Reklama

Pekao zapowiada lepszy rok

Spadek stóp procentowych, rosnące bezrobocie, podatek od odsetek od lokat, pogorszenie wypłacalności firm, dekoniunktura na rynkach akcji przysporzyły nie lada problemów sektorowi bankowemu. Wyniki finansowe odbiegały od oczekiwań akcjonariuszy. Nie inaczej było w Pekao, największym giełdowym banku. Wysoka dynamika rezultatów z lat poprzednich nie została utrzymana.

Publikacja: 22.03.2003 08:06

Nieaudytowane dochody banku ogółem wzrosły o skromne 2,5% i wyniosły 4,7 mld zł. Koszty spadły o 6,5%, co pozwoliło poprawić wynik operacyjny banku prawie o 11%. Pogorszyła się z kolei zyskowność Pekao. Wynik finansowy netto zamknął się kwotą 802 mln zł i był niższy niż w roku 2001 o przeszło 36%. Podobnie działo się z rentownością kapitału własnego (ROE), która wyniosła wprawdzie przyzwoite na tle innych przedstawicieli sektora 12%, ale była ledwie cieniem osiągnięć z 2001 roku (20,3%).

Wygórowane oczekiwania

Oczekiwania inwestorów były mocno rozbudzone. Wszystko za sprawą optymistycznych prognoz zysku oraz wypłaty wysokiej dywidendy (3,80 zł na akcję; w tym roku dywidenda wzrośnie, ponieważ zarząd banku będzie rekomendował na walnym zgromadzeniu wypłatę 4,18 zł na akcję). Jeszcze na początku 2002 roku (dokładnie 14 lutego) władze banku zaprezentowały prognozę zysku netto w wysokości 1,4 mld zł. Pod koniec lipca pogarszająca się sytuacja gospodarcza zmusiła Pekao do weryfikacji w dół tej prognozy. Zamiast planowanych uprzednio 1,4 mld zł, bank miał zarobić 1 mld zł. I tym razem nie udało się dotrzymać obietnic. Ostatnie zapewnienie, że wyniki będą zgodne z planowanymi, dotarło do wiadomości publicznej na początku grudnia 2002 roku, a zatem na kilka tygodni przed zakończeniem roku obrachunkowego.

Skończyło się na 800 mln zł, o czym inwestorzy dowiedzieli się w lutym tego roku. To wciąż dużo. W liczbach bezwzględnych najwięcej spośród giełdowych banków. Pekao potwierdziło, że pod względem kontroli kosztów i agresywnej polityki kredytowo--depozytowej plasuje się w ścisłej czołówce, jeśli nie jest najlepszy. Wskaźnik kosztów do dochodów obniżył się z 48% w 2001 roku do 43,8% rok później. O ponad 11% zmalały koszty osobowe.

Rezerwy pogrążyły Pekao

Reklama
Reklama

Wynik banku byłby o wiele lepszy niż raportowany, gdyby nie konieczność zawiązania potężnych rezerw na poczet zagrożonych należności. Koszt rezerw w 2002 roku obciążył wynik kwotą 1,3 mld zł. Bank wkraczał w 2002 rok ze wskaźnikiem należności zagrożonych w należnościach brutto wynoszącym 15%, natomiast kończył go, mając 19,9%. Dla sektora bankowego wartości te wynosiły odpowiednio 18,6% i 21,4%. Pekao miał zatem niższy poziom tego wskaźnika w porównaniu z sektorem bankowym.

Spektakularny przypadek bankructwa Stoczni Szczecińskiej, której głównym kredytodawcą było właśnie Pekao, spowodował, że akcje największego pod względem kapitalizacji banku straciły 37% w okresie, gdy ważyły się losy pomorskiego holdingu (od 3 czerwca do 8 sierpnia 2002 roku). Dzięki restrukturyzacji zaangażowania (sprzedaż statków) bank poniósł mniejsze straty (70 mln zł), niż wydawało się w szczycie wydarzeń związanych z upadłością stoczni. W 2002 roku koszty rezerw na poczet kredytów dla Stoczni Szczecińskiej obciążyły wynik banku kwotą 207 mln zł.

Analitycy sektora zastanawiali się, czy bank nie utworzył owych rezerw zbyt późno. Problemy szczecińskiego holdingu nie pojawiły się bowiem wyłącznie w ubiegłym roku. Początek pogarszania się standingu finansowego konglomeratu miał miejsce już w 2001 roku. Pomorska firma była przez długi czas wypłacalna, jednak koniunktura w sektorze stoczniowym słabła od dłuższego czasu. Na koniec 2001 roku Pekao utworzył rezerwę ogólną na poczet zaangażowania w Stoczni Szczecińskiej w wysokości 50 mln zł.

W IV kwartale inwestorzy doznali kolejnej przykrej niespodzianki. Okazało się, że bank musiał zawiązać poważne rezerwy na poczet wierzytelności leasingowych spółki zależnej Pekao Leasing. W IV kwartale 2002 r. firma ta utworzyła rezerwy w wysokości 130 mln zł. W trzech wcześniejszych kwartałach kwota rezerw była o wiele mniejsza i wyniosła 30 mln zł. Cóż zatem tak dramatycznego stało się w spółce leasingowej? Czy IV kwartał był tak zły w historii leasingobiorców, że nagle ich sytuacja się pogorszyła? Wydaje się, że nic takiego nie miało miejsca. Świadczą o tym choćby wyniki finansowe innych bankowych spółek leasingowych. Dyrektor finansowy banku Jakub Papierski wskazał, że tak wysokie rezerwy były następstwem zmian w przyjętych zasadach rachunkowych oraz szczegółowej weryfikacji portfela leasingowego.

2003 - rok poprawy wyników

W tym roku należy spodziewać się, że władze banku będą o wiele baczniej przyglądać się kondycji swoich dłużników. Sprzyjać temu będzie wyższy wzrost gospodarczy niż w 2002 roku. Z zapowiedzi zarządu Pekao wynika, że w 2003 roku bank zanotuje dwucyfrowy wzrost zysku netto. Jeśli np. wzrośnie o 10%, to zamknie się kwotą ponad 880 mln zł. Bank spodziewa się, że na wynik korzystnie wpłynie wzrost zysku z prowizji i opłat, kredytów hipotecznych, produktów inwestycyjnych. Rok 2003 będzie się także wiązał ze zwiększeniem amortyzacji. Ma wzrosnąć o 15-20% w porównaniu z 2002 rokiem, co będzie głównie następstwem umarzania wartości inwestycji w system informatyczny. Rentowność kapitału własnego ma się poprawić. W opinii analityków sektora bankowego ROE będzie oscylować w 2003 roku w granicach 14,1-16,6%.

Reklama
Reklama

W tym roku bank będzie pozbywał się aktywów niezwiązanych z core-businessem. Sprzedaż pakietu akcji Polcardu jest jednym z przejawów tej działalności. Na transakcji Pekao sporo zarobił, ponieważ w księgach handlowych Polcard był wyceniany na 2 mln zł. Akcje spółki zostały sprzedane o wiele drożej, dlatego zysk przed opodatkowaniem z tej transakcji wyniósł 67 mln zł. Pozostałe spółki, których zamierza się pozbyć (m.in. Pollena Ewa i Pekao Development), nie dadzą tak dużego zysku jak Polcard. Są o wiele wyżej wyceniane w księgach, a kwota transakcji sprzedaży nie powinna przynieść znaczących zysków.

Jednocześnie, wedle wypowiedzi dyrektora finansowego Pekao, w tegorocznym budżecie nie zostały zapisane żadne zyski jednorazowe. Oznacza to, że podane przez zarząd szacunki, mówiące o dwucyfrowym wzroście zysku netto, dotyczą jedynie zdarzeń powtarzalnych, związanych z tradycyjnym przedmiotem działalności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama