Na wczorajszym walnym obecni byli udziałowcy Vistuli, reprezentujący 76,5% kapitału - głównie instytucje oraz obecni i byli pracownicy przedsiębiorstwa. Akcjonariusze odwołali członków obu konkurujących ze sobą rad nadzorczych - popieranej przez Holendrów (H.I.P. Holding i Bosta) oraz popieranej przez polskich inwestorów (m.in. PZU i BRE). Wyłoniono nową radę. Jej skład nie różni się od tego, który miała "polska" rada, wyłoniona w styczniu tego roku. Tyle tylko, że styczniowe walne, zdaniem Holendrów, zostało zwołane przez nieuprawnione osoby, a wczorajsze - zwołało PZU, za zgodą sądu. - Chodziło o to, aby rozstrzygnąć wszelkie wątpliwości co do składu organów spółki - wyjaśnił Michał Wójcik. Nowa rada wybrała także zarząd - w identycznym składzie, jak ten wyłoniony po styczniowym walnym. M. Wójcik jest jego prezesem.

Uchwały w sprawie wyboru nowej rady były oprotestowywane przez H.I.P. Holding i Bostę. Zapewne zostaną zaskarżone do sądu. Sąd zresztą także czekał na decyzje WZA. Z tego powodu zawiesił rozpatrywanie wcześniejszych wniosków o wpisanie do rejestru "polskiej" rady i jej zarządu. - Podczas zaplanowanego jeszcze na czwartek posiedzenia zarządu zamierzam dokonać zmian w spółkach zależnych Vistuli. Chcę w piątek rano złożyć w sądzie komplet dokumentów dotyczących wpisu do rejestru nowych władz Vistuli i jej firm zależnych - powiedział nam wczoraj po południu Michał Wójcik.

Jeżeli sąd zarejestruje zmiany zgodnie z wczorajszymi decyzjami, zapewne zakończy to najgorszy etap (dwuwładza, chaos informacyjny, liczne spory) wojny korporacyjnej w spółce. Czekają na to instytucje finansowe - wierzyciele Vistuli, którym jest ona winna ponad 36 mln zł. Wierzyciele dali firmie czas do końca czerwca na uporządkowanie sytuacji we władzach przedsiębiorstwa. - Mamy nadzieję, że sąd dokona zmian w rejestrze w najbliższych dniach, a zarząd będzie miał dzięki temu jeszcze kilka dni przed upływem terminu na rozmowy z wierzycielami - stwierdził M. Wójcik.