Podczas piątkowej wizyty w Polsce Jose Eduardo dos Santos, prezydent Angoli, zaprosił polskie firmy do współpracy w wydobyciu i eksploatacji złóż ropy naftowej. Zainteresowanie wydobyciem ropy naftowej wyrażają zarówno PKN Orlen, jak i Grupa Lotos oraz Nafta Polska. Na razie swoją aktywność przerzuciły one jednak na teren Iraku. Być może teraz bardziej zainteresują się afrykańskim państwem.
W Angoli działają już zagraniczne koncerny naftowe, takie jak Agip, Chevron Texaco i TotalFinaElf. Nie prowadzą jednak działalności na szeroką skalę. Wszystkie koncerny muszą współpracować z angolskim monopolistą, firmą Sonangol. Zgodnie z dekretem uchwalonym w 1978 r., Sonangol jest jedynym właścicielem wszystkich złóż i ma pozwolenie na negocjacje oraz zawieranie umów z przedstawicielami obcego kapitału. Właśnie ta spółka, to partner dla polskiego rządu w przypadku ewentualnych negocjacji.
Angola ma rezerwy ropy szacowane obecnie na 5,4 mld baryłek, zdolności wydobywcze kraju wynoszą 1 mln baryłek dziennie. Dla jej gospodarki biznes naftowy oznacza 40% PKB i 80% wszystkich wpływów budżetowych. Angola jest drugim w Afryce (po Nigerii) producentem i eksporterem ropy naftowej. Działa tam tylko jedna rafineria, ale - jak wynika z opinii specjalistów - Fina Petroleas de Angola w Luandzie jest przestarzała i ma małe zdolności produkcyjne.
Podczas rozmowy z Aleksandrem Kwaśniewskim prezydent Angoli zaprosił Polskę do pomocy przy dostawie sprzętu i technologii dla sektorów górniczego i hutniczego oraz współpracy w budowie infrastruktury portów i zakładów przetwórstwa rybnego i w przemyśle zbrojeniowym. Strona polska zapowiedziała, że w ciągu kilku miesięcy uda się do Angoli misja, której celem będzie szczegółowe uzgodnienie projektów współpracy.