Orlen poinformował w maju, że wykonał opcję sprzedaży PSE 35% udziałów w NOM o wartości nominalnej 84 mln zł za cenę 111,5 mln zł. PSE dotychczas nie zapłaciły. Piotr Rutkowski, prezes PSE, twierdzi, że wykonanie przez Orlen opcji put wymaga zgody walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki oraz rady nadzorczej, a takich firma nie miała.
Odmiennego zdania jest płocki koncern. - Opcja put została zrealizowana i zgodnie z zasadą memoriałową, zaksięgowana w bilansie firmy. Bilans został z kolei zbadany przez audytora, a ten nie wyraził do niego zastrzeżeń - mówi Krzysztof Mikołajczyk, rzecznik prasowy Orlenu. Jego zdaniem, jeżeli pieniądze nie wpłyną do spółki do końca bieżącego roku, firma zdecyduje się na proces sądowy. A na zaksięgowane już zyski z operacji zostaną utworzone rezerwy. Nie spowodują one jednak znaczących zmian w wynikach firmy, której zysk netto na poziomie skonsolidowanym po pierwszym półroczu tego roku wyniósł 550 mln zł.
Prezes PSE twierdzi, że nie zamierza płacić za tę transakcję. P. Rutkowski ma pomysł, aby Orlen wymienił akcje NOM na papiery Tel-Energo o tej samej wartości. Na razie nie odbywają się żadne rozmowy w tej sprawie.
Zdaniem analityków, nieporozumienie wokół sprzedaży udziałów w NOM opóźnia proces sprzedaży udziałów w Polkomtelu, operatorze sieci telefonii komórkowej Plus GSM. Polscy udziałowcy Polkomtela, czyli oprócz PSE, także Orlen i KGHM, chcą w przyszłym roku sprzedać posiadane przez siebie udziały.