Reklama

Najważniejsze jest rozwiązanie kłopotów Elektrimu

Z Zygmuntem Solorzem, właścicielem i przewodniczącym rady nadzorczej Polsatu, rozmawia Urszula Zielińska

Publikacja: 30.07.2003 09:41

O Polsacie

Jaka jest, po ponad 1,5 roku zapaści na rynku reklamy, kondycja finansowa Polsatu?

Wiadomo, że trzeba było robić cięcia. To, co się stało z rynkiem, spowodowało, że jakość programu Polsatu spadła. Trudno nam konkurować z mocną telewizją publiczną, która ma trzy razy większe wpływy niż my.

Mimo to pod koniec ubiegłego roku zapowiadał Pan, że w 2002 roku grupa będzie rentowna. Czy tak się stało?

Tak. Zarówno grupa, jak i sam Polsat odnotowały zysk netto.

Reklama
Reklama

Z jakich środków Polsat finansuje działalność?

Przede wszystkim z bieżących wpływów. Posiłkujemy się kilkoma pożyczkami, ale nie mamy znaczącego zadłużenia w bankach.

Czy całkiem już zarzucił Pan plan sprzedaży Polsatu?

Przede wszystkim chcemy Polsat rozwijać. Telewizja wymaga dofinansowania. Na jakim poziomie - tego jeszcze do końca nie wiemy. Wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji rynkowej i poziomu wpływów stacji. Pewne zmiany już zachodzą. Staramy się poprawić techniczną jakość programów. Na razie nasze starania nie przekładają się na wzrost oglądalności. Ale wszystko wymaga czasu. Podjęliśmy działania, mające na celu poprawę wizerunku stacji i jej oglądalności. Wierzymy, że w pewnym momencie przyniosą oczekiwane efekty.

Ile będzie kosztowała odbudowa pozycji Polsatu?

Odpowiedź na to pytanie jest naprawdę bardzo trudna. Z jednej strony trzeba było ograniczyć wydatki. Z drugiej inwestować w poprawę oprawy scenograficznej programów, maszyny, nowe formaty.

Reklama
Reklama

Dlaczego swego czasu chciał Pan sprzedać pakiet Polsatu? Potrzebował Pan środków na nowe inwestycje?

Upiera się pani przy pytaniu o sprzedaż Polsatu. Jeśli nawet coś planujemy: np. wejście na giełdę, to nie będziemy o tym głośno mówić. Kiedyś chciałem sprzedać Invest Bank. Ogłosiłem ten zamiar i to był błąd. Mając w perspektywie zmiany właścicielskie, pracownicy zmieniają swoje nastawienie do obowiązków. Więc dziś, kiedy ktoś mnie pyta, czy sprzedaję: mówię "nie". Mogę jednak zapewnić, że nie ma potrzeby wystawiać czegokolwiek na sprzedaż.

Kilka lat temu był Pan przeciwnikiem znoszenia 33-proc. progu zaangażowania w polskie media elektroniczne dotyczącego kapitału zagranicznego. Jednak, gdy 1,5 roku temu ogłosił Pan zamiar sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji Polsatu, na liście zainteresowanych pojawiły się zarówno News Corp, jak i Clear Channel. Jaka jest Pana opinia nt. ograniczeń dla zagranicznych graczy w przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej?

To, czy te firmy były zainteresowane inwestycją w Polsat, wiecie państwo, czyli media, ze swoich źródeł. Ja tego nigdy nie mówiłem. Pomówmy jednak o tych 33 procentach. Polscy nadawcy nauczyli się funkcjonować w przyjętych ramach. Po wejściu Polski do Unii sytuacja się zmieni i my również musimy się do tego przystosować. Ważniejsze jest wejście do Unii niż ochrona dwóch nadawców. Moje zdanie jest tu mniej istotne.

O Elektrimie

Dlaczego Polsat Media i TCF kupiły od BRE Banku kilka dni temu 9,8% akcji Elektrimu, płacąc za sztukę 3,57 zł, a nie - jak się spodziewał rynek - 7,5 zł?

Reklama
Reklama

Na ten temat nie będę się wypowiadał. To sprawa umowy handlowej i jest objęta tajemnicą.

Transakcja miała miejsce już po terminie. Dlaczego?

Prowadziliśmy negocjacje.

Czego one dotyczyły?

Nie mogę powiedzieć.

Reklama
Reklama

Jaka teza dotycząca przesunięcia terminu transakcji i ustalenia ceny akcji jest bliższa prawdy: "Polsat Media nie ma wystarczająco dużo pieniędzy", czy: "z dokończeniem transakcji czekamy do momentu, gdy rozstrzygną się najważniejsze problemy Elektrimu"?

Mogę jedynie zapewnić, że negocjacje z BRE nie miały żadnego związku z sytuacją w Elektrimie.

Jest Pan pośrednio, przez Polsat Media, znaczącym akcjonariuszem Elektrimu. W odpowiedzi na wniosek zarządu spółki o przesunięcie terminu realizacji inwestycji w ZE PAK, resort skarbu postawił warunki w postaci zwiększenia kontroli nad zakładami. Czy MSP dostanie to, czego oczekuje?Zastałem w Elektrimie taką sytuację: Elektrim kupił od Skarbu Państwa akcje PAK-u. Otrzymał prawo zarządzania spółką, a z drugiej strony zobowiązał się do podniesienia kapitału i realizacji inwestycji. Jeżeli minister skarbu chce zmienić ten układ, to musi wziąć na siebie również zobowiązania Elektrimu. Żądania, które przedstawił resort, nie tylko przekreślają istotę umowy prywatyzacyjnej, ale także szanse na dokończenie budowy Pątnowa II.

Ze swojej strony Elektrim zrobił wszystko, do czego się zobowiązał. Zapłacił za akcje. Podwyższył kapitał. Wykupujemy w tej chwili akcje pracownicze. Może powoli to idzie, ale to robimy. To, czego oczekujemy od resortu skarbu, to dodatkowych 9 miesięcy na dokończenie realizacji zobowiązań inwestycyjnych. Tymczasem MSP stosuje podejście: "Murzyn zrobił swoje, może odejść, a my to wszystko przejmiemy".

Żadne banki się na to nie zgodzą, chyba że MSP zagwarantuje ukończenie budowy. Wtedy ja, jako przewodniczący rady nadzorczej Elektrimu, będę wnioskował o wycofanie się z inwestycji. Moim zdaniem, MSP jako akcjonariusz ZE PAK działa obecnie na szkodę spółki.

Reklama
Reklama

Załóżmy jednak, że MSP zgadza się na dodatkowe 9 miesięcy. W jakim czasie Elektrim jest w stanie domknąć finansowanie dla ZE PAK?

To kwestia kilku tygodni. Banki otrzymały wszystko, czego oczekiwały.

Na decyzję innego resortu - Ministerstwa Infrastruktury - czeka obecnie spółka stowarzyszona Elektrimu, Elektrim Telekomunikacja, właściciel El-Netu. Od tego, czy resort zgodzi się na zamianę zobowiązań licencyjnych operatora, zależy, czy BRE Bank kupi od ET 100% El-Netu. Wtedy w Elektrimie Telekomunikacji zostanie już tylko Era. Jakie są plany Elektrimu wobec oczyszczonego ET?

Dotyka pani kolejnego trudnego tematu. Okazuje się bowiem, że Elektrim nie ma wpływu na to, co dzieje się w Elektrimie Telekomunikacji. Rada nadzorcza tej spółki jest tylko po to, żeby dyskutować, a zarząd jest nie do ruszenia. Próbowaliśmy go wymienić - nie da się.

Raz, na zarządzie, poruszana była kwestia sprzedaży ET. To wszystko. Nie wiemy, co się w tej firmie dzieje.

Reklama
Reklama

To ciekawe, bo nie tak dawno prezes Elektrimu Piotr Nurowski nie wykluczał, że Elektrim w konsorcjum np. z Polsatem będzie chciał złożyć ofertę zakupu udziałów w ET należących do Vivendi...

A to zupełnie inna kwestia.

Jest plan kupna udziałów w ET?

Nie ma żadnego planu, bo Vivendi nie złożyło żadnej oferty.

Czy Elektrim to same kłopoty?

Jest ich trochę... Ale jestem dobrej myśli. Problem polega na tym, że wcześniej w Elektrimie zapadły decyzje, których ja bym nie podjął.

Które decyzje ma Pan na myśli?

Jest ich wiele.

A najistotniejsze?

Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo ich nie znam. Poza tym nie jestem prawnikiem, żeby w kilku słowach precyzyjnie przedstawić problem.

Inne inwestycje

Jakie są plany wobec Invest Banku?

Plany są takie, żeby go rozwijać.

Czy bank będzie potrzebował w najbliższym czasie dokapitalizowania?

Nie. Obecnie reinwestuje wypracowywane zyski.

Komentując zakup Aster City przez fundusze venture capital, tłumaczył Pan, że Polsat nie był zainteresowany przejęciem tej sieci, ale niewykluczone że kiedyś połączy się z należącą do Pana - Dami. Czy plany te są nadal aktualne?

Obecnie prowadzimy rozmowy z różnymi inwestorami. W zależności od ich wyniku, być może w ciągu kilku tygodni, podejmiemy decyzję, czy sprzedać Dami.

Ostatnio koncentruje Pan swoją działalność inwestycyjną w kraju. Dlaczego? A może ma Pan plany inwestycji za granicą?

To prawda, że koncentruję się na rynku krajowym. Lepiej się na nim czuję. Poza tym próbowaliśmy już swoich sił za granicą i efekty nie były najlepsze. Wprawdzie na Łotwie i Litwie działają jeszcze dwa przedsięwzięcia, ale telewizję w Estonii musieliśmy zamknąć.

Czy myśli Pan o kolejnych, nowych inwestycjach w Polsce?

Nie. Najpierw muszę uporządkować kwestie w Elektrimie i innych spółkach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama