Reklama

Konkursy ze znanym finałem

Niedawno został ogłoszony konkurs na dyrektora generalnego Poczty Polskiej. Jest to kolejna duża spółka, po PGNiG i LOT, której szef zostanie wyłoniony w ten sposób. Poprzednie konkursy wzbudzały kontrowersje. Zdaniem niektórych specjalistów, brakuje jasnych i klarownych przepisów regulujących system wyboru prezesów.

Publikacja: 12.09.2003 09:24

Wymagania stawiane przed przyszłym dyrektorem generalnym Poczty nie są zbyt wygórowane, żeby nie powiedzieć, że minimalne. Kandydaci muszą posiadać dyplom ukończenia studiów (ekonomicznych, prawniczych lub technicznych), mieć co najmniej 5-letni staż pracy na stanowisku kierowniczym w dużych organizacjach gospodarczych i znać przynajmniej jeden język obcy. Poza tym do konkursu może przystąpić jedynie osoba z... dobrym stanem zdrowia. Czas rozstrzygnięcia - koniec września.

Zastępcy faworytami

W Poczcie mówi się, że największe szanse na stanowisko dyrektora ma któryś z dotychczasowych zastępców. - Moim zdaniem, dobrze przygotowaną osobą jest pełniący obowiązki dyrektora poczty - mówi Andrzej Zając, poseł z SLD, zasiadający w sejmowych komisjach skarbu i infrastruktury. Chodzi o Andrzeja Siniakiewicza. Poseł zaznacza jednak, że nie wie, czy Siniakiewicz będzie kandydował. Z naszych informacji wynika, że A. Siniakiewicz odbył już rozmowy w sprawie konkursu i na razie nie jest zdecydowany, czy kandydować. - Pan Siniakiewicz nie otrzymał zapewnienia, że wygra konkurs, i dlatego się waha. A byłoby szkoda, ponieważ jest to jeden z lepszych fachowców w branży. Być może jest już inny pewny kandydat na szefa poczty - twierdzi nasz rozmówca.

Zdaniem A. Zająca, nie ma nic dziwnego w tym, że Skarb Państwa chce, aby spółkami, w których jest akcjonariuszem, zarządzali ludzie obdarzeni zaufaniem. - Konkursy mają za zadanie jedynie zoptymalizować wybór kandydatów - twierdzi poseł.

Prezesi

Reklama
Reklama

najczęściej z polecenia

Obowiązek ogłaszania konkursów obowiązuje od tego roku. Do tej pory oficjalnie nie było wiadomo, dlaczego rada nadzorcza wybierała konkretne osoby. Często członkowie rady otrzymywali wskazówki od ministrów.

- Zadzwonił do mnie Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu, i zapytał, czy jestem zainteresowany objęciem stanowiska prezesa ówczesnej Rafinerii Gdańskiej - wspomina Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos. P. Olechnowicz twierdzi, że nie zna zakulisowych szczegółów swojego powołania. - Pan Kaczmarek znał moje osiągnięcia w zarządzaniu - mówi prezes Grupy Lotos. Maciej Gierej, szef Nafty Polskiej w wywiadzie udzielonym PARKIETOWI pod koniec lipca roku przyznaje, że nie pamięta, żeby agenda rządowa, którą zarządza, ogłaszała jakikolwiek konkurs na prezesa spółek paliwowych czy chemicznych. Jak wobec tego te osoby są wybierane? Bo jeśli nie było konkursów, to znaczy, że wyłącznie z czyjegoś polecenia. - Można powiedzieć, że z polecenia - odpowiada M. Gierej.

Tradycja

konkursów raczkuje

Proces wyłaniania prezesów w spółkach państwowych jest krytykowany przez wiele osób. - Jeżeli konkursy mają tak wyglądać, jak np. w PGNiG, to już lepiej, żeby oficjalnie powoływać prezesów z tzw. polecenia - mówi prezes jednej z największych w Polsce firm państwowych. Szefem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa został Marek Kossowski, wcześniej wiceminister w resorcie gospodarki. Przed oficjalnym ogłoszeniem konkursu na to stanowisko M. Kossowski zrezygnował z pracy w ministerstwie. Jako oficjalną przyczynę podał inne plany zawodowe. Na rynku od razu pojawiły się nieoficjalne informacje, że M. Kossowski jest najpewniejszym kandydatem na prezesa PGNiG. - Ja z pewnością nie będę polecał pana Kossowskiego na stanowisko szefa PGNiG - powiedział PARKIETOWI Jerzy Hausner niedługo po otrzymaniu informacji o rezygnacji jego podwładnego z pracy w resorcie. Jak się potem okazało - M. Kossowski został szefem PGNiG.

Reklama
Reklama

Kilkuminutowe

przesłuchania

Przetarg w PGNiG był trzystopniowy. Najpierw wybrano prezesa, w późniejszych etapach wybierano wiceprezesów. Marek Foltynowicz, od niedawna w zarządzie PGNiG, twierdzi, że w trzecim etapie konkursu, w którym brał udział, startowało około 20 osób. - Każdy z nas miał czas na prezentację około 1,5 strony naszych uwag odnośnie rządowego programu dotyczącego sektora naftowego. Przesłuchania były krótkie - przyznaje M. Foltynowicz. Kolejnym etapem było przygotowanie około 4 stron maszynopisu, na których kandydaci do zarządu PGNiG przedstawili uszczegółowione uwagi do strategii rządowej. - Od chwili ogłoszenia konkursu na przygotowanie naszych opinii mieliśmy zaledwie dwa tygodnie. Natomiast rada nadzorcza analizowała nasze propozycje aż dwa miesiące - mówi M. Foltynowicz.

Kontrowersyjny był również konkurs na szefa LOT-u. I nie chodzi o samą procedurę - w tym przypadku przesłuchano przeszło 20 kandydatów. Jednak przed rozstrzygnięciem konkursu Piotr Czyżewski, minister skarbu państwa, wskazał na jednego z kandydatów - Marka Grabarka, obecnego prezesa LOT-u.

Kontrowersji wobec wyboru szefów firm, kontrolowanych przez Skarb Państwa, jest więcej. Wiesław Kaczmarek, gdy kierował MSP jako powód powołania obecnego szefa Polskich Sieci Elektroenergetycznych podał: "Niech się Staszek sprawdzi w biznesie".

- Komentarz

Reklama
Reklama

Sposób, w jaki są przeprowadzane konkursy, jest najczęściej żałosny. W końcu i tak wygrywają osoby mające poparcie swoich politycznych zwierzchników. Młodzi, dobrze wykształceni ludzie, z praktyką w zagranicznych firmach, ale bez odpowiednich znajomości praktycznie nie mają szans na rynku pracy dla "państwowych" menedżerów. Natomiast polska gospodarka jest skazana na powtarzające się nazwiska politycznych pseudomenedżerów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama