ma też danych makro i wyników spółek. Ale od wtorku rusza lawina publikacji
osiągnięć giełdowych gigantów - Johnson&Johnson, Bank of America, Motorola,
Intel, General Motors, IBM, Coca-Cola, United Technologies, AMD, Ebay, Sun
Microsystems; a wszystko przyprawione "emocjonalną" Nokią (przed miesiącem
ostrzegała o złych wynikach). To oczywiście tylko wierzchołek góry wyników
czekających na inwestorów w tym tygodniu, ale jeśli którykolwiek przyniesie
większą niespodziankę, to choć jedna spółka z reguły całego rynku nie
ustawia, to na ten tydzień ta zasada może nie obowiązywać. A jakie są
oczekiwania ? Jak zwykle - bardzo niskie, bo jeśli analitycy będą zbyt
pesymistyczni to przecież za ich pomyłką idzie radość inwestorów z dobrych
wyników. Gorzej gdy przychodzi rozczarowanie zbytnim optymizmem. Ale
mechanizmu rynkowych prognoz chyba po tylko kwartałach tłumaczyć nie muszą.
Trzeba tylko o tym pamiętać, by nie ekscytować się samym przekroczeniem
prognoz o zwykle 1 centa, ale zastanowić się na co po cichu liczyła "ulica".
O tym już o poszczególnych spółkach w codziennych komentarzach.
Mimo całej lawiny wyników spółek inwestorzy nie będą mieli też wytchnienia
od danych makro. Co prawda dopiero od środy, ale za to dawka dość potężna.
Zaczyna się niewinnym indeksem pokazującym aktywność gospodarki w rejonie
Nowego Jorku (NY Empire State Index - który zyskał sławę dzięki jednej z
ostatnich emocIV
kwartału, w którym inwestorzy pokładają bardzo duże nadzieje. Po serii
ostatnich nic nie mówiących komunikatów, rynek oczekuje sygnału ze strony
FED, że gospodarcze ożywienie za moment nabierze tempa. W czwartek zapasy
przedsiębiorstw, inflacja za wrzesień, tradycyjnie liczba wniosków od
bezrobotnych, produkcja przemysłowa, a po zamknięciu naszych notowań jeszcze
wskaźnik Philadelphia FED. W piątek dane z rynku nieruchomości i indeks
nastroju uniwersytetu Michigan. Widać więc, że choć dane makro publikowane
będą dopiero od środy, to starczyłoby tego na dwa tygodnie. Wraz z tak
licznie prezentowanymi wynikami spółek mamy na ten tydzień naprawdę
wybuchową mieszankę.
Wybuchowy dla światowych indeksów może też stać się też kurs jena. Co prawda
temat był ostatnio bardzo mocno przerabiany, ale chyba nie każdy zauważył
zagrożenia jakie płyną z tej strony. Przypomnijmy, że we wrześniu kurs jena
wzmocnił się poniżej magicznego poziomu 115 wobec dolara. Dlaczego
magicznego ? Bo tutaj Bank Japonii rozpoczynał interwencję na rynku
walutowym i sztucznie osłabiał swoją walutę. Jen.gif Nie trzeba chyba
tłumaczyć w jakim celu, skoro teraz niemal na całym świecie wszystkie kraje
walczą o wsparcie eksporterów słabymi walutami. Opinie na temat celowości
takich działań są podzielone, ale dzisiaj skoncentrujmy się nie na
teoretycznych korzyściach ze słabszej, czy mocniejszej waluty, ale możliwych
konsekwencjach dalszego słabnięcia dolara wobec jena. W tym tygodniu jen
znowu wzmocnił się do rekordowego poziomu i jeśli spojrzeć, że docelowy
zasięg spadku to tak naprawdę dopiero okolice 100, to inwestorzy powinni
zacząć zadawać sobie pytanie, czy japońskie banki nie zaczną w obawie przed
takim scenariuszem (realnym - tak jak zejście jena pod poziom 115) uciekać z
amerykańskich obligacji. Co im z takich zysków, które zjada później kurs
walutowy. A przecież wygląda na to, że BoJ znalazł w końcu godnego siebie
przeciwnika, który szybko nie ustąpi. Zobaczmy jakie byłyby dla
amerykańskich obligacji konsekwencje obaw o dalze umacnianie jena .
Wiązałoby się to z następną dynamiczną falą wyprzedaży na rynku
amerykańskich obligacji 10YNote.gif , a wtedy takie zachowanie byłoby
analogicznie do sytuacji sprzed krachu w 1987 roku. Opisywałem to szerzej
kilkanaście tygodni temu, ale krótko przypomnijmy. Na początku 1987 roku
przez rynki obligacji przetoczyła się pierwsza fala wyprzedaży (wzrost
rentowności) nie budząca jeszcze takiego zaniepokojenia giełdowych indeksów.
Jednak następne miesiące przyniosły dalsze załamanie rynku obligacji i
poprzez wzrost stóp procentowych były zapalnikiem do giełdowego krachu.
10Y_Note_1987.gif To oczywiście nie jedyny element układanki tworzący
giełdową panikę, ale chyba słusznie uważany za jeden z głównych. Zobaczmy,
co stałoby się obecnie, gdyby przez rynek obligacji przetoczyła się następna
fala wyprzedaży wywołana ucieczką japońskich banków. Po pierwsze na pewno
dałoby się wtedy zauważyć na przestrzeni ostatnich kilku lat ogromne
podobieństwo wykresów Obligacje1987_2003.gif co wspominając giełdowy krach
powinno budzić pewne obawy. Po drugie jeśli spojrzymy od strony analizy
technicznej, to spadek cen obligacji nawet niewiele pod ostatnie dołki
pozwalałby nie tylko na przebicie linii trendu wzrostowego, ale też na
wyrysowanie nieco koślawej pochylonej formacji głowy z ramionami. 10Y_Note.gif W tej
chwili możnaby założyć, że rysowane jest jej prawe ramie. Po zejściu pod
linię szyi mielibyśmy spadek odpowiadający wysokości formacji, czyli taki
sam jak cała tegoroczna dynamiczna fala spadkowa. Trudno przy takim
scenariuszu nie zauważyć podobieństwa do 1987 roku. Jakie miałoby to
znaczenie dlrzeń, ale
jeśli czytać komunikaty FED nie dające nawet odpowiedzi w jakim stanie jest
gospodarka (nie mówiąc o tym, gdzie zmierza), to jednak można nabrać
wątpliwości.
Warto zwrócić przy tym uwagę na jeszcze jedno. Indeks towarów CRB porusza
się z reguły w kierunku przeciwnym do cen obligacji. Jego wzrost zwiększyłby
prawdopodobieństwo przeceny obligacji i realizacji bardzo niebezpiecznego
scenariusza. Zobaczmy więc czy na wykresie indeksu widać coś ciekawego.
Ostatni silny wzrost cen ROPY.gif i nowe maksy na ZLOCIE.gif pozwoliły na
wzrost indeksu CRB.gif do poziomu najwyższego od początku roku. Nie byłoby to
tak ciekawe, gdyby nie fakt bliskości linii trendu spadkowego rozpoczętego w
1988 roku. CRB_2.gif Jej przebicie może przynieść kolejną falę mocnych
wzrostów niektórych towarów.
Tak więc jeśli dolar na światowych rynkach dalej będzie słabnąć (szczególnie
wobec jena), ceny obligacji będą dalej spadać, a indeks CRB pokona
tegoroczne szczyty, to choć jeszcze przez parę tygodni CNBC będzie mówić o
zbawiennym wpływie słabszego dolara na kondycję eksportu, oraz
potwierdzających się oznakach ożywienia (wzrost cen towarów), to patrząc na
analogiczną sytuację w 1987 roku można być niemal pewnym, że doprowadzi to
do silnego załamania na rynku akcji. Oczywiście pozostaje pytanie kiedy ???
To najtrudniejsze, choć najważniejsze pytanie. Ale starczy straszenia, a
odpowiedź na ostatnie pytanie jest taka - Japonia z obligacji jeszcze
panicznie nie ucieka, CRB nowego maksa nie zaliczył, a sygnałów sprzedaży
(np. spadającej gwiazdy - choć była na to szansa w czwartek) żadnych nie
było, tak więc póki co wypatrywać trzeba dalszego wzrostu indeksów i uważnie
od wtorku obserwować wyniki spółek, a od środy także dane makro.
Nasz rynek w tym giełdowym zgiełku jest na razie zupełnie oddzielną
historią. Na rynki zachodnie oglądamy się tylko przy poważniejszych ruchach,
a przewodnikiem stada stał się obecnie bardziej rynek węgierski Bux.gif .
Nie inaczej było w tym tygodniu, gdy każdy większy ruch wywoływał poruszenie
na GPW. Sprawą wtórną jest, czy są to jednoczesne zlecenia funduszy
zagranicznych, czy też wynik ostatniej mody zsynchronizowania się (mniej lub
bardziej) obu rynków. Zapewne każdego po trochu.
Jednak nadchodzący tydzień będzie nieco inny. Po pierwsze ze względu na
wspomniany natłok wyników amerykańskich gigantów i licznych publikacji
danych makroekonomicznych (u nas inflacja wtorek, produkcja przemysłowa
piątek). Po drugie ze względu na kilka wydarzeń na naszym rynku takich jak
wtorkowy debiut BACA, czy Decyzja Ministerstwa Skarbu Państwa w sprawie
pakietu 14,47 proc. akcji Telekomunikacji Polskiej. W środę minister skarbu
zapewniał, że decyzja podjęta zostanie na początku nadchodzącego tygodnia.
Jej szczegóły, takie jak termin i ilość transz w których akcje zostaną
sprzedane, może mieć wręcz kluczowe znaczenie dla najbliższej koniunktury.
Przy obecnym "głodzie akcji" bez wątpienia znajdą się chętni na ten, jakby
nie patrzeć, ogromny pakiet akcji, ale nie obędzie się też bez spekulacji
odnośnie zbierania na to środków. Szczególnie, że właśnie zbiegnie się to w
czasie z debiutem akcji BACA, który niezależnie czy będzie notowany w WIG20,
na pewno stanowić będzie atrakcyjną inwestycję dla rodzimych funduszy.
Planowałem dzisiaj napisać kolejne parę słów o reformie finansów
publicznych, ale ostatnia ilość prasowych artykułów na ten temat przekracza
konstytucyjne normy i zakrawa na dręczenie czytelników (choć jak widać w
niektórych rządowych pomysłach odnoszą one jakiś skutek - pytanie tylko, na
ile pomysły zostaną zrealizowane), więc bezboleśnie przejdę do wykresów.szybko uciekał. Jedno co mogło zaniepokoić w tym wzroście, to górne cienie
na środowej i czwartkowej świecy Kontrakty_dzienny.gif Brak sił do
utrzymania wzrostów do końca sesji ma równie negatywną wymowę, jak
naruszenie szczytów na rynku amerykańskim, po czym powrót pod ich poziom na
zamknięcie. Na ostatniej sesji tygodnia przyniosło to korektę, ale jej
przebieg był wymarzony dla byków. Indeks utrzymał wsparcie 1614 pkt.
Indeks_intra.gif , a kontrakty nie zeszły pod 1635-40 pkt.
Kontrakty_intra.gif Na dziennych świeczkach mamy doji, które trzeba
traktować jako chwilę odpoczynku i zbieranie sił przed próbą ataku na
szczyty z połowy września. Jeśli wziąć bowiem pod uwagę, że w tym tygodniu
kontrakty z indeksem wyszły nad zniesienie 61,8% wrześniowej fali spadkowej,
to docelowo powinno dojść do zniesienia całej fali spadkowej.
Co bym polecał na ten tydzień ? Jeśli ktoś nie lubi nerwowych rynków, to
powinien chwilę odpocząć, bo natłok ważnych publikacji wywoła zapewne sporo
medialnego zamieszania i jeszcze więcej nieoczekiwanych zwrotów wywołanych
pojedynczymi informacjami. To zmusza do obserwacji i interpretacji rynku z
dnia na dzień. Na razie ostatnie osiągnięcia byków zmuszają do utrzymywania
długich pozycji przynajmniej do czasu zejścia kontraktów pod wsparcie
1635-40 pkt.
[email protected]