Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Ten tydzień nie przyniósł wielu pomyślnych wiadomości. Kolejne newsy podawane przez serwisy informacyjne wprowadzały kolejne komplikacje i powiększały i tak już spore ryzyko operowania na rynku kapitałowym i to nie tylko odnośnie naszego kraju, ale w skali całego świata. Oczywiście tematem nr 1 jest nadal problem Iraku. Przewija się codziennie przez wszystkie serwisy - wokół niego toczy się teraz życie międzynarodowe. Większość depesz pośrednio lub bezpośrednio dotyczy zbliżającego się konflikt

Publikacja: 23.02.2003 18:24

Ten tydzień nie przyniósł wielu pomyślnych wiadomości. Kolejne newsy

podawane przez serwisy informacyjne wprowadzały kolejne komplikacje i

powiększały i tak już spore ryzyko operowania na rynku kapitałowym i to nie

tylko odnośnie naszego kraju, ale w skali całego świata. Oczywiście tematem

nr 1 jest nadal problem Iraku. Przewija się codziennie przez wszystkie

Reklama
Reklama

serwisy - wokół niego toczy się teraz życie międzynarodowe. Większość depesz

pośrednio lub bezpośrednio dotyczy zbliżającego się konfliktu. My mamy nieco

lepiej(?) gdyż nie musimy zdawać się jedynie na to, co nam przygotują

zagraniczni urzędnicy. Nasi także starają się jak mogą, by zapewnić nam

rozrywkę. Trwają przesłuchania komisji śledczej, które przykuwają uwagę

coraz większej widowni - niedługo komisja będzie walczyć z Małyszem o prymat

Reklama
Reklama

na antenie. Jednak niekwestionowanym hitem ostatniego tygodnia są śmiałe

plany MGPiPS, by obdarować kolejne przedsiębiorstwa akcjami spółek

notowanych na parkiecie. O fatalnych skutkach takich decyzji i braku

wyobraźni rządzących powiedziałem chyba już wystarczająco wiele w komentarzu

po sesji we wtorek. Zresztą rynek sam pokazał dość wyraźnie, co o tym myśli.

Nie wiem tylko (a prawdę mówiąc wątpię) by ta reakcja rynku dała do myślenia

Reklama
Reklama

panom z ministerstwa.

Wybuch wojny w Iraku jest właściwie kwestią czasu i nie są to miesiące lecz

tygodnie, a może nawet dni. Czas gra na korzyść Saddama Husseina. Po

pierwsze warunki atmosferyczne stają się powoli coraz mniej korzystne i

opóźnianie ataku może doprowadzić do prowadzenia działań bojowych w

Reklama
Reklama

warunkach niezwykle ciężkich. Na to sobie Amerykanie nie mogą pozwolić, gdyż

tu priorytetem jest szybkość i skuteczność. Trzeba także pamiętać, że tak

jak kosztowna jest sama wojna, tak kosztowne są przygotowania do niej.

Obecnie w rejonie Zatoki Perskiej zebranych zostało ponad 200 tysięcy

żołnierzy. Raczej nie należy liczyć na to, że będą oni w nieskończoność

Reklama
Reklama

przebywać tam i czekać na rozkaz. Warto sobie zdawać sprawę z tego, że wg

szacunków koszt jednego dnia przebywania tych sił w zatoce kosztuje ok. 1

mld dolarów. Można sobie łatwo policzyć ile już jakie koszty zostały już

przez Amerykanów i Brytyjczyków poniesione. Łatwo tez odpowiedzieć sobie na

pytanie, czy realny jest odwrót wojsk. Każdy dzień zwiększa pule kosztów i

Reklama
Reklama

to sprawia, że ewentualny odwrót staje się jeszcze mniej prawdopodobny.

Kolejne przedłużenie misji inspektorów raczej nie chodzi w grę. Jeśli już

jesteśmy przy kosztach to na uwagę zasługują prowadzone w tym tygodniu

rozmowy z władzami Turcji na rozmieszczenie na terytorium tego kraju wojsk

mających stanowić północny front walk. Turcja stawia warunki i nie ukrywa,

że chodzi o kasę. Wydaje się jednak, że uzyskano porozumienie i parlament

turecki je zaakceptuje. Już widać sporą presję i szukanie pretekstu do

ataku. Ostatnie żądanie Blixa w sprawie zniszczenia rakiet balistycznych

można uznać za pewnego rodzaju rehabilitację po małej połajance jaką wykonał

wobec wystąpienia Powella. Choć nie wykluczam także nieco innego

scenariusza, podchodzącego już pod teorię spiskową. Być może różnica zdań

Blix-Powell ma w dużej mierze charakter medialny, by na skalę międzynarodową

wykonać numer "zły i dobry policjant". Blix uchodzi za orędownika pokoju,

ale postawił żądanie, które będzie trudne do zrealizowania. Jeśli Saddam

będzie oporny, nie pozostanie nic innego, jak stwierdzenie, że próbował i

odda pałeczkę Powellowi.

Wojna się jeszcze nie zaczęła, a już pociąga za sobą poważne gospodarcze

następstwa. Sprzeciw Niemiec sprawił, że Amerykanie rozważają przerzucenie

stacjonujących w tym kraju wojsk na wschód. Nie chodzi tu tylko o

pozbawienie Niemców obrony, ale przedek USA z Niemiec to kolejny cios w gospodarkę. Już teraz oczekiwane

ożywienie nie chce nadejść i kolejne instytucje obniżają prognozy dotyczące

wzrostu gospodarczego naszego zachodniego sąsiada, a także i całej strefy

euro. Gdyby faktycznie doszło do podjęcia decyzji o przesunięciu wojsk

Amerykańskich to szansę na szybszy wzrost gospodarczy Niemiec obniżyłyby

się, co szybko zostałoby uwzględnione w prognozach na najbliższe lata.

W tygodniu podanych zostało kilka interesujących danych makro dotyczących

polskiej gospodarki zwłaszcza w kontekście zbliżającego się posiedzenia RPP.

Inflacja w styczniu spadła do rekordowego poziomu 0,4% r/r., który ponownie

okazał się niższy od prognoz analityków. Zaraz po publikacji pojawiły się

głosy, że mamy przed sobą kolejną obniżkę stóp. Oczywiście nikt rozsądny nie

mówi o jakiś radykalnych ruchach, a życzenia naszego minfina o cieciu stóp o

300 pkt w najbliższym czasie są przyjmowane równie poważnie, jak deklaracje

wujka Franka, że to właśnie on wygra w totka. Niemniej mówi się o obniżce o

25 pkt bazowych. Sprawę niemal przyklepała nienajlepsza dynamika produkcji

przemysłowej. O większym cięciu raczej myśleć nie należy. Daje nam to do

zrozumienia szef NBP. Szybko po publikacji inflacji Balcerowicz

zapowiedział, że inflacja w stycznia nie jest głównym czynnikiem wpływającym

na wysokość stóp. Trzeba także pamiętać, że prognozy na najbliższe miesiące

nie zakładają dalszej zniżki inflacji (zresztą nie na wiele na to miejsca).

W lutym i marcu spodziewana jest stabilizacja inflacji na obecnym poziomie.

W kwietniu bierze się po uwagę nawet nowy rekord, ale już później nie można

liczyć na taką łaskę i należy się liczyć z wzrostem cen detalicznych w

porównaniu z rokiem 2002. Do dyskusji o wysokości stóp procentowych włączył

się także zwykle powściągliwy w swych wypowiedział doradca Prezydenta prof.

Orłowski. Dzięki spadającej inflacji widzi on możliwość dla obniżki stóp.

Interesująco wyglądają propozycje Minfina związane z uproszczeniem systemu

podatkowego. W wypowiedzi dla I programu PR Kołodko przedstawił propozycję

zlikwidowania znacznej liczby ulg i zwolnień w podatku dochodowym od osób

fizycznych. Niestety dość enigmatycznie wypowiada się on o tym, czy za tym

będzie szedł proces obniżenia stawek podatkowych. Brak tego drugiego ruchu

sprawiłby, że podatek mimo, że prostszy, będzie praktycznie wyższy. Takie

niebezpieczeństwo szybko uaktywniło polemistów. Warto zacytować wypowiedź

Balcerowicza i Grabowskiego: "Najgorsze co może być dla gospodarki, to

zwiększenie obciążenia podatkiem dochodowym, np. poprzez zlikwidowanie ulg i

zwolnień bez zmniejszania skali opodatkowania wtedy, kiedy jest bardzo

powolny wzrost gospodarczy. Teraz potrzebujemy bardzo silnego impulsu

podatkowego pobudzającego wzrost gospodarczy. Nie wyobrażam sobie sytuacji,

że minister finansów najpierw zlikwiduje ulgi i zwolnienia a później, jak

przyspieszy wzrost gospodarczy, to obniży skalę podatkową". Właściwie nic tu

dodawać nie trzeba.

Przejdźmy teraz do rzeczy nieco treściwszych. Zapomnijmy o tym, co zostało

napisane wyżej i skupmy się wyłącznie na wykresach. Jak wygląda sytuacji

techniczna po tym tygodniu? Moim zdaniem nienajlepiej. Zacznijmy od danych

tygodniowych. Po ostatniej białej świecy na wykresie pojawiła się kolejna,

niestety już czarna FUTUREStyg.gif WIG20tyg.gif Pocieszeniem dla byków jest

może fakt, że jej poziom jest nieco wyższy od tej białej. Wydaje się jednak,

że pocieszenie to jest mizerne zwłaszcza w kontekście reszty wykresów.

Patrząc na kolejne świece nie można nie zauważyć, że popyt nie jest zbyt

silny. Wprawdzie od dwóch tygodni nie spadamy, ale też trudno obecny stan

nazwać poważnym ugoterminowego trendu

spadkowego.

Taki rozwój wypadków (zjazd do linii) wynika także z obserwacji wykresów

wskaźników. MACD zarówno na indeksie, jak i na kontraktach wykonał

podręcznikowy ruch do swojego poziomu równowagi po czym się od niego odbił i

wygląda na to, że powraca do spadków MACDtyg_wig.gif MACDtyg_fut.gif

wskaźniki szybsze są nadal w trendach spadkowych, a do ewentualnych sygnałów

kupna trochę jeszcze brakuje. CCI zanotował przed dwoma tygodniami

stosunkowo niską wartość i teraz następuje na tym wskaźniku odreagowanie

CCItyg_wig.gif CCItyg_fut.gif . Trzeba jednak zauważyć, że by padł sygnał

kupna, musi zostać pokonana linia trendu spadkowego. Na razie się na to nie

zanosi. RSI także na razie nie daje zbyt wielu powodów do optymizmu

RSItyg_wig.gif RSItyg_fut.gif Styczniowe spadki dość mocno odbiły się na

kondycji tego wskaźnika. Obecnie trwa odreagowanie, ale już po sygnale

sprzedaży w postaci pokonania linii trendu wzrostowego.

Jedynym wskaźnikiem, który jest blisko ewentualnego sygnału kupna jest

tygodniowy wskaźnik dynamiki ROC ROCtyg_wig.gif ROCtyg_fut.gif Tu sytuacja

jest dość ciekawa. Wskaźnik porównuje obecny poziom zamknięcia z tym sprzed

dziesięciu tygodni. Akurat składa się tak, że w najbliższym tygodniu wartość

odniesienia znacznie spadnie (świeca z połowy grudnia ub.r.). Bliskość linii

trendu może sprawić, że padnie sygnał kupna nawet, gdy rynek nie zmieni

poziomu notowań. By takiego sygnału nie było w najbliższym tygodniu musiałby

nastąpić spadek analogicznie mocny, jak ten z grudnia. W przypadku

kontraktów miałby być to spadek rzędu 50 pkt.

Wykresy dzienne potwierdzają oczywiście wystąpienie zatrzymania spadków. Od

dwóch tygodni mamy nawet mały trend wzrostowy wig20.gif wig20fut.gif Jednak

ostatnie wydarzenia każą się poważnie zastanowić, czy nie znajdujemy się w

przeddzień jego zakończenia. Mowa oczywiście o początku tego tygodnia, gdy

dzięki sile popytu udało się zbliżyć w okolice oporu na 1135 pkt. Jego

przebicie dałoby okazję do wzrostu do 1150 pkt a to jest już poziom szyi

formacji podwójnego szczytu wykreślonej w grudniu i styczniu. Tu można by

było obserwować całką ciekawą batalię byków z niedźwiedziami. Okazało się

jednak, że strona popytowa nie na nawet tyle sił, by pokonać opór w postaci

luki bessy. Wprawdzie luka została zamknięta, ale nie poszedł za tym ruch,

jak wydawał się tu konsekwencją. Zamiast wybicia się popyt zgasł co szybko

zostało wykorzystane przez podaż.

Fiasko popytu każe się poważnie zastanowić, czy jest jeszcze szansa na to,

że oczekujący na wzrosty zdołają jeszcze poważnie zagrozić niedźwiedziom. W

tej chwili można powątpiewać, ale by być fair należy stwierdzić, że nie

padły jeszcze sygnały zakończenia wzrostów, choć zagrożenie już się

pokazało. Weźmy choćby wskaźnik CCI CCIdzienny_wig.gif CCIdzienny_fut.gif.

Tu wykres tego wskaźnika zbliżył się poważnie do swojej linii trendu

wzrostowego i istnieje poważna groźba jej przebicia, co będzie tożsame z

wygenerowaniem sygnału sprzedaży, czyli końca korekty. Podobne zagrożenie

widać na wykresie wskaźnika RSI, który także porusza się blisko swej linii

trendu wzrostowego RSIdzienny_wig.gif RSIdzienny_fut.gif Pocieszeniem dla

byków może być wskaźnik ROC, któremu udało się wyjść w strefę wartości

dodatnich ROCdzienny_wig.gif ROCdzienny_fut.gif Tu jednak istnieje groźna

spadku wartości wskaźnika w ciągu pierwszych dwóch dni nadchodzącego

tygodnia ze względu na wzrost wartości odniesienia. Pewnym pocieszeniem

byków może być także wykres MACD, ale tylko pewnym MACDdzienny_wig.gif

MACDdzienny_fut.gif Wskaźnik ten nadal porusza się w strefie wartościosku, że znajdujemy się w konsolidacji, która od góry jest ograniczona

poziomem ostatniego nieudanego ataku na opór, a od dołu poziomem ostatniego

dołka Kontrakty.gif Indeks.gif Takie spojrzenie daje pewne nadzieje bykom,

ale tu warunkiem jest wybicie z konsolidacji. Po ostatniej nieudanej próbie

szanse na taki scenariusz dość drastycznie spadły. Niemniej nie zrównały się

z zerem więc nadzieję można mieć.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki techniczne myślę, że strategia

działania w najbliższych dniach powinna wyglądać następująco. Mamy obecnie

konsolidację i nie wykluczone, że w niej trochę pobędziemy. Niemniej

zważywszy na czynniki opisane wyżej byłbym bardziej skłonny do oczekiwania

wybicia dołem. W związku z tym, szukałbym obecnie okazji do zajęcia krótkiej

pozycji. Stopem byłby fakt pokonania przez wykres ostatniego szczytu.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama