Po trzech kwatałach br. skonsolidowany zysk netto Banku Millennium wyniósł 36,9 mln zł, wobec 247,2 mln zł rok wcześniej.
Rezultat został osiągnięty dzięki rozwiązaniu rezerw na podatek dochodowy. Spółka zanotowała bowiem stratę brutto w wysokości 36,8 mln zł wobec 92,3 mln zł zysku przed rokiem.
Na wyniki Millennium nie wpłynęło jeszcze obserwowane od kilku miesięcy ożywienie gospodarcze. Zabrakło także równie dużych jak w zeszłym roku transakcji jednorazowych (sprzedaż PTE Ego). Dodatkowo bank osiągnął niższe dochody z operacji finansowych, głównie z powodu spadku cen obligacji. W efekcie wynik z działalności bankowej po trzech kwartałach spadł do 701,8 mln zł, z 950,5 mln zł.
W raporcie Millennium można dostrzec także pozytywne tendencje. Należy do nich zaliczyć wzrost dochodów odsetkowych (o 17%) oraz wpływów z opłat i prowizji (o 2,6%). Jednocześnie bank zdołał osiągnąć 4,3-proc. przyrost funduszy klientów, czyli łącznie depozytów, obligacji banku oraz aktywów w funduszach inwestycyjnych.
W ciągu trzech kwartałów br. bank zmniejszył koszty o 15% w porównaniu z tym samym okresem ub.r. W tym czasie zatrudnienie spadło o 1,3 tys. osób, do 4,5 tys. - Dochodzimy do racjonalnego poziomu kosztów. Nie można ich jednak ciąć w nieskończoność, bo odbije się to niekorzystnie na skali prowadzonego biznesu. Obecnie brakuje nam większej skali działania, żeby pokryć koszty generowane przez sieć 300 placówek oraz nakłady na infrastrukturę techniczną - powiedział wczoraj prezes banku Bogusław Kott. Jego zdaniem, sieć placówek osiągnie próg rentowności na początku przyszłego roku.