Po kiepskich pierwszych sześciu miesiącach można było co najwyżej oczekiwać, że obecny rok zakończy się na rynku kontraktów terminowych z wolumenem większym niż rok wcześniej. Trudno jednak było liczyć, że uda się poprawić rekord z 2001 roku, kiedy to średni miesięczny wolumen wynosił 312 tys. kontraktów. W pierwszej połowie tego roku liczba ta była bowiem mniejsza o 50 tys. Od lipca jednak zainteresowanie inwestorów tym segmentem rynku wyraźnie zaczęło rosnąć. We wrześniu padł miesięczny rekord na poziomie 574 tys. futures.
Wysokie obroty utrzymywały się także przez cały październik, kiedy to wolumen wyniósł 547 tys. Dzięki temu już w trzecim tygodniu listopada łączny wolumen na wszystkich kontraktach terminowych (indeksowych, akcyjnych, walutowych), liczony od początku roku, przekroczył poziom 3 754,8 tys. sztuk, czyli rezultat z 2001 roku. Po piątkowej sesji wartość ta wzrosła do 3 915 tys. kontraktów, co oznacza, że aby przekroczyć 4 mln w tym roku, wystarczy, że średni dzienny obrót w grudniu wyniesie więcej niż 4250 kontraktów.
Poprawiła się także sytuacja na kontraktach na akcje. Na uwagę zasługują szczególnie futures na Telekomunikację, gdzie po jedenastu miesiącach wolumen przekroczył 31 tys. kontraktów i odnotowano ponad 1700 otwartych pozycji.
Najgorzej wiedzie się natomiast pochodnym na akcje Elektrimu, indeks TechWIG oraz kursy euro i dolara wyrażone w złotych. Tutaj obroty sukcesywnie maleją, choć dwa ostatnie instrumenty mogą zyskać po wprowadzeniu podatku od zysków kapitałowych, gdyż wtedy będą traktowane na równi z pozostałymi pochodnymi z GPW teraz zwolnionymi z podatku.