ropy. Na razie okoliczności sprzyjają wysokim cenom ropy, a zatem ostatni
spadek cen ropy może nie być w tym momencie decydującym. Trzeba także
zwrócić uwagę na obserwowane ostatnio osłabienie złotówki. Niesie to za sobą
niebezpieczeństwo napięć inflacyjnych związanych z wzrostem cen towarów
importowanych. Oczywiście taki efekt nie będzie widoczny już po kilku
dniach, ale jeśli złotówka nadal będzie słaba to następstwa tego się w końcu
pojawią. Nie należy zapominać, że obniżki stóp procentowych to automatycznie
zmniejszenie atrakcyjności naszego rynku dla lokujących tu inwestorów
zagranicznych. Inwestycje w naszym kraju wymagają większej premii za ryzyko
niż inwestycje w innych bardziej rozwiniętych krajach. Spadek stóp ma swój
kres. Poniżej pewnego poziomu stopy procentowe spaść nie mogą, gdyż nasz
rynek przestanie być atrakcyjny. Trudno z góry określić, kiedy taki poziom
osiągniemy, ale będzie on widoczny po zachowaniu złotówki. Gdy po kolejnej
obniżce kurs złotego się osłabi to będzie sygnał, że spora grupa inwestorów
ma chęć zamknięcia pozycji w naszym kraju. Na razie realne stopy procentowe
w stosunku do najważniejszych stóp światowych są dość wysokie więc jeszcze
jest miejsce na obniżki. Jednak lepiej by było, by ich sekwencja była
spokojna.
Kurs walutowy złotego się ostatn. Skoro użyto tak wymyślnego
określenia można sądzić, że faktycznie to poparcie nie jest pełne i
członkowie rządu mają pewne wątpliwości. Niemniej, by nie drażnić rynków nie
stwierdzono, że plan Kołodki został odrzucony lub, że spotkał się krytyką.
Mogłoby to wywołać niepotrzebne zamieszanie, ale również i oczekiwanie na
spełnienie obietnicy przez Minfina. Zresztą z wielu wariantów i opcji z
pewnością można skorzystać więc tak ogólne stwierdzenie jak poparcie
"kierunkowe" właściwie będzie zawsze prawdziwe. Sprawa programu Kołodki nie
powinna być przedmiotem publicznej ożywionej debaty przed referendum
akcesyjnym. To temat dość drażliwy i raczej rządowi nie byłoby na rękę
tworzenie kolejnego ogniska konfliktu z opozycją tuz przed głosowaniem. Tym
bardziej, że część trudnych rozwiązań jest właśnie podyktowana
przygotowaniem finansów Państwa do akcesji z Unią. Już teraz debata nad
programem została odłożona na miesiąc "do konsultacji". Tu będzie się liczył
każdy tydzień. Można zatem sądzić, że temat ponownie wypłynie pod koniec
kwietnia lub na początku maja, a nie wykluczone, że dopiero po długim
weekendzie. Znowu rząd przedyskutuje tą kwestię i być może podejmie jakieś
bardziej wiążące decyzje, by pokazać, że sprawa idzie do przodu. Jednak
dopiero po referendum dynamika prac z pewnością się zwiększy, a ewentualne
trudne decyzje będą miały legitymacje przez podjętą właśnie przez naród
decyzji w stylu "no przecież sami tego chcieliście". To co znamy obecnie
jest na tyle ogólnikowe, że trudno się nawet do tego odnosić. Już jednak
teraz pojawiły się sygnały, że wewnątrz koalicji są opory przed niektórymi
rozwiązaniami. Podobno Unia pracy jest przeciwna likwidacji części ulg
podatkowych. Jak widać, debata po prostu musi poczekać do referendum, choćby
ze względu na obecną słabą pozycję rządu, która nie sprzyja poparciu
akcesji. Kłótnie w rządzie, który i tak ma tylko nieznaczną większość w
parlamencie byłyby chyba najgorszym z możliwych rozwiązań. Zresztą rząd
mniejszościowy ma i tak sporo problemów związanych z zaogniającą się
sytuacją związaną "Aferą Rywina". Przesunięcie tej debaty odkłada
niebezpieczeństwo dalszego osłabienia złotówki.
Oczywiście najważniejszym obecnie problemem jest wojna w Iraku. Rozpoczęte w
czwartek w nocy (naszego czasu) działania zbrojne rozkręcają się. Na razie
starcia z wojskami irackimi nie przynoszą wielu ofiar wśród wojsk
koalicyjnych, ale pamiętajmy, że to dopiero początek działań. Wojska
amerykańskie i brytyjskie wkroczyły na teren, który z założenia miał być
słabiej broniony przez armię składająca się z poborowych. Tak naprawdę
poważnym problemem stają się dopiero tereny bliskie Bagdadowi. Tam działają
już wojska Gwardii Republikańskiej. To są formacje znacznie lepiej
wyszkolone, zmotywowane oraz znaczne lepiej wyposażone. Trwający obecnie
szybki marsz wojsk koalicji nie powinien budzić zbyt wielkich nadziei, a
budzi. Rynki finansowe wzrostami zareagowały na doniesienia z pola bitwy.
Także w najbliższych dniach te informacje będą głównymi, na które inwestorzy
będą reagować. To rodzi jednak poważne problemy. Przestrzegałbym przed zbyt
nerwowymi reakcjami na poszczególne informacje. Jak pokazały ostatnie dni
narażeni jesteśmy na całą rzekę informacji, które w sumie tworzą tylko szum.
Ten szum informacyjny nie jest czymś przypadkowym. Wydaje się to działaniem
celowym, by zdecydowanie ograniczyć możliwość ogarnięcia całego przebiegu
wojny. Każdy kanał telewizyjny pokazuje niby to samo, a jednak coś innego.
Różne są komentarze dotyczące tego samego zdarzenia. Nie należy zapominać,
że obie strony konfliktu posługują się przekłamaniami i działaniami
propagandowymi. To zdecwalki w porcie i samym mieście trwają do dziś.
Powtarzam jeszcze raz to, co obecnie mamy okazję oglądać to jedynie
przygrywka przed najważniejszą częścią zadania, zdobyciem Bagdadu. Będzie to
zadanie bardzo trudne z wojskowego punktu widzenia oraz, co się w tym wiąże,
z punktu widzenia przepływu informacji do opinii publicznej na całym
świecie. Głównym problemem dowództwa koalicji są, po pierwsze, jak
najmniejsze straty we własnych szeregach, a po drugie, jak najmniejsze
straty wśród ludności cywilnej. Wojna i tak ma już wielu przeciwników i
ewentualne zwiększenie niepomyślnych informacji ich tylko wzmocni. A takich
informacji niestety należy się spodziewać. Cały czas powtarzają to
przedstawiciele koalicji. Taki stan rzeczy, jaki jest obecnie nie jest
trwały. Pojedyncze straty w ludziach to nie jest "norma". To tylko efekt
ograniczonej obrony Irakijczyków. Gdy obrona zacznie stwarzać większe
kłopoty zacznie rosnąć liczba zabitych po stronie koalicji. Niestety, gdy
dojdzie do walk ulicznych w Bagdadzie straty zapowiadają się znaczne.
Wprawdzie atakujących będzie znacznie więcej niż obrońców, to jednak
taktyczną przewagę mają obrońcy. To niestety musi przełożyć się na liczbę
zabitych. Podobno niektóre symulacje wskazywały na straty rzędu 60%! Jakże
to odbiega od dotychczasowej niemal bezproblemowej kampanii. Niezależnie od
wiarygodności tych symulacji jedno jest pewne. Należy wkrótce spodziewać się
znacznie mniej przyjemnych informacji.
Na razie rynki finansowe reagują optymistycznie. Rynki akcji zyskują na
wartości i to znacznie. W USA mamy prawdziwą euforię. Dow.gif zwyżkował
osiem sesji z rzędu. Reszta indeksów w przeciągu ostatniego tygodnia także
mocno wzrosła. Nawet nasz rynek skoczył w piątek po kilkudniowym okresie
małych wahań. Ceny złota zniżkowały. Również cena ropy spadała ropa.gif Jednym z
czynników spadku cen ropy było oświadczenie krajów OPEC, że wydobycie będzie
szło bez zakłóceń. Cena spotowa ropy sadła w piątek do okolic 24 dolarów za
baryłkę, co już zdecydowanie się nie podobało producentom i OPEC tym razem
zagroził, że ograniczy wydobycie. Na większy spadek cen nie można zatem
liczyć. Cały ten optymizm wynika z nadziei, że kampanii wojsk koalicji
będzie szybka i wojna wkrótce się zakończy. Niestety nie jest to takie
pewne, co mówią sami dowódcy. Po tak mocnym okazaniu optymizmu należy
oczekiwać, że nastroje się trochę wyrównają. W związku z tą wojna istnieje
przecież wiele zagrożeń, których obecnie jakoś się nie zauważa. Do stałej
listy możliwych ataków terrorystycznych dodać teraz trzeba brak kontroli nad
ruchami wojsk tureckich. Zamiary wejścia na teren północnego Iraku został
już szybko potępiony przez administrację USA, ale nadal nie jest pewne, czy
Turcy lada dzień nie wejdą. Takie działanie Turcji zdecydowanie
skomplikowałoby sytuację w Iraku, gdyż jest wielce prawdopodobne, że
wywołałoby reakcję wśród irackich Kurdów posiadających swoje własne siły
zbrojne. Konsekwencje takiego ruchu na płaszczyźnie politycznej byłby
znaczące, gdyż Turcja jest członkiem NATO. Można sądzić, że takich ruch
spotkałby się z potępieniem społeczności międzynarodowej, ale czy doszłoby
do ingerencji wojskowej? Czy Turcję należałoby potraktować tak samo, jak
Irak, gdy ten wkroczył do Kuwejtu?
Wybuch optymizmu w USA może być związany z planem obudowy Iraku. Wiadomo, że
Amerykanie planują, że cała odbudowa będzie kosztować nawet 100 mld dolarów
i całość będzie przeprowadzana przez firmy Amerykańskie. Sojusznicy mogą się
starać o podwykonawstwo, z czego i Polska chce skorzystać. Jednak program
odbudowy Iraku to łakomy kąsek dla każdi w sprawie
Iraku nie jest oczywiście podyktowany względami humanitarnymi. Nikt przecież
nie jest tak naiwny i nie sądzi, że nie ma tu nic do rzeczy fakt, że
Francuskie firmy miały już podpisane z obecnym reżimem kontrakty o wartości
50 mld dolarów na wydobycie ropy naftowej i tylko czekano na zniesienie
sankcji wobec Iraku.
Przyjdźmy teraz do wykresów. Ostatni tydzień to tydzień byków. Tak
przynajmniej można odczytać wykres tygodniowy. Ładna biała świeca każe
przypuszczać, że panowanie niedźwiedzi na jakiś czas jest poza nami
FUTUREStyg.gif Padły pierwsze sygnały kupna na wskaźnikach opartych o dane
tygodniowe ROCtyg_fut.gif Do innych jest już bardzo blisko CCItyg_fut.gif Co
ważne sygnały nie padają tuż po zaliczeniu dołka na wskaźnikach, ale po
wykreśleniu pozytywnych dywergencji. To daje kolejny punkt bykom. Jednak to
tylko wskaźniki. One mogą pomóc w podjęciu decyzji, ale nie na nich się
zarabia. Wykres tygodniowy daje pewną możliwość wzrostu. Patrząc z
perspektywy i gdyby wziąć na poważnie wymieniowe sygnały kupna, to należy
przyznać, że popyt pomógł rynkowi, by ten nie musiał się męczyć z testem
poziomu linii wsparcia na w okolicach 1050 pkt. Już 15-20 pkt wyżej popyt
był na tyle mocny by zatrzymać spadki. Takie "niedociągnięcie" wykresu do
linii należy odebrać pozytywnie.
Wykres dzienny także daje dobre sygnały, przy czym tu na uwagę zasługuje
poziom oporu na 1135 pkt wig20fut.gif Zamknięcie nastąpiło wprawdzie na 1139
pkt, ale można to uznać za mieszczące się w filtrze. Jest oczywiście duża
szansa na potwierdzenie sygnału i wzięcie długich pozycji w piątek nie było
błędem, jednak należy być przygotowanym na szybką ewakuację. Nie pierwszy to
już raz rynek narusza newralgiczny poziom. Ostatnio były to jednak
fałszywki. Poniedziałek odpowie nam, czy wyjście było prawdziwe. Jeśli
początek tygodnia przyniesie dalsze wzrosty, o długie pozycje można być
spokojnym. Trzeba bowiem zauważyć, że wyjście na wyższe poziomy będzie
tożsame z wybiciem z dwumiesięcznej konsolidacji. Tego właśnie trzeba. Dawno
nie mieliśmy dobrego mocnego trendu, a ten daje zwykle najlepsze okazje do
zarobku. Wybicie z konsolidacji daje potencjał wzrostu co najmniej do 1200
pkt. Wynika to z wysokości konsolidacji i zasady, że ruch po wybiciu z
konsolidacji jest co najmniej tak duży jak duża jest ta konsolidacja. Nie
jest jednak wykluczone, że wzrosty mogą zostać zatrzymane dopiero na linii
trendu, która już raz tego dokonała linia.gif Warto dodać, że wskaźniki
oparte na danych dziennych potwierdzają wzrosty CCIdzienny_fut.gif
ROCdzienny_fut.gif RSIdzienny_fut.gif MACDdzienny_fut.gif Technika jest
techniką, więc trudno z tym dyskutować, ale przyznam, że ciężko przychodzi
mi stawiać optymistyczne prognozy w takiej sytuacji, jak obecna. Po
pierwsze, spadek cen ropy wydaje się jedynie tymczasowy i moim zdaniem
należy się wkrótce spodziewać wzrostu cen. Po drugie, akcja militarna
wkrótce zacznie się komplikować. Zresztą i teraz nie jest łatwo, a zdjęcia
amerykańskich jeńców nie pomagają z zdobyciu poparcia dla akcji koalicji. Po
trzecie, mamy za sobą poważny wyskok cen w USA i napięcie inwestorów
zdecydowanie wzrasta. Oczekiwanie na korektę jest coraz silniejsze. Ten
ostatni aspekt jest jednak mniej znaczący ze względu na ostatnio obserwowaną
utratę powiązania naszego rynku z rynkami światowymi. Nie pozostaje nic
innego, jak trzymać się wykresów.
Kamil Jaros