Prawie wszystkie spółki z przemysłu ciężkiego skorzystały na wzroście zainteresowania mniejszymi firmami. Tylko akcje KZWM, których płynność jest śladowa, pozostają obojętne na rynkowe trendy. Przegląd wykresów przedsiębiorstw z tej branży pokazuje, że używanie słowa hossa w stosunku do tego, co się działo na GPW w ostatnich miesiącach, jest lekką przesadą. Owszem, kursy rosły, ale tylko notowania Kęt wspięły się na najwyższy poziom w historii. Posiadacze pozostałych papierów musieli zadowolić się 52-tygodniowymi maksimami.
To nie banki
Indeks Przemysł Ciężki (IPC) wzrósł do 1636,5 pkt ? na sesji 22 sierpnia. Zwyżka zatrzymała się na razie na poziomie szczytu z sierpnia 2000 roku. Nie przekroczyła także 62-proc. zniesienia spadku, który trwał od lutego 1997 r. do kwietnia 2003 roku. To sugeruje, że wzrost jest jedynie ruchem podrzędnym względem wcześniejszej zniżki. Skoro tak, to prędzej czy później skazany jest na całkowite zniesienie. Zanim jednak to nastąpi, nie jest wykluczone, że na akcjach z tej branży będzie można jeszcze zarobić.
Na razie niewiele wskazuje na to, żeby hossa się zakończyła. Inwestorzy chętnie pozbywają się akcji banków, spółek informatycznych i telekomunikacyjnych, ale firmy produkcyjne wciąż cieszą się względnym powodzeniem. Wprawdzie od miesiąca indeks branżowy spada, ale zniżka nie ma ani zbyt dużego tempa, ani nie padły w jej trakcie istotne sygnały sprzedaży. Na wykresie nie widać formacji, która mogłaby sprowadzić na spółki z tej branży jakieś większe nieszczęście. Spadek wydaje się być efektem zbyt dużego tempa wzrostu i wynikającego z tego nadmiernego oddalenia wykresu indeksu od linii trendu. Ta znajduje się na poziomie 1400 pkt i do tej właśnie wartości zmierza wskaźnik Przemysł Ciężki. Wzrost na zamknięcie notowań ponad 1540 pkt będzie sygnałem, że byki wracają do gry ? w takim wypadku dojdzie do testu sierpniowego szczytu.
Przychody wzrosły