Reklama

Branża przetwórców plastiku potrzebuje realnego wsparcia

Przetwórcy tworzyw sztucznych narzekają na słaby popyt i rosnącą konkurencję. Dodatkowo muszą się mierzyć z coraz bardziej restrykcyjnymi regulacjami i rosnącymi kosztami. W efekcie bez istotnego wsparcia trudno będzie im się dalej rozwijać.

Publikacja: 17.12.2025 06:00

Branża przetwórców plastiku potrzebuje realnego wsparcia

Foto: shutterstock

Sytuacja w branży przetwórstwa tworzyw sztucznych, tak jak w większości spółek produkcyjnych, jest co najmniej trudna. Lech Skibiński, wiceprezes i dyrektor ds. rozwoju biznesu w KGL, spółki specjalizującej się w produkcji plastikowych opakowań i handlu granulatami tworzyw termoplastycznych, zwraca przede wszystkim uwagę na niski popyt. Stosunkowo małe zapotrzebowanie zgłaszają zwłaszcza firmy motoryzacyjne, budowlane i wytwarzające artykuły gospodarstwa domowego, ale nie tylko one. – Orientacja klientów na cenę w FMCG i związane z tym spadające marże miały i mają bezpośredni wpływ na wyniki. Dodatkowo trudna sytuacja na rynku pracy związana z rosnącymi kosztami zatrudnienia pracowników (wzrastający poziom minimalnego wynagrodzenia) i trudnościami w pozyskaniu wystarczającej ilości wartościowych pracowników wpisują się w ogólną złą sytuację branży – komentuje Skibiński.

Foto: parkiet.com

Niskie ceny surowców obniżają wyniki przetwórców tworzyw sztucznych

Po trzech kwartałach grupa KGL zanotowała niewielki, gdyż 1,4-proc. spadek przychodów (do 391,1 mln zł). To konsekwencja zniżki ceny surowców. Widoczna jest m.in. na działalności obejmującej produkcję opakowań, gdzie udział surowców w cenie finalnego wyrobu waha się między 50 proc. a 70 proc. kosztów. W biznesie dystrybucyjnym dodatkowym elementem, który wpłynął na wielkość przychodów, był spadek wolumenu sprzedanych surowców.

Zarząd KGL-u może mieć jeszcze większe powody do zmartwienia z powodu pogorszającego się wyniku netto. W tym roku strata sięga już w grupie 9,2 mln zł, wobec 0,3 mln zł, również na minusie, rok temu. Poza spadkiem sprzedaży w biznesie dystrybucyjnym, duży wpływ na nią miała zniżka marż w obszarze produkcji folii i opakowań, która z kolei była efektem presji głównych odbiorców na redukcję cen i rosnącej na rynku konkurencji. Ponadto spółka cierpi z powodu niekorzystnych zapisów w zawartych umowach, na podstawie których określane są ceny w długoterminowych kontraktach z niektórymi jej klientami.

– Końcówka roku dla KGL-u wynikowo nie będzie znacząco różnić się od adekwatnego okresu w roku ubiegłym, aczkolwiek spodziewamy się pierwszych efektów działań optymalizacyjnych, jakie zarząd rozpoczął w obszarze operacyjnym firmy. Z pewnością do sukcesów należy zaliczyć rozwój relacji biznesowych z niektórymi klientami, co powinno przynieść efekty w okresie najbliższych kwartałów – przekonuje Skibiński.

Reklama
Reklama

Erg, spółka specjalizująca się w produkcji wyrobów foliowych, wskazuje podobne, jak KGL, czynniki negatywnie wpływające na kondycję firm zajmujących się przetwórstwem tworzyw sztucznych. Grzegorz Tajak, prezes Ergu, zauważa, że w listopadzie ceny surowców spadły do bardzo niskich poziomów i teraz prawdopodobnie osiągnęły taki poziom, z którego będą już rosły. Może na to wskazywać, ogłaszane przez część producentów tworzyw sztucznych, wystąpienie tzw. siły wyższej, w wyniku której zmniejszają oni wykorzystanie posiadanych mocy wytwórczych.

– Te czynniki powinny prowadzić do wzrostu cen surowców na początku 2026 r. W grudniu widać już pierwsze odbicie cen. Za tym może iść popyt na produkty, bo klienci będą chcieli uciec przed podwyżkami – przypuszcza Tajak.

Mimo że po trzech kwartałach Erg zanotował 1,4-proc. wzrost przychodów (do 59,3 mln zł), to wypracował o 24,3-proc. mniejszy zysk netto (wyniósł 0,36 mln zł). To m.in. konsekwencja słabego popytu. W końcówce roku zarząd nie spodziewa się jakichś istotnych zdarzeń, które mogłyby mieć wpływ na wyniki finansowe spółki. – Naszym głównym celem na początek przyszłego roku jest zwiększenie wolumenu sprzedaży. Biorąc pod uwagę tegoroczne działania mamy nadzieję, że ten wolumen wzrośnie w I kwartale 2026 r., a w II kwartale ten wzrost będzie już znaczący – ocenia Tajak.

Mimo niesprzyjającego otoczenia spółki planują dalszy rozwój działalności

W tym roku istotny spadek rentowności odnotowuje również firma V-Max, wytwarzająca plastikowe nakrętki, dozowniki, butelki i kanistry. Wprawdzie po trzech kwartałach jej przychody wzrosły o 34,1 proc., (do 13,3 mln zł), ale zysk netto zmalał o 61 proc., (do 0,31 mln zł). Lepsza sprzedaż to następstwo pozyskania nowych klientów, wzrostu mocy produkcyjnych dzięki inwestycjom w środki trwałe służące do produkcji oraz poszerzenia palety oferowanych wyrobów. Z kolei na wynik netto w największym stopniu wpływa amortyzacja, która jest dwa razy większa niż była w analogicznym okresie roku ubiegłego.

– W mijającym roku zauważaliśmy wyraźniejszy wzrost sprzedaży w obszarze wyrobów gotowych, szczególnie w segmencie środków piorących i myjących, gdzie popyt utrzymywał się na bardzo dobrym poziomie. Jeśli chodzi o opakowania, oceniamy, że ich sprzedaż pozostała na zbliżonym poziomie do roku ubiegłego, bez większych wahań rynkowych – twierdzi Jagoda Wasielewka, prezes V-Max.

Informuje, że zarząd skupia się obecnie na utrzymaniu dotychczasowej dynamiki wzrostu sprzedaży i przygotowaniu firmy do wejścia w nowe obszary działalności. Ponadto dąży do pozyskania, ewentualnie budowy hali produkcyjnej. Chce też uruchomić działalność w zakresie recyklingu tworzyw sztucznych, przy czym zauważa, że proces ten potrwa znacznie dłużej niż pierwotnie planowano.

Reklama
Reklama

Grupa kapitałowa Kęty w biznesie opakowań giętkich, jednym z trzech kluczowych obszarów działalności, zanotowała w samym III kwartale (w ujęciu rok do roku) 5-proc. spadek przychodów (do 283 mln zł) i 7-proc. zniżkę zysku EBITDA (do 62 mln zł). Jako główne powody tego stanu podała znaczącą zniżkę cen granulatów LDPE (polietylen o niskiej gęstości) i polipropylenu na rynkach światowych oraz rosnącą konkurencję.

Spółka, podsumowując cały ten rok, zauważa, że większość czynników wpływała negatywnie na jej potencjalne możliwości zwiększenia sprzedaży, czy też utrzymania marż. Nie spodziewa się też, aby w biznesie przetwórstwa tworzyw sztucznych końcówka tego roku była lepsza niż końcówka 2024 r.

Michał Malina, dyrektor ds. relacji inwestorskich Kęt, informuje, że kluczowymi celami zarządu w ostatnich tygodniach tego roku i na początku przyszłego jest niezmiennie zdobycie optymalnego portfela zamówień i stabilizacja marż. Ponadto będzie dążył do rozpoczęcia prac budowlanych pod halę produkcyjną, w której w 2028 r. ma zostać uruchomiona trzecia linia do produkcji folii BOPP.

Przetwórcy liczą na wzrost popytu na materiały budowlane

W tym roku spadek rentowności ma miejsce wśród firm produkujących i sprzedających materiały budowlane powstające z tworzyw sztucznych. Decora, producent podłóg winylowych i akcesoriów podłogowych, wypracowuje lepsze przychody za sprawą ekspansji zagranicznej, ale jednocześnie osiąga mniejsze zyski ze względu na zwiększone inwestycje w rozwój nowych produktów i wydatki na pozyskanie zagranicznych odbiorców.

Decora zauważa, że rynek materiałów wykończeniowych nadal funkcjonuje w otoczeniu niepewności gospodarczej. Z drugiej jednak strony obserwuje stopniową odbudowę popytu, szczególnie w zakresie remontów. Przytacza dane EPLF (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Podłóg Laminowanych), z których wynika, że rynek podłóg laminowanych w Europie pokazuje pierwsze wyraźne sygnały odbicia, szczególnie w Europie Wschodniej. Liderami pozytywnych zmian są Rumunia, Polska i Węgry, gdzie mocno rośnie rynek renowacji, projekty termomodernizacji oraz inwestycje wspierane środkami unijnymi.

Dektra, hurtowy dystrybutor materiałów izolacyjnych powstających na bazie tworzyw sztucznych, ocenia, że w budownictwie nadal panuje kryzys. Brak popytu kreuje dalszy wzrost i tak już dużej konkurencji oraz spadek cen oferowanych wyrobów. Jednocześnie rosną koszty energii, usług obcych i wynagrodzeń. Ponadto zauważa problemy z płatnością u części odbiorców, a także rosnące oczekiwanie na wydłużenie terminów zapłaty za nabywane produkty.

Reklama
Reklama

W tym roku spadek rentowności obserwowany jest też w Izobloku (producent części z polipropylenu spienionego dla branży motoryzacyjnej i logistycznej) i Lenteksie (wytwórca włóknin). Obie spółki od dawna odmawiają jednak udzielania jakichkolwiek odpowiedzi na nasze pytania, zarówno te dotyczące ich działalności, jak i sytuacji w branży.

Najbliższe lata będą dla przetwórców okresem szczególnych wyzwań

Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych, przewiduje, że nadchodzące lata będą dla polskich i europejskich producentów wyrobów z plastiku okresem szczególnych wyzwań. To w szczególności następstwo wysokich kosztów zakupu energii, coraz większych wymogów regulacyjnych oraz rosnącej konkurencji spoza wspólnoty. W tej sytuacji cały unijny sektor tworzyw sztucznych potrzebuje realnego wsparcia politycznego i konsekwentnego ograniczania barier biurokratycznych.

Zdaniem Szymana, bez uproszczenia systemu regulacji oraz redukcji kosztów energii, europejski przemysł nie odzyska przewagi konkurencyjnej, którą stopniowo traci od kilku lat. Zwraca m.in. uwagę na nowe unijne rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) nakładające na przedsiębiorstwa obowiązek przebudowy procesów produkcyjnych, zwiększenia udziału recyklatów oraz projektowania zgodnego z zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym. Kolejna sprawa to wzrost kosztów logistyki związany z systemem kaucyjnym wprowadzonym na plastikowe opakowania.

Europa przegrywa walkę konkurencyjną z innymi państwami ze względu na rosnące u nas koszty wdrażania zasad gospodarki obiegu zamkniętego. Tymczasem różne prognozy wskazują, że tanie surowce kopalne jeszcze długo będą pełniły kluczową rolę w rozwoju poszczególnych krajów. Niezależnie od tego konieczne jest zdecydowanie większe niż dziś wspieranie firm zajmujących się recyklingiem lub planujących inwestycje w tym obszarze.

Decydenci najszybciej powinni jednak zająć się sprawą obniżki cen energii. To wymaga inwestycji w rozwój energetycznych sieci przesyłowych i dystrybucyjnych oraz w odnawialne źródła energii.

Reklama
Reklama

Dyrektor generalny PZPTS uważa, że  2026 r. może być punktem zwrotnym dla europejskiego przemysłu, zwłaszcza w zakresie jego konkurencyjności. To przede wszystkim od polityków zależy, czy okaże się okresem dalszego osłabienia tego sektora gospodarki, czy też czasem przełomu.

Firmy
Producenci wyrobów z plastiku narzekają. Co im przeszkadza?
Chemia
Spadek popytu i tani import polipropylenu do Europy biją w sprzedaż Azotów i Orlenu
Analizy rynkowe
Akcje spółek z WIG20 nie mają dość wspinaczki
Analizy rynkowe
Warszawa jeszcze nie złapała zadyszki
Analizy rynkowe
Oto styczniowe gwiazdy GPW. Czy będą błyszczały również w lutym?
Analizy rynkowe
Jak tańszy dolar wpływa na polskie spółki i warszawską giełdę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama