskusji o wysokości stóp procentowych włączył
się także zwykle powściągliwy w swych wypowiedział doradca Prezydenta prof.
Orłowski. Dzięki spadającej inflacji widzi on możliwość dla obniżki stóp.
Interesująco wyglądają propozycje Minfina związane z uproszczeniem systemu
podatkowego. W wypowiedzi dla I programu PR Kołodko przedstawił propozycję
zlikwidowania znacznej liczby ulg i zwolnień w podatku dochodowym od osób
fizycznych. Niestety dość enigmatycznie wypowiada się on o tym, czy za tym
będzie szedł proces obniżenia stawek podatkowych. Brak tego drugiego ruchu
sprawiłby, że podatek mimo, że prostszy, będzie praktycznie wyższy. Takie
niebezpieczeństwo szybko uaktywniło polemistów. Warto zacytować wypowiedź
Balcerowicza i Grabowskiego: "Najgorsze co może być dla gospodarki, to
zwiększenie obciążenia podatkiem dochodowym, np. poprzez zlikwidowanie ulg i
zwolnień bez zmniejszania skali opodatkowania wtedy, kiedy jest bardzo
powolny wzrost gospodarczy. Teraz potrzebujemy bardzo silnego impulsu
podatkowego pobudzającego wzrost gospodarczy. Nie wyobrażam sobie sytuacji,
że minister finansów najpierw zlikwiduje ulgi i zwolnienia a później, jak
przyspieszy wzrost gospodarczy, to obniży skalę podatkową". Właściwie nic tu
dodawać nie trzeba.
Przejdźmy teraz do rzeczy nieco treściwszych. Zapomnijmy o tym, co zostało
napisane wyżej i skupmy się wyłącznie na wykresach. Jak wygląda sytuacji
techniczna po tym tygodniu? Moim zdaniem nienajlepiej. Zacznijmy od danych
tygodniowych. Po ostatniej białej świecy na wykresie pojawiła się kolejna,
niestety już czarna FUTUREStyg.gif WIG20tyg.gif Pocieszeniem dla byków jest
może fakt, że jej poziom jest nieco wyższy od tej białej. Wydaje się jednak,
że pocieszenie to jest mizerne zwłaszcza w kontekście reszty wykresów.
Patrząc na kolejne świece nie można nie zauważyć, że popyt nie jest zbyt
silny. Wprawdzie od dwóch tygodni nie spadamy, ale też trudno obecny stan
nazwać poważnym ugoterminowego trendu
spadkowego.
Taki rozwój wypadków (zjazd do linii) wynika także z obserwacji wykresów
wskaźników. MACD zarówno na indeksie, jak i na kontraktach wykonał
podręcznikowy ruch do swojego poziomu równowagi po czym się od niego odbił i
wygląda na to, że powraca do spadków MACDtyg_wig.gif MACDtyg_fut.gif
wskaźniki szybsze są nadal w trendach spadkowych, a do ewentualnych sygnałów
kupna trochę jeszcze brakuje. CCI zanotował przed dwoma tygodniami
stosunkowo niską wartość i teraz następuje na tym wskaźniku odreagowanie
CCItyg_wig.gif CCItyg_fut.gif . Trzeba jednak zauważyć, że by padł sygnał
kupna, musi zostać pokonana linia trendu spadkowego. Na razie się na to nie
zanosi. RSI także na razie nie daje zbyt wielu powodów do optymizmu
RSItyg_wig.gif RSItyg_fut.gif Styczniowe spadki dość mocno odbiły się na
kondycji tego wskaźnika. Obecnie trwa odreagowanie, ale już po sygnale
sprzedaży w postaci pokonania linii trendu wzrostowego.
Jedynym wskaźnikiem, który jest blisko ewentualnego sygnału kupna jest
tygodniowy wskaźnik dynamiki ROC ROCtyg_wig.gif ROCtyg_fut.gif Tu sytuacja
jest dość ciekawa. Wskaźnik porównuje obecny poziom zamknięcia z tym sprzed
dziesięciu tygodni. Akurat składa się tak, że w najbliższym tygodniu wartość
odniesienia znacznie spadnie (świeca z połowy grudnia ub.r.). Bliskość linii
trendu może sprawić, że padnie sygnał kupna nawet, gdy rynek nie zmieni
poziomu notowań. By takiego sygnału nie było w najbliższym tygodniu musiałby
nastąpić spadek analogicznie mocny, jak ten z grudnia. W przypadku
kontraktów miałby być to spadek rzędu 50 pkt.
Wykresy dzienne potwierdzają oczywiście wystąpienie zatrzymania spadków. Od
dwóch tygodni mamy nawet mały trend wzrostowy wig20.gif wig20fut.gif Jednak
ostatnie wydarzenia każą się poważnie zastanowić, czy nie znajdujemy się w
przeddzień jego zakończenia. Mowa oczywiście o początku tego tygodnia, gdy
dzięki sile popytu udało się zbliżyć w okolice oporu na 1135 pkt. Jego
przebicie dałoby okazję do wzrostu do 1150 pkt a to jest już poziom szyi
formacji podwójnego szczytu wykreślonej w grudniu i styczniu. Tu można by
było obserwować całką ciekawą batalię byków z niedźwiedziami. Okazało się
jednak, że strona popytowa nie na nawet tyle sił, by pokonać opór w postaci
luki bessy. Wprawdzie luka została zamknięta, ale nie poszedł za tym ruch,
jak wydawał się tu konsekwencją. Zamiast wybicia się popyt zgasł co szybko
zostało wykorzystane przez podaż.
Fiasko popytu każe się poważnie zastanowić, czy jest jeszcze szansa na to,
że oczekujący na wzrosty zdołają jeszcze poważnie zagrozić niedźwiedziom. W
tej chwili można powątpiewać, ale by być fair należy stwierdzić, że nie
padły jeszcze sygnały zakończenia wzrostów, choć zagrożenie już się
pokazało. Weźmy choćby wskaźnik CCI CCIdzienny_wig.gif CCIdzienny_fut.gif.
Tu wykres tego wskaźnika zbliżył się poważnie do swojej linii trendu
wzrostowego i istnieje poważna groźba jej przebicia, co będzie tożsame z
wygenerowaniem sygnału sprzedaży, czyli końca korekty. Podobne zagrożenie
widać na wykresie wskaźnika RSI, który także porusza się blisko swej linii
trendu wzrostowego RSIdzienny_wig.gif RSIdzienny_fut.gif Pocieszeniem dla
byków może być wskaźnik ROC, któremu udało się wyjść w strefę wartości
dodatnich ROCdzienny_wig.gif ROCdzienny_fut.gif Tu jednak istnieje groźna
spadku wartości wskaźnika w ciągu pierwszych dwóch dni nadchodzącego
tygodnia ze względu na wzrost wartości odniesienia. Pewnym pocieszeniem
byków może być także wykres MACD, ale tylko pewnym MACDdzienny_wig.gif
MACDdzienny_fut.gif Wskaźnik ten nadal porusza się w strefie wartościosku, że znajdujemy się w konsolidacji, która od góry jest ograniczona
poziomem ostatniego nieudanego ataku na opór, a od dołu poziomem ostatniego
dołka Kontrakty.gif Indeks.gif Takie spojrzenie daje pewne nadzieje bykom,
ale tu warunkiem jest wybicie z konsolidacji. Po ostatniej nieudanej próbie
szanse na taki scenariusz dość drastycznie spadły. Niemniej nie zrównały się
z zerem więc nadzieję można mieć.
Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki techniczne myślę, że strategia
działania w najbliższych dniach powinna wyglądać następująco. Mamy obecnie
konsolidację i nie wykluczone, że w niej trochę pobędziemy. Niemniej
zważywszy na czynniki opisane wyżej byłbym bardziej skłonny do oczekiwania
wybicia dołem. W związku z tym, szukałbym obecnie okazji do zajęcia krótkiej
pozycji. Stopem byłby fakt pokonania przez wykres ostatniego szczytu.
Kamil Jaros