Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 02.11.2003 23:34

Na wstępie chciałem przeprosić za opóźnienie w publikacji spowodowane czynnikami, na które niestety nie mam wpływu. Ten tydzień przebiegł w dość nerwowej atmosferze. Ponownie ucierpiała

złotówka, ale w przeciwieństwie do poprzednich takich przypadków, teraz było

to głównie podyktowane czynnikami zewnętrznymi. Tu należy wymienić

wydarzenia mające miejsce w Rosji. W tym tygodniu mieliśmy także do

czynienia z decyzjami związanymi z wysokością stóp procentowych w Polsce i

Reklama
Reklama

USA oraz pierwszymi ważniejszymi wynikami finansowymi (TPS i BPHPBK).

Oczywiście, jak to u nas w zwyczaju, tydzień obfitował w wiele różnych

wypowiedzi dotyczących sytuacji bieżącej jak i prognoz co do przyszłości

polskiej gospodarki. Wypowiedzi, których można było sobie darować, ale które

"musiały" się pojawić, za sprawą jakieś tajemniczej siły wciskającej ich

autorów w świat mediów.

Reklama
Reklama

Właśnie taka wypowiedź rozpoczęła tydzień. Minister finansów Andrzej Raczko

w

"Sygnałach Dnia" dopuścił możliwość mniejszej wielkości deficytu budżetowego

od tego, co zostało zaplanowane na 2004 r. Wiemy, że ten rok jest szczególny

i takie zapowiedzi faktycznie można by uznać za pozytywne. Można by, gdyby

nie warunek jaki został postawiony. Pan minister stwierdził bowiem, że

Reklama
Reklama

"jeśli parlament wyjdzie ze stosownymi rozwiązaniami, propozycjami i wskaże,

gdzie można np. zredukować wydatki budżetowe, to jest to możliwe". Jak

widać, Pana ministra trzymają się żarty. Bo chyba nikt poważnie nie myśli,

że w Sejmie bądź Senacie znajdą się pomysły cięć budżetowych. Pomysły, które

mają jakiekolwiek szanse na przegłosowanie. To, co ostatnio proponują

Reklama
Reklama

parlamentarzyści trudno nazwać dogłębnym poszukiwaniem oszczędności. Pan

minister świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Równie dobrze, jak z tego, że

już przegłosowanie propozycji zawartych w programie Hausnera, będzie

poważnym wyzwaniem politycznym rządu i koalicji. Co tu więc mówić o

kolejnych cięciach. Nie wiem więc, czemu faktycznie ma służyć ta radiowa

Reklama
Reklama

wypowiedź minfina. Przychodzą mi do głowy same brzydkie słowa.

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się też o kilku szczegółach dotyczących cięć w

administracji. Od 1 stycznia 2004 r. o 10 proc. zmniejszy się liczba

stanowisk kierowniczych w administracji publicznej. Czyż to nie wspaniałe?

Sekretarze stanu nie będą dysponowali etatami na asystentów, a ministrowie

Reklama
Reklama

będą mieli możliwość zatrudniania tylko czterech osób

w gabinecie politycznym. Szacuje się, że działania te mogą przynieść

oszczędności w wysokości około 8-9 mln zł. No, no. Jest się czym pochwalić.

Nie koniec na tym! Okazuje się bowiem, że planowane są kolejne ruchy

ukierunkowane na cięcie wydatków. Jednym z nich jest ograniczenie

wykorzystania służbowych samochodów. Ma to przynieść oszczędności rzędu

około 5 mln zł. Tak dla ścisłości przypomnę tylko, że deficyt budżetowy na

przyszły rok planowany jest na poziomie 45,5 mld złotych. Te propozycje

oczywiście cieszą, ale może lepiej pożytkować energię na poszukiwanie nieco

bardziej "wydajnych" oszczędności.

Oprócz oszczędności budżetowych innym tematem, na który wypadało się

wypowiedzieć, była sytuacja na rynku walutowym oraz oczekiwania związane z

decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. We wspomnianej już rozmowie w

radiu, minifin po raz kolejny stwierdził, że według niego nie ma przesłanek

fundamentalnych, które mogłyby osłabiać złotego. Przyznał jednak, o dziwo,

że w krótkim terminie negatywnie oddziaływać może "czynnik fiskalny". Po

pierwsze, to pocieszające, że minister Raczko zdaje sobie sprawę, że jego

działalność może być czynnikiem wpływającym na kurs złotego. Zastanawiam się

jednak, co minister rozumie poprzez krótki termin. Przecy czynnik fiskalny będzie raczej

czynnikiem ryzyka na wiele miesięcy.

Na początku tygodnia, gdy rynek przygotowywał się do posiedzenia RPP,

pojawiły się poważne obawy, czy to gremium nie zdecyduje się na podwyżkę

stóp procentowych w celu ratowania złotówki. Trzeba przyznać, że głosy te

nie były zbyt głośne, ale na tyle znaczące, że pojawiły się w treści depesz

agencyjnych. Podwyżka stóp to oczywiście koszmar każdego członka rządu. Nie

dziwi zatem zdecydowana wypowiedź minfina, że nie ma żadnego powodu do

podwyżki stóp. Faktycznie, poważnych powodów nie było, ale zawirowanie na

rynku walutowym może okazać się nieco bardziej trwałe niż kilka tygodni.

Wtedy rząd sam będzie podnosić rynkowe stopy procentowe w celu sfinansowania

kosztowniejszej obsługi długu zagranicznego. Zresztą już to czyni stałym

dużym popytem na pieniądz.

RPP okazała się wyczulona na potrzeba budżetu i nie podniosła stóp.

Oczywiście taki scenariusz był raczej mało prawdopodobny, a stał się

praktycznie niemożliwy po kilku wypowiedziach członków rady. Stopy pozostały

bez zmian, co zostało przyjęte ze spokojem. Szybko pojawiły się spekulacje,

że już chyba obecna rada nie zdecyduje się na cięcie. Wśród analityków

panuje co do tego spora zgodność. Odmienne oczekiwania dotyczą jednak roku

przyszłego. Zmiany kształtowaniu się krzywej dochodowości sugerują, że rynek

zaczyna oczekiwać podwyżki stóp. Jest to dość zaskakujące zważywszy, że

miałoby to nastąpić już po zmianie składu RPP. Jak wiadomo, nowa rada będzie

raczej skłonna obniżać niż podwyższać stopy. Właśnie ten fakt jest podstawą

śmiałej tezy Jankowiaka z BRE, że rynek się myli. Jak się sytuacja na rynku

walutowym ustabilizuje, to faktycznie może zajść zmiana w oczekiwaniach.

Jankowiak spodziewa się, że w pierwszej połowie przyszłego roku stopy

zostaną obniżone o 75 pkt bazowych. Wychodzi on z założenia, że "jeśli rząd

będzie w pierwszym kwartale przyszłego roku realizował zapowiedzi obecne w

planie Hausnera, to oczekiwania dotyczące ścieżki inflacyjnej w 2004 roku

nie uzasadniają utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie.

Natomiast, jeżeli będą się pojawiały trudności oraz mnożyły wątpliwości

wobec planu Hausnera, to polityka monetarna będzie na to musiała odpowiadać

przez bardzo konserwatywne podejście do stóp procentowych."

W połowie tygodnia rynek walutowy powoli się uspokajał, a ceny obligacji

nieco wzrosły. Spokojna reakcja RPP dodała rynkowi otuchy. Do tego mieliśmy

kilka uspokajających wypowiedzi największych agencji ratingowych. Fitch

poinformował, że nie rozważa zmiany ratingów dla polskiego długu. Według

agencji nerwowa atmosfera na rynkach wynika w dużej mierze ze złej

komunikacji rządu z rynkami. "Na rynkach został wzbudzony niepokój, nie ze

względu na to, co inwestorzy zobaczyli w budżecie na 2004 rok i w

średniookresowej strategii, ponieważ szczerze mówiąc nie było tam żadnych

niespodzianek. Dużą częścią problemu była nieumiejętność zaprezentowania

tych programów przez rząd". Standard&Poor`s odbiera plan cięć w wydatkach

publicznych pozytywnie, ale nie zapomina, że największym problemem jest jego

realizacja ze względu na niepewne poparcie polityczne nawet w samej

koalicji.

Prawdę mówiąc, chciałem się nieco rozpisać na temat ostatnich propozycji

jakie "wypluła" sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Jednak doszedłem do

wniosku, że szkoda na nie miejsca. Jedynym pozytywnym faktem jest odrzucenie

przez komisję propozycji rozszerzenia celu działalności NBP o wspieranie

rozwoju działalności gospodarczej i sprzyjanie zmniejszaniu bezrobocia.

Reszta to tylko gesty (mam taką nadzieję).

Wirowanie w Rosji jest uważane główną przyczynę

kolejnego osłabienia złotego. Dopiero lepsze od oczekiwanych dane o saldzie

na rachunku bieżącym nieco pomogły. Zanotowano nadwyżkę 61 mln euro. Z

euforią należy się jednak wstrzymać, gdyż wystąpiła ona głównie za sprawą

skokowego polepszenia się salda obrotów nie sklasyfikowanych. Nie należy

oczekiwać, że będzie to stała tendencja.

Na rynku akcji, mimo zawirowań na rynku walutowym, tydzień zakończył się

całkiem pomyślnie. Bykom udało się wybić z kilkudniowej konsolidacji nad

poziom 1559 pkt. Poziom ten później został przetestowany jako wsparcie.

Bykom udało się je obronić, co przyniosło skutek w postaci wzrostu do

poziomu oporu, jakim jest konsolidacja z 20 i 21 października br.

Kontrakty.gif Na wykresie tygodniowym mamy białą świecę FUTUREStyg.gif

WIG20tyg.gif W tej perspektywie niewiele się zmieniło. Jesteśmy w

konsolidacji. Na razie można przyjąć, że jest to korekta przed kontynuacją

wzrostu. Wskaźniki tygodniowe już się wychłodziły i pozwalają na wzrost

RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif Na dziennych

mamy już odrabianie strat, ale trzeba przyznać, że do poważniejszych

sygnałów kupna jeszcze nieco brakuje. Na RSIdzienny_fut.gif powinna zostać

pokonana spadkowa linia trendu. Na ROCdzienny_fut.gif wykres wskaźnika

powinien przynajmniej wyjść nad strefę zerową. CCIdzienny_fut.gif niby

pokonał linię trendu spadkowego, ale jakoś tak "bez przekonania". Słaby to

sygnał i należałoby uważać z kupnem. Najlepiej tu wygląda

MACDdzienny_fut.gif Odbicie id poziomu równowagi jest obiecujące, ale

poczekajmy z optymizmem na powrót nad linię sygnału. Ogólnie należy

stwierdzić, że wzrost w ostatniego tygodnia jest mało przekonujący i nie

chodzi tu tylko przeczucia, ale jak widać, także wskaźniki sugerują

ostrożność. Nie jest wykluczone, że będziemy jeszcze świadkami spadku cen.

Nadal najpoważniejszym wsparciem w tej chwili jest poziom wybicia z

konsolidacji czyli 1559 pkt. Zejście niżej niemal automatycznie umożliwia

niedźwiedziom przetestowanie ostatnich dołków na 1507-9 pkt, a może i dołka

z września. Póki ten ostatni będzie się trzymał należy zakładać, że w

średnim terminie nadal mamy wzrost, choć od dwóch miesięcy nie było nowych

maksów. W najbliższym tygodniu można liczyć na próbę ataku popytu. Układ

wskaźników raczej nie sprzyja bykom więc raczej zakończy się on klęską.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama