Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Zakończyliśmy ten tydzień w mieszanych nastrojach. Główną tego przyczyną był czwartkowy wzrost cen na naszym rynku oraz piątkowa sesja, która osiągnięte w czwartek poziomy utrzymała. Ba, patrząc na ceny zamknięcia to właściwie piątek był kontynuacją czwartkowego wzrostu. Skąd wiec to zmieszanie skoro jest tak miło? Ano stąd, że wprawdzie mamy wzrost, ale skończył się on w pobliżu poziomu górnego ograniczenia trwającej od dwóch miesięcy konsolidacji. Poziom oporu został naruszony i długie pozycj

Publikacja: 06.04.2003 21:31

Zakończyliśmy ten tydzień w mieszanych nastrojach. Główną tego przyczyną był

czwartkowy wzrost cen na naszym rynku oraz piątkowa sesja, która osiągnięte

w czwartek poziomy utrzymała. Ba, patrząc na ceny zamknięcia to właściwie

piątek był kontynuacją czwartkowego wzrostu. Skąd wiec to zmieszanie skoro

jest tak miło? Ano stąd, że wprawdzie mamy wzrost, ale skończył się on w

Reklama
Reklama

pobliżu poziomu górnego ograniczenia trwającej od dwóch miesięcy

konsolidacji. Poziom oporu został naruszony i długie pozycje w tej chwili

wydają się zasadne. Problem w tym, że już w przeszłości z takimi

naruszeniami mieliśmy do czynienia, a jednak do faktycznego wybicia nie

doszło. Tym razem może być podobnie, ale nie musi. Istnieje wiele przesłanek

technicznych sugerujących, że teraz jednak się uda i wybijemy się z

Reklama
Reklama

konsolidacji. To umożliwiłoby wykrystalizowanie się trendu.

Zanim jednak zaczniemy się zastanawiać, co przemawia za wzrostami, bo tu

przesłanki są zdecydowanie "techniczne", spójrzmy, co tym wzrostom może

przeszkodzić. Czynników, które zdecydowanie przeszkadzają podejmowaniu

śmiałych zakupów, nie brakuje. Mowa tu zarówno o tych naszych, lokalnych,

jak też tych międzynarodowych. Zacznijmy od tych pierwszych.

Reklama
Reklama

Niewątpliwym czynnikiem wzmagającym ryzyko inwestycji jest ryzyko

polityczne. Te w Polsce zawsze było na wysokim poziomie, niemniej fakt

niesnasek między prezydentem, premierem sprawia, że ono jeszcze bardziej

wzrosło. Już nikt chyba nie wierzy w "szorstką przyjaźń" obu panów. Można

się obawiać, że różnice zdań ponownie sprawią, że konflikt się zaogni.

Reklama
Reklama

Pocieszeniem jest to, że udało się obecnie zażegnać eskalacji konfliktu.

Panowie zawiesili broń w związku ze zbliżającym się terminem referendum

akcesyjnego. Jednak nikt nie zapewni, że problem znowu nie wypłynie, gdy

głosowanie będziemy mieli za sobą. Iskrzenie może mieć miejsce i to na

bardzo czułym gruncie. Prezydent bowiem włączył się aktywnie jako mediator w

Reklama
Reklama

"dyskusję" między MinFinem, a RPP dotyczącą "uwolnienia" rezerwy

rewaluacyjnej.

Dyskusja nabiera rumieńców, ale także poziomem schodzi powoli z piedestałów

argumentacji naukowej. Członkowie rady wydają się nieprzejednani i słusznie.

W końcu trudno oczekiwać, że ta drużyna sama sobie strzeli gola. Tak

Reklama
Reklama

przecież należałoby określić dodruk pieniądza w sytuacji, gdy RPP ma

działać, by jego ilość nie była nazbyt wielka i by nie występowały żadne

napięcia inflacyjne. Inflacja jest w końcu tym, czym ma się zajmować rada.

Oczywiście jest wielu chętnych by ten cel zmienić (wszystkie trzy projekty

zmian ustawy o NBP złożone w Sejmie zawierają propozycje rozszerzenia celu

działania RPP poza obszar monetarny). Nie można się więc spodziewać by

członkowie rady wykazali się zrozumieniem dla propozycji Kołodki. Ten idzie

jednak z zaparte, ale jak widać brakuje mu rzeczowych argumentów więc

dochodzi do takich sytuacji, jaka miała miejsce w tym tygodniu. Minfon

widząc, że nie zwojuje wiele wypowiada się jak obrażony chłopiec. Zadaniem

Kołodki, jeśli rada nie zgodzi się na dodruk pieniądza będzie odpowiedzialna

za ewentualne opóźnienie wejście Polski do strefy euro. Przyznam, że takie

stawianie sprawy po prostu jest śmieszne. Za co jeszcze nasz Minfin obwini

Balcerowicza? Czy własna niemoc co do rozwiązania problemów budżetowych

upoważnia do taki bzdur? Ten sygnał ma swoje konsekwencje. Widać tu, że

jeśli Kołodko nie wytrzaśnie skądś pieniędzy będziemy mieli poważniejsze

problemy budżetowe. Na tyle poważne, że rosnący deficyt uniemożliwi nam

wypełnienie warunków traktatowych, a tym samym odłoży w czasie wprowadzenie

euro. Można się obawiać, że zmusi to naszego profesora do kolejnych

błyskotliwych pomysłów, by z hauperresortem", Hausner stworzył własny plan

gospodarczy, który w pewnych elementach nie pokrywa się propozycjami

Minfina. Hausner chce odciążyć przedsiębiorców proponując niższe stawki CIT.

Nie ma się jednak co łudzić. Propozycje zawarte w tym alternatywnym

programie nie są jednoznacznie pozytywnie odbierane. Kołodko proponuje

odejście od waloryzacji świadczeń budżetowych, co jest propozycję idąca w

dobrym kierunku, a czego nie chciał Hausner. Pod koniec tygodnia

dowiedzieliśmy się, że doszło do kompromisu i szef finansów uwzględni

propozycje Hausnera w tym zakresie. Rozmowy będą trwały, choć można sądzić,

że do referendum nie będą one nazbyt ożywione. Cały brud i ferment panujący

w rządzie wyjdzie już po głosowaniu. Propozycje Kołodki nie znajdują obecnie

poparcia w kręgach opozycji, a to może zdecydowanie utrudnić opracowanie i

uchwalenie przez Sejm budżetu. W tym tygodniu wypłynęła deklaracja

przyspieszonych wyborów do parlamentu. Miały by się one odbyć w czerwcu 2004

roku. Jednak nie wszystkim ugrupowaniom ten termin odpowiada i nie

wykluczone, że będą one wykorzystywały moment uchwalania budżetu na 2004 rok

jako możliwość doprowadzenia do rozwiązania Sejmu.

Jeśli chodzi o sytuację na świecie to oczywiście jest ona zdeterminowana

przez informacje napływające z Iraku, a już właściwie z Bagdadu. Jakość i

wiarygodność tych informacji w dużej mierze jest wątpliwa, ale to nie

przeszkadza, by nerwowo na nie reagować. Ubiegły tydzień to odliczanie

kilometrów, jakie dzielą wojska koalicji od centrum Bagdadu. Im mniejsza

liczba kilometrów, tym większa liczba wartości indeksów. Pierwsze oddziały

już są na przedmieściach Bagdadu, co zostało bardzo pozytywnie odebrane.

Niestety nie znaczy to wcale, że szybko wojna się zakończy. Należy

oczekiwać, że walki w stolicy Iraku potrwają kilka tygodni, a zatem do końca

wojny jeszcze daleko. Optymizm graczy zaobserwowany ostatnio wydaje się

nieco przedwczesny. Na wykresach w USA pojawiły się ciekawe formacje wysp

Nasdaq.gif SP500.gif , które mogą sugerować wystąpienie dalszych wzrostów.

To jednak pod warunkiem, że w Iraku nie zaczną napływać niepokojące

informacje, za to przecież nikt nie ręczy. AT w tym wypadku chyba jest mniej

przydatna.

Wojna jeszcze trwa, a już rozpoczęły się targi jak podzielić "iracki tort",

czyli dzielenie skóry na niedźwiedziu mamy w pełni. Wprawdzie niedźwiedź

jest już na muszce i raczej nic go nie uratuje, to jednak takie postępowanie

budzi pewien niesmak. Polityka międzynarodowa rządzi się swoimi prawami -

nie każdy musi je akceptować. Tak więc, zanim jeszcze wojna się nie

skończyła rozpoczęła się walka o łupy. Chodzi głównie o kontrakty na

odbudowę Iraku ze zniszczeń wojennych. Zaciekli przeciwnicy działań

Amerykanów starają się teraz przejąć inicjatywę, co na razie im nie

wychodzi. Ich zdaniem administrowaniem Iraku po wojnie powinien zająć się

ONZ. Amerykanie oczywiście zgadzają się na działania w ramach ONZ z

zastrzeżeniem, że gros kontraktów na odbudowę Iraku przejmą podmioty

związane z aktualnie walczącą koalicją. O ile postawa Amerykanów jest

zrozumiała, to już działania krajów europejskich, które po ostatnim kryzysie

nagle zapałały ponownie sympatią do Ameryki wydaje się wątpliwa. Jeśli wojna

to "nie", ale jeśli na niej zarobić to "czemu nie?". To jest temat na

przyszłość. Wkrótce zaczną się rysować konkretne plany działań po

zakończeniu kampanii wojskowej.

Spójrzmy teraz na wykresy. Tu przewijać się będzie cały czas wspomniane na

wstępie naruszenie poziomu oporu. Czy jest szansa na trwalsze wybicie?

Wykres tygodniowy sam w sobie daje tylko nadzieje FUTUREStyg.gif W takiej

skali można powiedzieć, że do wybicia jpotwierdzone przez tendencję na RSI RSItyg_fut.gif , który

po wyrysowaniu dywergencji rośnie. Wspomniane dywergencje pojawiły się także

na dwóch poprzednich wskaźnikach.

A co widać na wykresach dziennych? Tu sygnały kupna padły już jakiś czas

temu, przy czym tych było już w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sporo, a

jednak nie zapowiedziały one większego ruchu. Ceny nadal poruszały się w

konsolidacji. Teraz mamy szansę na wybicie. Patrząc na ceny zamknięcia,

należy zauważyć, że w piątek osiągnęliśmy dawno nie notowany poziom

wig20fut.gif Tu można mówić o naruszeniu oporu. Jeśli nie okaże się one

fałszywe, to można przypuszczać, że wzrost cen będzie minimalnie tak duży,

jak wysoka była konsolidacja. Takie podejście każę sądzić, że wzrosty

wyniosłyby ceny do poziomu minimum 1200 pkt. Nie jest jednak wykluczone, że

wzrost będzie większy. Tu poziomem oporu może okazać się wewnętrzna linia

trendu, która już okazała się skuteczna linia.gif Jak widać na rysunku, jej

poziom to obecnie okolice 1240 pkt.

Wskaźniki zdają się potwierdzać pozytywne ruchy cen. Na CCI mamy trend

wzrostowy, z kolejnymi wyższymi od poprzednich dołkami CCIdzienny_fut.gif

Dopiero zejście poniżej linii te dołki łączącej może zasugerować możliwość

wystąpienie spadków. Wskaźnik ROC wydaje się bliski wygenerowania sygnału

sprzedaży ROCdzienny_fut.gif Jest to jednak uwarunkowane spadkiem cen w

poniedziałek. Nawet utrzymanie się ceny zamknięcia na niezmienionym poziomie

sprawi, że linia wskaźnika się od linii trendu odbije. Także układ RSI

należy odbierać pozytywnie RSIdzienny_fut.gif Trend wzrostowy wydaje się

wyraźny. Patrząc na MACD także można być optymistą MACDdzienny_fut.gif Trend

wskaźnika jest wzrostowy. Linia znajduje się nad średnią, a obie są w

strefie wartości dodatnich.

Jeśli przyjąć, że rynek kontraktów od początku marca znajduje się z lekkim

trendzie wzrostowym (od dołka) to należałoby oczekiwać, że obroty na rynku

powinny to potwierdzać. I tak, biorąc pod uwagę okres od początku marca,

średni obrót wygenerowany na spółkach wchodzących w skład indeksu WIG20 na

sesjach, których zamknięcie było wyższe od poprzedniego, wyniósł ok. 170 mln

złotych. Średni obrót na sesjach spadkowych wyniósł ok. 100 mln złotych.

Można zatem stwierdzić, że także obrót sugeruje wzrosty. Popyt wydaje się

bardziej aktywny. Nie należy zapominać, że wartość obrotu dość znacznie

wzrosła w czwartek i piątek, gdy popyt zaczął dominować.

Przesłanki techniczne każą więc przypuszczać, że wybicie jest prawdziwe i

raczej nie mamy do czynienia z pułapką. Długie pozycje są w tej chwili

najodpowiedniejsze. Oczywiście niczego nie można być pewnym na 100% zatem

ustawianie stopów jest nieodzowne. W tej chwili najbliższe powinny być

ustawione na zniesieniu 38,2% wzrostu z 1092 do 1149 pkt, czyli w okolicach

1126 pkt. Dlaczego te stopy, skoro AT daje wskazania optymistyczne? Nie

należy zapominać, że mamy wojnę i właściwie nigdy nie wiadomo, kiedy wylezie

jakaś fatalna informacja. Należy bronić kapitał przed takimi

niespodziankami.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama