Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 12.10.2003 22:06

Marek Pryzmont

Cały ostatni tydzień na rynku amerykańskim to zażarta walka z wrześniowymi

szczytami. Wydawałoby się, że po wybiciu S&P500 z konsolidacji 965-1015 pkt

nic nie stoi na przeszkodzie szybkiego 50-cio pkt. (szerokość konsolidacji).

Najpierw jednak byków o szybsze bicie serca przyprawiała korekta

Reklama
Reklama

sprowadzająca indeks na koniec września znowu w obszar konsolidacji, a teraz

w ostatnim tygodniu indeksy miały ogromne problemy z ostatnimi szczytami. Co

prawda poprawione zostały na czwartkowe otwarcie, ale już w drugiej części

sesji, podobnie jak w piątek, nie udało się utrzymać nad ich poziomem.

Paradoksalnie w takim układzie lepiej byłoby dla optymistów, gdyby opory nie

zostały nawet draśnięte. Ich jedynie naruszenie w takim stylu dość wyraźnie

Reklama
Reklama

pokazuje trudności czekające teraz na byki.

Jeśli spojrzymy na wykresy z nieco dłuższej perspektywy, to dobrze będzie

widać, dlaczego "obligatoryjny" (po wybiciu z konsolidacji) wzrost

przychodzi z takim trudem. Najlepiej widać to na indeksie szerokiego rynku

SP500.gif którego ułamki procentów dzielą od wejścia w obszar niemal rocznej

konsolidacji (październik 2001 - maj 2002), która poprzedzała wyjątkowo

Reklama
Reklama

bolesną falę spadkową. Choć to dość odległy okres, to giełda ma bardzo dobrą

pamięć i zanim S&P500 będzie w stanie przebić się nad ten obszar, to

najpierw byki będą musiały zmierzyć się z całą armią "długoterminowych" (nie

z wyboru) inwestorów którzy kupowali akcje w tamtym okresie i z zadowoleniem

oddadzą je teraz bez straty. Na innych indeksach nie widać już tego tak

Reklama
Reklama

wyraźnie, ale warto spojrzeć, że Dow Jones dochodzi analogicznie do majowego

(2002) dołka, którego przebicie rozpoczęło dynamiczną falę spadkową Dow.gif

, a z kolei Nasdaq musi zmierzyć się teraz z silną strefą oporu 1940 - 2100

pkt. Nasdaq.gif Oczywiście, jak pokazały ostatnie miesiące, nie ma oporów,

który indeksy nie mogłyby przebić. Nie oznacza to więc, że zakończy się

Reklama
Reklama

zaraz trend wzrostowy. Pokazuję jedynie dość specyficzne poziomy na jakich

się znajdujemy.

Na najbliższe dwa tygodnie to jednak nie technika będzie mieć największe

znaczenie dla inwestorów (choć zawsze ma). W poniedziałek jest święto

(Columbus Day) i niektóre rynki inaczej pracują co zmniejszy aktywność. Nie

Reklama
Reklama

ma też danych makro i wyników spółek. Ale od wtorku rusza lawina publikacji

osiągnięć giełdowych gigantów - Johnson&Johnson, Bank of America, Motorola,

Intel, General Motors, IBM, Coca-Cola, United Technologies, AMD, Ebay, Sun

Microsystems; a wszystko przyprawione "emocjonalną" Nokią (przed miesiącem

ostrzegała o złych wynikach). To oczywiście tylko wierzchołek góry wyników

czekających na inwestorów w tym tygodniu, ale jeśli którykolwiek przyniesie

większą niespodziankę, to choć jedna spółka z reguły całego rynku nie

ustawia, to na ten tydzień ta zasada może nie obowiązywać. A jakie są

oczekiwania ? Jak zwykle - bardzo niskie, bo jeśli analitycy będą zbyt

pesymistyczni to przecież za ich pomyłką idzie radość inwestorów z dobrych

wyników. Gorzej gdy przychodzi rozczarowanie zbytnim optymizmem. Ale

mechanizmu rynkowych prognoz chyba po tylko kwartałach tłumaczyć nie muszą.

Trzeba tylko o tym pamiętać, by nie ekscytować się samym przekroczeniem

prognoz o zwykle 1 centa, ale zastanowić się na co po cichu liczyła "ulica".

O tym już o poszczególnych spółkach w codziennych komentarzach.

Mimo całej lawiny wyników spółek inwestorzy nie będą mieli też wytchnienia

od danych makro. Co prawda dopiero od środy, ale za to dawka dość potężna.

Zaczyna się niewinnym indeksem pokazującym aktywność gospodarki w rejonie

Nowego Jorku (NY Empire State Index - który zyskał sławę dzięki jednej z

ostatnich emocIV

kwartału, w którym inwestorzy pokładają bardzo duże nadzieje. Po serii

ostatnich nic nie mówiących komunikatów, rynek oczekuje sygnału ze strony

FED, że gospodarcze ożywienie za moment nabierze tempa. W czwartek zapasy

przedsiębiorstw, inflacja za wrzesień, tradycyjnie liczba wniosków od

bezrobotnych, produkcja przemysłowa, a po zamknięciu naszych notowań jeszcze

wskaźnik Philadelphia FED. W piątek dane z rynku nieruchomości i indeks

nastroju uniwersytetu Michigan. Widać więc, że choć dane makro publikowane

będą dopiero od środy, to starczyłoby tego na dwa tygodnie. Wraz z tak

licznie prezentowanymi wynikami spółek mamy na ten tydzień naprawdę

wybuchową mieszankę.

Wybuchowy dla światowych indeksów może też stać się też kurs jena. Co prawda

temat był ostatnio bardzo mocno przerabiany, ale chyba nie każdy zauważył

zagrożenia jakie płyną z tej strony. Przypomnijmy, że we wrześniu kurs jena

wzmocnił się poniżej magicznego poziomu 115 wobec dolara. Dlaczego

magicznego ? Bo tutaj Bank Japonii rozpoczynał interwencję na rynku

walutowym i sztucznie osłabiał swoją walutę. Jen.gif Nie trzeba chyba

tłumaczyć w jakim celu, skoro teraz niemal na całym świecie wszystkie kraje

walczą o wsparcie eksporterów słabymi walutami. Opinie na temat celowości

takich działań są podzielone, ale dzisiaj skoncentrujmy się nie na

teoretycznych korzyściach ze słabszej, czy mocniejszej waluty, ale możliwych

konsekwencjach dalszego słabnięcia dolara wobec jena. W tym tygodniu jen

znowu wzmocnił się do rekordowego poziomu i jeśli spojrzeć, że docelowy

zasięg spadku to tak naprawdę dopiero okolice 100, to inwestorzy powinni

zacząć zadawać sobie pytanie, czy japońskie banki nie zaczną w obawie przed

takim scenariuszem (realnym - tak jak zejście jena pod poziom 115) uciekać z

amerykańskich obligacji. Co im z takich zysków, które zjada później kurs

walutowy. A przecież wygląda na to, że BoJ znalazł w końcu godnego siebie

przeciwnika, który szybko nie ustąpi. Zobaczmy jakie byłyby dla

amerykańskich obligacji konsekwencje obaw o dalze umacnianie jena .

Wiązałoby się to z następną dynamiczną falą wyprzedaży na rynku

amerykańskich obligacji 10YNote.gif , a wtedy takie zachowanie byłoby

analogicznie do sytuacji sprzed krachu w 1987 roku. Opisywałem to szerzej

kilkanaście tygodni temu, ale krótko przypomnijmy. Na początku 1987 roku

przez rynki obligacji przetoczyła się pierwsza fala wyprzedaży (wzrost

rentowności) nie budząca jeszcze takiego zaniepokojenia giełdowych indeksów.

Jednak następne miesiące przyniosły dalsze załamanie rynku obligacji i

poprzez wzrost stóp procentowych były zapalnikiem do giełdowego krachu.

10Y_Note_1987.gif To oczywiście nie jedyny element układanki tworzący

giełdową panikę, ale chyba słusznie uważany za jeden z głównych. Zobaczmy,

co stałoby się obecnie, gdyby przez rynek obligacji przetoczyła się następna

fala wyprzedaży wywołana ucieczką japońskich banków. Po pierwsze na pewno

dałoby się wtedy zauważyć na przestrzeni ostatnich kilku lat ogromne

podobieństwo wykresów Obligacje1987_2003.gif co wspominając giełdowy krach

powinno budzić pewne obawy. Po drugie jeśli spojrzymy od strony analizy

technicznej, to spadek cen obligacji nawet niewiele pod ostatnie dołki

pozwalałby nie tylko na przebicie linii trendu wzrostowego, ale też na

wyrysowanie nieco koślawej pochylonej formacji głowy z ramionami. 10Y_Note.gif W tej

chwili możnaby założyć, że rysowane jest jej prawe ramie. Po zejściu pod

linię szyi mielibyśmy spadek odpowiadający wysokości formacji, czyli taki

sam jak cała tegoroczna dynamiczna fala spadkowa. Trudno przy takim

scenariuszu nie zauważyć podobieństwa do 1987 roku. Jakie miałoby to

znaczenie dlrzeń, ale

jeśli czytać komunikaty FED nie dające nawet odpowiedzi w jakim stanie jest

gospodarka (nie mówiąc o tym, gdzie zmierza), to jednak można nabrać

wątpliwości.

Warto zwrócić przy tym uwagę na jeszcze jedno. Indeks towarów CRB porusza

się z reguły w kierunku przeciwnym do cen obligacji. Jego wzrost zwiększyłby

prawdopodobieństwo przeceny obligacji i realizacji bardzo niebezpiecznego

scenariusza. Zobaczmy więc czy na wykresie indeksu widać coś ciekawego.

Ostatni silny wzrost cen ROPY.gif i nowe maksy na ZLOCIE.gif pozwoliły na

wzrost indeksu CRB.gif do poziomu najwyższego od początku roku. Nie byłoby to

tak ciekawe, gdyby nie fakt bliskości linii trendu spadkowego rozpoczętego w

1988 roku. CRB_2.gif Jej przebicie może przynieść kolejną falę mocnych

wzrostów niektórych towarów.

Tak więc jeśli dolar na światowych rynkach dalej będzie słabnąć (szczególnie

wobec jena), ceny obligacji będą dalej spadać, a indeks CRB pokona

tegoroczne szczyty, to choć jeszcze przez parę tygodni CNBC będzie mówić o

zbawiennym wpływie słabszego dolara na kondycję eksportu, oraz

potwierdzających się oznakach ożywienia (wzrost cen towarów), to patrząc na

analogiczną sytuację w 1987 roku można być niemal pewnym, że doprowadzi to

do silnego załamania na rynku akcji. Oczywiście pozostaje pytanie kiedy ???

To najtrudniejsze, choć najważniejsze pytanie. Ale starczy straszenia, a

odpowiedź na ostatnie pytanie jest taka - Japonia z obligacji jeszcze

panicznie nie ucieka, CRB nowego maksa nie zaliczył, a sygnałów sprzedaży

(np. spadającej gwiazdy - choć była na to szansa w czwartek) żadnych nie

było, tak więc póki co wypatrywać trzeba dalszego wzrostu indeksów i uważnie

od wtorku obserwować wyniki spółek, a od środy także dane makro.

Nasz rynek w tym giełdowym zgiełku jest na razie zupełnie oddzielną

historią. Na rynki zachodnie oglądamy się tylko przy poważniejszych ruchach,

a przewodnikiem stada stał się obecnie bardziej rynek węgierski Bux.gif .

Nie inaczej było w tym tygodniu, gdy każdy większy ruch wywoływał poruszenie

na GPW. Sprawą wtórną jest, czy są to jednoczesne zlecenia funduszy

zagranicznych, czy też wynik ostatniej mody zsynchronizowania się (mniej lub

bardziej) obu rynków. Zapewne każdego po trochu.

Jednak nadchodzący tydzień będzie nieco inny. Po pierwsze ze względu na

wspomniany natłok wyników amerykańskich gigantów i licznych publikacji

danych makroekonomicznych (u nas inflacja wtorek, produkcja przemysłowa

piątek). Po drugie ze względu na kilka wydarzeń na naszym rynku takich jak

wtorkowy debiut BACA, czy Decyzja Ministerstwa Skarbu Państwa w sprawie

pakietu 14,47 proc. akcji Telekomunikacji Polskiej. W środę minister skarbu

zapewniał, że decyzja podjęta zostanie na początku nadchodzącego tygodnia.

Jej szczegóły, takie jak termin i ilość transz w których akcje zostaną

sprzedane, może mieć wręcz kluczowe znaczenie dla najbliższej koniunktury.

Przy obecnym "głodzie akcji" bez wątpienia znajdą się chętni na ten, jakby

nie patrzeć, ogromny pakiet akcji, ale nie obędzie się też bez spekulacji

odnośnie zbierania na to środków. Szczególnie, że właśnie zbiegnie się to w

czasie z debiutem akcji BACA, który niezależnie czy będzie notowany w WIG20,

na pewno stanowić będzie atrakcyjną inwestycję dla rodzimych funduszy.

Planowałem dzisiaj napisać kolejne parę słów o reformie finansów

publicznych, ale ostatnia ilość prasowych artykułów na ten temat przekracza

konstytucyjne normy i zakrawa na dręczenie czytelników (choć jak widać w

niektórych rządowych pomysłach odnoszą one jakiś skutek - pytanie tylko, na

ile pomysły zostaną zrealizowane), więc bezboleśnie przejdę do wykresów.szybko uciekał. Jedno co mogło zaniepokoić w tym wzroście, to górne cienie

na środowej i czwartkowej świecy Kontrakty_dzienny.gif Brak sił do

utrzymania wzrostów do końca sesji ma równie negatywną wymowę, jak

naruszenie szczytów na rynku amerykańskim, po czym powrót pod ich poziom na

zamknięcie. Na ostatniej sesji tygodnia przyniosło to korektę, ale jej

przebieg był wymarzony dla byków. Indeks utrzymał wsparcie 1614 pkt.

Indeks_intra.gif , a kontrakty nie zeszły pod 1635-40 pkt.

Kontrakty_intra.gif Na dziennych świeczkach mamy doji, które trzeba

traktować jako chwilę odpoczynku i zbieranie sił przed próbą ataku na

szczyty z połowy września. Jeśli wziąć bowiem pod uwagę, że w tym tygodniu

kontrakty z indeksem wyszły nad zniesienie 61,8% wrześniowej fali spadkowej,

to docelowo powinno dojść do zniesienia całej fali spadkowej.

Co bym polecał na ten tydzień ? Jeśli ktoś nie lubi nerwowych rynków, to

powinien chwilę odpocząć, bo natłok ważnych publikacji wywoła zapewne sporo

medialnego zamieszania i jeszcze więcej nieoczekiwanych zwrotów wywołanych

pojedynczymi informacjami. To zmusza do obserwacji i interpretacji rynku z

dnia na dzień. Na razie ostatnie osiągnięcia byków zmuszają do utrzymywania

długich pozycji przynajmniej do czasu zejścia kontraktów pod wsparcie

1635-40 pkt.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama