Reklama

Wybierzmy najlepsze rozwiązania

Z Januszem Wiśniewskim, wiceprezesem zarządu PKN Orlen ds. rozwoju i produkcji, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 17.06.2003 09:57

Orlen chce przejąć trzy południowe rafinerie: Gorlice, Czechowice i Jasło. Na razie zgodę na przeprowadzenie badania kondycji finansowej tych zakładów otrzymała Grupa Lotos. Ale PKN Orlen zaproponował swój program rozwoju tych firm. Jakie są jego główne założenia?

Chcemy wykorzystać przede wszystkim potencjał produkcyjny i rynkowy tych firm. Bardzo ważni są dla nas ludzie, którzy tam pracują. Zależy nam na wykorzystaniu kadry inżynieryjnej. Nasz program ma się koncentrować wokół silnej finansowo Rafinerii Trzebinia (77% akcji spółki należy do Orlenu).

Firma z Trzebinii już rozpoczęła budowę instalacji, która będzie wytwarzała parafiny i emulsje parafinowe. Jest to inwestycja o wartości 80 mln zł, realizowana na licencji Exxon Mobil. Będzie to największa i najlepsza instalacja tego typu w Europie Środkowowschodniej, produkująca parafiny o około 30-40% taniej niż obecnie. Mamy pomysł, żeby podobną instalację wybudować również w Jaśle.

2 czerwca zaczęła działać spółka Orlen Asfalt. Czy również w tym segmencie planują Państwo współpracę z rafineriami południowymi?

Tak, ta spółka jest w stanie wykorzystać wszystkie instalacje do produkcji asfaltu zlokalizowane w rafineriach południowych. W tym segmencie stawiamy na rozwój spółki w Czechowicach.

Reklama
Reklama

A sektor olejowy?

Jeżeli chodzi o oleje silnikowe i smarowe, to nasza spółka Orlen Oil jest w stanie wchłonąć produkcję olejową rafinerii południowych. Mamy pomysł na dokończenie wstrzymanej budowy instalacji Hydrokompleksu w Glimarze. Jest to pomysł o tyle istotny, że zgłosiliśmy go do programu offsetowego, dlatego że licencji technologicznej udzielił amerykański koncern. PKN Orlen jest bardzo zainteresowany produkcją baz olejowych drugiej i trzeciej generacji. Na razie wytwarzamy tylko bazy pierwszej generacji. Żeby złożyć dokładną propozycję w tym zakresie, potrzebujemy możliwości przeprowadzenia badania kondycji finansowej Glimaru.

Czy Orlen chciałby również współpracować w zakresie magazynowania paliw?

Tak. Zgodnie z europejskimi normami - tylko 40% rezerw paliwowych będzie można utrzymywać w ropie naftowej, resztę w produktach przetworzonych, czyli np. benzynach i olejach napędowych. Z ropą naftową i olejem napędowym nie mamy problemu, gdyż możemy te produkty magazynować w kawernach, czyli korytarzach powstałych po wydobyciu ropy naftowej. Nie ukrywam, że nie mamy tak komfortowej sytuacji w przypadku benzyn, gdyż nie dysponujemy wystarczająco dużymi powierzchniami magazynowymi na ten cel. Te pojemności są właśnie w gestii rafinerii południowych i koncern chciałby je wykorzystać.

A inwestycje logistyczne?

Przy współpracy Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych rafineria Trzebinia będzie budować rurociąg z Boronowa do Trzebinii o przepustowości 700 tys. do 1 mln ton produktów naftowych rocznie. Taką zdolność ma obecnie terminal przeładunkowy w Trzebini. Z moich informacji wynika, że spółka w Czechowicach kończy budowę swojego terminalu. Nasz rurociąg jeżeli dotrze do Trzebinii, może być budowany dalej - właśnie do Czechowic. W ten sposób wykorzystane byłyby zdolności magazynowe i dystrybucyjne również tej spółki.

Reklama
Reklama

PKN Orlen stara się o udział w prywatyzacji Unipetrolu. Czy na ewentualnym przejęciu kontroli nad czeską firmą, polskie rafinerie południowe zyskałyby czy straciły?

W skład Unipetrolu wchodzą dwie mniejsze rafinerie o bardzo podobnym asortymencie produkcji, co rafinerie południowe. Można by wykorzystać efekt synergii między tymi zakładami. W przypadku gdybyśmy np. nie przejęli kontroli nad Grupą Lotos, a udałoby nam się kupić pakiet akcji Unipetrolu, to wtedy zamiast współpracy - doszłoby do walki konkurencyjnej. W takim wariancie, polskim południowym rafineriom byłoby trudno przetrwać na rynku.

PKN Orlen nie otrzymał od Nafty Polskiej zgody na przeprowadzenie badania kondycji finansowej południowych rafinerii. Komu więc przedstawił Pan program rozwoju dla tych spółek?Otrzymał go zarówno minister skarbu, jak i minister finansów. Proszę pamiętać, że rafinerie południowe funkcjonują wyłącznie dzięki wszelkiego rodzaju ulgom - największe z nich to transportowe i akcyzowe. Dalsze istnienie zakładów opiera się wyłącznie na tych dotacjach. W skali rocznej łącznie spółki te otrzymują 120 mln zł z tytułu samych ulg.

Rynkowo nie są obecnie w stanie sprostać wymaganiom jakościowym. Szacuję, że każda z tych firm powinna wyłożyć 250 mln zł, gdyby chciała dostosować jakość swoich produktów do obecnych wymagań. Trzeba się liczyć, że w 2004 roku przerób ropy naftowej w tych zakładach powinien zostać wstrzymany. Nie ma bowiem ekonomicznego uzasadnienia do jego kontynuowania. Łącznie przetwarzają one niewiele ponad 1 mln ton ropy rocznie (dla porównania, GL 4,5 mln ton, a PKN Orlen 13,8 mln ton - przyp. red.).

Czy PKN Orlen zadeklarował rozwiązania dla pracowników Rafinerii Glimar, Czechowice i Jasło?

Tak. Chcemy zagwarantować im trzyletni okres zatrudnienia. To oczywiście moglibyśmy zatwierdzić po przeprowadzenia badania kondycji finansowej tych zakładów.

Reklama
Reklama

Ile czasu potrzebowałby Orlen na przeprowadzeniu due diligence tych spółek?

Cztery do sześciu tygodni.

Czy rafinerie południowe przetrwają w przypadku gdyby zgodę na przejęcie nad nimi kontroli otrzymała Grupa Lotos (dawniej Rafineria Gdańska - przyp. red.)?

Mam co do tego poważne wątpliwości. Jest to sztuczny biznesowo twór. Nie widzę możliwości, żeby gdańska spółka udzieliła tym firmom silnego wsparcia finansowego. Nasz pomysł opiera się o doświadczenia, które zdobyliśmy w zarządzaniu rafineriami należącymi do grupy Orlenu, czyli Trzebinii i Jedliczach.

Grupa Lotos zaprasza PKN Orlen do udziału w budowie instalacji zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej. Koszty przedsięwzięcia wynoszą około 540 mln USD, a w jego efekcie możliwości przerobu ropy naftowej w pomorskiej spółce powinny się zwiększyć z 4,5 do 6 mln ton rocznie. Czy płocki koncern jest tym zainteresowany?

Reklama
Reklama

Odnosimy się przychylnie do projektu IGCC. Udział płockiego koncernu w przedsięwzięciu jest wskazany ze względu na to, że pomorska spółka - ze swoimi możliwościami przerobu ropy - nie będzie w stanie w pełni wykorzystać nowych instalacji. Mam jednak wątpliwości, czy jest ona opłacalna ekonomicznie. Uważam, że projekt ten można zrealizować o 160 mln dolarów taniej niż proponuje Grupa Lotos.

Nasz pomysł polega na tym, że Orlen dostarczałby koleją do Gdańska rocznie 1250 tys. ton pozostałości po przerobie ropy. Tymi samymi wagonami wracałyby przetworzone już produkty. Dalszej obróbce podlegałyby w głównym zakładzie Orlenu, w istniejącej już instalacji. Jej moce są obecnie wykorzystywane w 70%. W Gdańsku powinno się również wybudować instalację metanolu, którego obecnie w Polsce nie produkuje się w ogóle. Jego roczny import to ok. 260 tys. ton. Wartość tej inwestycji szacuję na 150 mln zł. Jeżeli wejdzie w życie ustawa o organizacji rynku biopaliw, zużycie metanolu wzrośnie o 60 tys. ton rocznie.

Orlen zadeklarował wspólnie z niemieckim IVG Terminal Services budowę nowych i unowocześnienie już istniejących baz magazynowych. Czy ten krok jest wyrazem przeciwstawienia się planom Nafty Polskiej, która zamierza sprywatyzować Naftobazy, największą w Polsce spółkę, zajmującą się magazynowaniem paliw?

Orlen od dawna deklarował, że chce kupić pakiet akcji Naftobaz. Ponieważ nie otrzymaliśmy takiej możliwości - zdecydowaliśmy się na działania na swoją rękę. Ceny, jakie płacimy Naftobazom, są co najmniej o 30-50% zawyżone.W tej sytuacji opłaca się nam inwestować we własne projekty logistyczne.

Maciej Gierej, szef Nafty Polskiej, zapowiedział, że koncern mógłby kupić mniejszościowy pakiet akcji Naftobaz (sprzedaż większościowego pakietu jest obecnie negocjowana z holenderskim Vopakiem).

Reklama
Reklama

Naftobazy powinny zostać sprywatyzowane jak najszybciej. Dobrze by się stało, gdyby inwestorem spółki została paneuropejska firma specjalizująca się w magazynowaniu paliw. Vopak byłby bardzo dobrym partnerem, gdyż ma własne terminale, zbiorniki, tankowce, kontenery. Działa na ogromną skalę. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby ktokolwiek przejął kontrolę nad Naftobazami bez porozumienia z PKN Orlen. Jesteśmy największym klientem tej spółki i deklarujemy gotowość do kupna mniejszościowego pakietu akcji firmy. Wstrzymaliśmy nawet modernizację naszej sieci logistycznej, gdy w Nafcie Polskiej zapaliło się zielone światło dla nas. Niestety, w ciągu ostatnich trzech miesięcy nic się w tej sprawie nie wydarzyło - więc jesteśmy zmuszeni wrócić do projektu modernizacji naszych baz magazynowych.

Większość analityków finansowych dziwi się, że Orlen chce na własną rękę budować sieć logistyczną. Ich zdaniem, jest to nieopłacalne. Na Zachodzie taką działalnością zajmują się wyspecjalizowane firmy.

Częściowo mają rację. Tyle tylko, że de facto jesteśmy zmuszeni do podjęcia takich decyzji. Proszę zwrócić uwagę, że zmieniają się przepisy odnośnie ochrony środowiska. Polskie bazy wymagają modernizacji. Potrzebny jest nam zachodni partner, który pomoże rozwiązać ten problem.

Orlen jest jednym z niewielu koncernów paliwowych, który nie ma dostępu do własnych złóż ropy naftowej. Czy prowadzą Państwo rozmowy w tej sprawie?

Tak. Rozmawiamy zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie.

Reklama
Reklama

Czy płocki koncern jest w dalszym ciągu zainteresowany przejęciem polskiego Petrobalticu oraz części wydobywczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Tak.

A złoża irackie?

Zasoby ropy naftowej, które znajdują się w Iraku, stanowią 11% światowych zasobów. Surowiec z tego kraju jak najbardziej nas interesuje. Chciałbym jednak podkreślić, że mało kto wie, iż tamtejsza ropa jest bardzo zasiarczona. Nie we wszystkich rafineriach może być przerabiana, ponieważ proces ten będzie nieopłacalny.

Przejęcie Grupy Lotos jest obecnie dla Orlenu priorytetem. Co się stanie, jeżeli minister skarbu zdecyduje, że trwający od przeszło dwóch lat przetarg należy unieważnić i płocki koncern nie będzie mógł przejąć kontroli nad GL?

Obecnie od decyzji w sprawie Grupy Lotos zależą wszystkie nasze kroki. Jeżeli z różnych przyczyn sytuacja potoczy się dla nas niekorzystnie, naszym priorytetem będzie czeski koncern. Unipetrol jest olbrzymią firmą. To tak, jakby połączyć polski przemysł rafineryjny, petrochemiczny i chemiczny, łącznie z nawozowym w jedną całość.

Orlen ma szeroko zakrojone plany inwestycyjne - Grupa Lotos, Unipetrol, sieć logistyczna, Petrobalitc, rafinerie południowe, złoża ropy naftowej. Czy płocki koncern stać na wszystkie inwestycje?

Do tego typu projektów potrzebne są dźwignie finansowe, które jesteśmy w stanie zorganizować. Projekty te trzeba rozsunąć w czasie. Poza tym musimy ponosić nakłady inwestycyjne w samym koncernie.

Jakiej wartości są to inwestycje?

Około 1,5 mld zł rocznie. Musimy je ponieść, żeby utrzymać wysoką jakość naszych wyrobów i rozbudować część petrochemiczną.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama