Zgodnie z obecnie obowiązującym układem zbiorowym pracy, poziom wzrostu wynagrodzeń w KGHM jest każdego roku negocjowany z przedstawicielami ponad 18-tysięcznej załogi, bazując na inflacji (w 2002 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie wyniosło 4,7 tys. zł). Co roku powstają więc konflikty i spory zbiorowe związków zawodowych z zarządem. Miedziowa "Solidarność" jako jedyna w tym roku nie podpisała porozumienia w sprawie wzrostu wynagrodzeń, które mają zwiększyć się o ponad 5%, m.in. dzięki wypłacie specjalnej jednorazowej premii. W dniach 27-29 maja zorganizuje referendum strajkowe. Dąży to tego, aby wzrosły stawki osobistego zaszeregowania.

- Chcemy do końca roku przedyskutować ze związkami zawodowymi nasze propozycje, uzależniające wzrost wynagrodzeń od inflacji, wysokości zysku oraz od wskaźników makroekonomicznych. Nie będzie to już przedmiot rokowań, ale systemowe rozwiązania. Zagwarantują załodze gratyfikację w przypadku wzrostu cen miedzi i wysokiego zysku. W sytuacji spadku cen miedzi i przy niekorzystnym kursie dolara możliwe byłoby obniżenie wysokości niektórych ruchomych składników wynagrodzenia - powiedział Stanisław Speczik, prezes KGHM.

Polski koncern należy do tych, które mają jedne z wyższych kosztów produkcji miedzi na świecie. Dużą ich część stanowi fundusz płac. - Chcemy, aby wysokość wynagrodzeń na nowych zasadach została ustalona już w 2004 r. Jest to istotne dla spółki, ponieważ mamy poważne obawy co do kształtowania się cen miedzi oraz kursu dolara w przyszłym roku - powiedział prezes S. Speczik.