przecież należałoby określić dodruk pieniądza w sytuacji, gdy RPP ma
działać, by jego ilość nie była nazbyt wielka i by nie występowały żadne
napięcia inflacyjne. Inflacja jest w końcu tym, czym ma się zajmować rada.
Oczywiście jest wielu chętnych by ten cel zmienić (wszystkie trzy projekty
zmian ustawy o NBP złożone w Sejmie zawierają propozycje rozszerzenia celu
działania RPP poza obszar monetarny). Nie można się więc spodziewać by
członkowie rady wykazali się zrozumieniem dla propozycji Kołodki. Ten idzie
jednak z zaparte, ale jak widać brakuje mu rzeczowych argumentów więc
dochodzi do takich sytuacji, jaka miała miejsce w tym tygodniu. Minfon
widząc, że nie zwojuje wiele wypowiada się jak obrażony chłopiec. Zadaniem
Kołodki, jeśli rada nie zgodzi się na dodruk pieniądza będzie odpowiedzialna
za ewentualne opóźnienie wejście Polski do strefy euro. Przyznam, że takie
stawianie sprawy po prostu jest śmieszne. Za co jeszcze nasz Minfin obwini
Balcerowicza? Czy własna niemoc co do rozwiązania problemów budżetowych
upoważnia do taki bzdur? Ten sygnał ma swoje konsekwencje. Widać tu, że
jeśli Kołodko nie wytrzaśnie skądś pieniędzy będziemy mieli poważniejsze
problemy budżetowe. Na tyle poważne, że rosnący deficyt uniemożliwi nam
wypełnienie warunków traktatowych, a tym samym odłoży w czasie wprowadzenie
euro. Można się obawiać, że zmusi to naszego profesora do kolejnych
błyskotliwych pomysłów, by z hauperresortem", Hausner stworzył własny plan
gospodarczy, który w pewnych elementach nie pokrywa się propozycjami
Minfina. Hausner chce odciążyć przedsiębiorców proponując niższe stawki CIT.
Nie ma się jednak co łudzić. Propozycje zawarte w tym alternatywnym
programie nie są jednoznacznie pozytywnie odbierane. Kołodko proponuje
odejście od waloryzacji świadczeń budżetowych, co jest propozycję idąca w
dobrym kierunku, a czego nie chciał Hausner. Pod koniec tygodnia
dowiedzieliśmy się, że doszło do kompromisu i szef finansów uwzględni
propozycje Hausnera w tym zakresie. Rozmowy będą trwały, choć można sądzić,
że do referendum nie będą one nazbyt ożywione. Cały brud i ferment panujący
w rządzie wyjdzie już po głosowaniu. Propozycje Kołodki nie znajdują obecnie
poparcia w kręgach opozycji, a to może zdecydowanie utrudnić opracowanie i
uchwalenie przez Sejm budżetu. W tym tygodniu wypłynęła deklaracja
przyspieszonych wyborów do parlamentu. Miały by się one odbyć w czerwcu 2004
roku. Jednak nie wszystkim ugrupowaniom ten termin odpowiada i nie
wykluczone, że będą one wykorzystywały moment uchwalania budżetu na 2004 rok
jako możliwość doprowadzenia do rozwiązania Sejmu.
Jeśli chodzi o sytuację na świecie to oczywiście jest ona zdeterminowana
przez informacje napływające z Iraku, a już właściwie z Bagdadu. Jakość i
wiarygodność tych informacji w dużej mierze jest wątpliwa, ale to nie
przeszkadza, by nerwowo na nie reagować. Ubiegły tydzień to odliczanie
kilometrów, jakie dzielą wojska koalicji od centrum Bagdadu. Im mniejsza
liczba kilometrów, tym większa liczba wartości indeksów. Pierwsze oddziały
już są na przedmieściach Bagdadu, co zostało bardzo pozytywnie odebrane.
Niestety nie znaczy to wcale, że szybko wojna się zakończy. Należy
oczekiwać, że walki w stolicy Iraku potrwają kilka tygodni, a zatem do końca
wojny jeszcze daleko. Optymizm graczy zaobserwowany ostatnio wydaje się
nieco przedwczesny. Na wykresach w USA pojawiły się ciekawe formacje wysp
Nasdaq.gif SP500.gif , które mogą sugerować wystąpienie dalszych wzrostów.
To jednak pod warunkiem, że w Iraku nie zaczną napływać niepokojące
informacje, za to przecież nikt nie ręczy. AT w tym wypadku chyba jest mniej
przydatna.
Wojna jeszcze trwa, a już rozpoczęły się targi jak podzielić "iracki tort",
czyli dzielenie skóry na niedźwiedziu mamy w pełni. Wprawdzie niedźwiedź
jest już na muszce i raczej nic go nie uratuje, to jednak takie postępowanie
budzi pewien niesmak. Polityka międzynarodowa rządzi się swoimi prawami -
nie każdy musi je akceptować. Tak więc, zanim jeszcze wojna się nie
skończyła rozpoczęła się walka o łupy. Chodzi głównie o kontrakty na
odbudowę Iraku ze zniszczeń wojennych. Zaciekli przeciwnicy działań
Amerykanów starają się teraz przejąć inicjatywę, co na razie im nie
wychodzi. Ich zdaniem administrowaniem Iraku po wojnie powinien zająć się
ONZ. Amerykanie oczywiście zgadzają się na działania w ramach ONZ z
zastrzeżeniem, że gros kontraktów na odbudowę Iraku przejmą podmioty
związane z aktualnie walczącą koalicją. O ile postawa Amerykanów jest
zrozumiała, to już działania krajów europejskich, które po ostatnim kryzysie
nagle zapałały ponownie sympatią do Ameryki wydaje się wątpliwa. Jeśli wojna
to "nie", ale jeśli na niej zarobić to "czemu nie?". To jest temat na
przyszłość. Wkrótce zaczną się rysować konkretne plany działań po
zakończeniu kampanii wojskowej.
Spójrzmy teraz na wykresy. Tu przewijać się będzie cały czas wspomniane na
wstępie naruszenie poziomu oporu. Czy jest szansa na trwalsze wybicie?
Wykres tygodniowy sam w sobie daje tylko nadzieje FUTUREStyg.gif W takiej
skali można powiedzieć, że do wybicia jpotwierdzone przez tendencję na RSI RSItyg_fut.gif , który
po wyrysowaniu dywergencji rośnie. Wspomniane dywergencje pojawiły się także
na dwóch poprzednich wskaźnikach.
A co widać na wykresach dziennych? Tu sygnały kupna padły już jakiś czas
temu, przy czym tych było już w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sporo, a
jednak nie zapowiedziały one większego ruchu. Ceny nadal poruszały się w
konsolidacji. Teraz mamy szansę na wybicie. Patrząc na ceny zamknięcia,
należy zauważyć, że w piątek osiągnęliśmy dawno nie notowany poziom
wig20fut.gif Tu można mówić o naruszeniu oporu. Jeśli nie okaże się one
fałszywe, to można przypuszczać, że wzrost cen będzie minimalnie tak duży,
jak wysoka była konsolidacja. Takie podejście każę sądzić, że wzrosty
wyniosłyby ceny do poziomu minimum 1200 pkt. Nie jest jednak wykluczone, że
wzrost będzie większy. Tu poziomem oporu może okazać się wewnętrzna linia
trendu, która już okazała się skuteczna linia.gif Jak widać na rysunku, jej
poziom to obecnie okolice 1240 pkt.
Wskaźniki zdają się potwierdzać pozytywne ruchy cen. Na CCI mamy trend
wzrostowy, z kolejnymi wyższymi od poprzednich dołkami CCIdzienny_fut.gif
Dopiero zejście poniżej linii te dołki łączącej może zasugerować możliwość
wystąpienie spadków. Wskaźnik ROC wydaje się bliski wygenerowania sygnału
sprzedaży ROCdzienny_fut.gif Jest to jednak uwarunkowane spadkiem cen w
poniedziałek. Nawet utrzymanie się ceny zamknięcia na niezmienionym poziomie
sprawi, że linia wskaźnika się od linii trendu odbije. Także układ RSI
należy odbierać pozytywnie RSIdzienny_fut.gif Trend wzrostowy wydaje się
wyraźny. Patrząc na MACD także można być optymistą MACDdzienny_fut.gif Trend
wskaźnika jest wzrostowy. Linia znajduje się nad średnią, a obie są w
strefie wartości dodatnich.
Jeśli przyjąć, że rynek kontraktów od początku marca znajduje się z lekkim
trendzie wzrostowym (od dołka) to należałoby oczekiwać, że obroty na rynku
powinny to potwierdzać. I tak, biorąc pod uwagę okres od początku marca,
średni obrót wygenerowany na spółkach wchodzących w skład indeksu WIG20 na
sesjach, których zamknięcie było wyższe od poprzedniego, wyniósł ok. 170 mln
złotych. Średni obrót na sesjach spadkowych wyniósł ok. 100 mln złotych.
Można zatem stwierdzić, że także obrót sugeruje wzrosty. Popyt wydaje się
bardziej aktywny. Nie należy zapominać, że wartość obrotu dość znacznie
wzrosła w czwartek i piątek, gdy popyt zaczął dominować.
Przesłanki techniczne każą więc przypuszczać, że wybicie jest prawdziwe i
raczej nie mamy do czynienia z pułapką. Długie pozycje są w tej chwili
najodpowiedniejsze. Oczywiście niczego nie można być pewnym na 100% zatem
ustawianie stopów jest nieodzowne. W tej chwili najbliższe powinny być
ustawione na zniesieniu 38,2% wzrostu z 1092 do 1149 pkt, czyli w okolicach
1126 pkt. Dlaczego te stopy, skoro AT daje wskazania optymistyczne? Nie
należy zapominać, że mamy wojnę i właściwie nigdy nie wiadomo, kiedy wylezie
jakaś fatalna informacja. Należy bronić kapitał przed takimi
niespodziankami.
Kamil Jaros