Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 05.01.2004 00:21

To pierwsza "Weekendowa..." w 2004 roku. Początek kolejnego roku sprzyja

podsumowaniom minionego oraz określeniu oczekiwań i nadziej na najbliższe 12

miesięcy. Rok 2003 to pierwszy rok poważniejszego wzrostu cen po pamiętnym

załamaniu hossy internetowej. Drgnęło w gospodarce i mamy pierwsze oznaki

jej ożywienia. Na razie nie są one zbyt mocne, a w szczególności nie są

Reklama
Reklama

odczuwalne przez poszczególnych obywateli. Niemniej statystycznie zaczynamy

rosnąć. Rośnie produkcja przemysłowa oraz PKB. Ten ostatni urośnie

najprawdopodobniej tak szybko, jak zakładał to G. Kołodko. Można tylko

odetchnąć z ulgą, że ta optymistyczna, jak sam przyznawał były Minfin,

prognoza się zrealizowała. Gdyby dynamika PKB nie osiągnęła zamierzonego

poziomu, mielibyśmy dziś jeszcze poważniejsze, jeśli to tylko możliwe,

Reklama
Reklama

problemy z realizacją założonego deficytu budżetowego.

Wzrost produkcji przemysłowej i PKB to efekt dobrej sytuacji w eksporcie,

dzięki któremu została nawet osiągnięta w kilku miesiącach nadwyżka w

wymianie z zagranicą. Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie. Eksport

trzymał się dobrze z dwóch najważniejszych powodów. Po pierwsze, osłabieniu

uległa złotówka, co uatrakcyjniło polskie towary za granicą oraz zwiększyło

Reklama
Reklama

dochody polskich przedsiębiorstw sprzedających towary za granicą. Po drugie,

w EU, gdzie eksportujemy najwięcej, mamy obecnie regres i utrzymuje się

wysoki popyt na towary tańsze i "gorszej" jakości. Sytuacja się pogorszy,

gdy się polepszy, czyli wraz z polepszeniem się koniunktury w Europie

spadnie popyt na polskie towary. Osłabienie złotówki raczej nie będzie się

Reklama
Reklama

już pogłębiać, a pewnie za jakiś czas nasza waluta ponownie będzie się

umacniać, co zacznie wpływać na sytuację w handlu z zagranicą.

Na razie te pozytywne zmiany nie znalazły odzwierciedlenia w odczuciach

społecznych. Te nadal są pesymistyczne, a to za sprawą braku poprawy na

rynku pracy. To właśnie tu nic się właściwie nie ruszyło. Bezrobocie jest

Reklama
Reklama

nadal wysokie i co gorsza, na razie nie rysuje się jaśniejsza perspektywa

pod tym względem. Nazwijmy to czynnikiem neutralnym, choć faktycznie

przecież takim nie jest. Jednak jeśli spojrzymy na sytuacją finansów

publicznych to zyskamy zupełnie inną perspektywę oraz definicję tego, co

jest złe. Tu nie ma wątpliwości z czym mamy do czynienia. Wątpliwości

Reklama
Reklama

pojawiają się, gdy zaczyna poszukiwać się sposobów na rozwiązanie tego

problemu. Droga obrana przez rządzącą koalicję jest delikatnie mówiąc

zachowawcza. Rok 2004 ma być pod względem wielkości deficytu budżetowego

jeszcze gorszy. Poważniejsze kroki w kierunku zmniejszenia deficytu mają być

powzięte dopiero w roku 2005. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wymaga to mało

popularnych decyzji, które już teraz nie zyskują poklasku w Sejmie, może być

z tym bardzo ciężko. Gdy dodamy do tego fakt, że rok 2005 to rok wyborczy to

perspektywa rychłej poprawy wygląda jakoś mglisto.

Słaba obecna kondycja budżetu oraz ogromne potrzeby pożyczkowe w przyszłości

sprawiły, że w 2003 roku wzrosły poważnie rynkowe stopy procentowe. To tylko

pogłębiło problemy z finansowaniem deficytu, które stało się droższe. To

przełożyło się na osłabienie złotówki, a tym samym na ponowne podniesieniu

kosztu finansowania długu. Tym razem zagranicznego. Osłabienie złotówki,

które jeszcze na początku roku było tak wyczekiwane przez rządzących, stało

się nagle ich zmorą. Rząd podjął nawet decyzję o ruchach na rynku, które

"nie mają znamion interwencji". Bardziej skuteczne byłoby jawne okazywanie

determinacji w dążeniu do realizacji programu oszczędnościowego. To jest

chyba jednak za trudne.

Innym aspektem, o którym na razie jest cicho to pienjnie nie znaczy, że nie

ma zagrożenia. Najpoważniejszym jest wzrost podaży pieniądza. Ostatnio

zrobiło się o tym głośno. Kolejne obniżki mogą ten proces pogłębiać, co może

odbić się niekorzystnie na poziomie inflacji. To będzie jeden z czynników,

osłabiających determinację do obniżek stóp. Nawet przy "gołębiej" radzie.

Jeśli już o podaży mowa. Wzrost masy pieniądza pomaga rynkowi. Pisałem o tym

parę tygodni temu. Obserwacja zmian wielkości podaży pieniądza może być

pomocna w określaniu możliwości wystąpienia istotnego ekstremum na rynku

akcji. Do tej pory zachowanie podaży pieniądza sugeruje, że najważniejszy

szczyt jest jeszcze przed nami. Jak pokazuje przeszłość, rynek akcji reaguje

z opóźnieniem około kwartału na większą zmianę ilości pieniądza. Do tej pory

nie zanotowano takiej "większej" zmiany, a zatem można przypuszczać, że

rynek ma potencjał do dalszego wzrostu w perspektywie kilku miesięcy. Dane

grudniowe raczej tego nie zmienią, gdyż w grudniu jakiegoś osłabienia podaży

pieniądza spodziewać się nie należy. Co innego styczeń, ale o tym dowiemy

się dopiero w połowie lutego.

Mając na uwadze fakt, że zachowanie podaży pieniądza sprzyja bykom można się

zastanawiać, kiedy ten wzrost będzie miał miejsce, albo raczej, czy obecnie

trwająca zwyżka jest już jego częścią. Przyznam, że mam wątpliwości czy

obserwowany od kilku tygodni wzrost jest już tym, którego koniec będzie

właśnie TYM końcem. Chyba jest na to za wcześnie. W tej fazie wzrostu

(patrząc od połowy 2002 roku) rynek porusza się dość szybko. Raczej trudno

sobie wyobrazić, byśmy mieli przed sobą kilkumiesięczny szybki wzrost.

Zatem, idąc tym tropem wygląda na to, że obecna zwyżka się wkrótce skończy i

rynek się uspokoi, by dopiero po jakimś czasie zaatakować faktycznie.

Oczywiście takie wnioski można wysuwać przy założeniu, że zależność między

zachowaniem podaży pieniądza a rynkiem akcji nadal będzie zachodzić.

Co na to AT? Patrząc na wykresy można dojść do wniosku, że mamy nadal do

czynienia z trendem wzrostowym. Przełamanie wsparcia, jakim był dołek z

września dla wielu graczy było sygnałem zakończenia trendu. Jak się okazało

takie wnioski były przedwczesne FUTUREStyg.gif Obecnie trzeba przyjąć, że

spadek nadal był tylko korektą trendu rozpoczętego z połowie 2002 roku.

Teraz minimum tej korekty jest poziom 1408 pkt. No ale o takie wnioski nie

jest trudno. Inna sprawa, czy wzrost trwający od wspomnianego dołka do

ostatniej piątkowej sesji to już ruch, który ma przynieść w efekcie nowe

szczyty, czyli inaczej stawiając sprawę, jakie są szanse na kontynuację

ostatniej zwyżki.

Wykresy tygodniowe są raczej optymistyczne. ROC dał już sygnał kupna

ROCtyg_fut.gif Taki sam sygnał padł już też na RSI RSItyg_fut.gif .

Oscylator CCI także rośnie po wcześniejszym sygnale kupna w postaci

przełamania linii trendu spadkowego. Nieco wolniejszy MACD jest już bliski

wygenerowania sygnału kupna MACDtyg_fut.gif Linia wskaźnika zbliżyła się do

linii sygnalnej i już niewiele brakuje do jej pokonania.

Wskaźniki oparte na danych dziennych to już trochę inna bajka. Swoim

wzrostem oczywiście potwierdzają ostatnią zwyżkę ROCdzienny_fut.gif

RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif Ciekawe jest to, że wskaźniki

osiągnęły poziom wykupienia. Nie jest to jeszcze wykupienie ekstremalne i

miejsce na wzrost cen nadal jest, ale warto pamiętać, że tu już temperatura

jest już dość wysoka. MACD nie jest wyjątkiem i także potwierdza ruch cen

MACDdzienny_fut.gif

Czyli nie ma przeciwwskazań dla dalszego wzrostu? To byłoby za proste.

Pierwszym takim przeciwwskazaniem jest fakt zatrzymania ć historią. Samo zatrzymanie się cen w jego sąsiedztwie

jeszcze o niczym nie świadczy. Jeśli ceny się od niego odbiją to będzie

można przywiązać do tego większą wagę.

Innym ciekawym elementem, który może sygnalizować rychły koniec tej fali

wzrostów to baza. Tu odczytywanie jej jest dwojakie. Ostatnio przyjmuje ona

spore dodatnie wartości. To aktywizuje arbitrażystów, a to podbija rynek.

Zakupy "taniego" indeksu podnoszą jego wartość, co skłania graczy na

terminowym do zakupu kontraktów. Po stronie sprzedaży na rynku terminowym

stoją pewnie ci, którzy ten "tani" indeks kupowali. I tak rynek się podnosi.

Musi zabraknąć reagujących na koszykowe zakupy akcji, by zwyżka miała się

zakończyć. Przy niskich wartościach bazy proces ten działa w drugą stronę.

Duża dodatnia baza to także przesłanka, że wzrost może mieć się ku końcowi.

Ostatnio ponownie dało się zauważyć, że "baza się myli" baza.gif Wysokie

wartości bazy poprzedzały wykreślenie szczytu, a niskie dołka. Jak to

połączyć? Wysoka baza towarzyszy wzrostom do chwili, gdy brakuje tych,

którzy kupują kontrakty w reakcji na koszyki kupna na kasowym. Wtedy rynek

zawraca. Kiedy zawróci tym razem? Trudno powiedzieć i ja się tego nie

podejmuje. Mam tylko nadzieję, że ciągle będzie się coś działo i nie spotka

nas ponownie to, co miało miejsce przez ostatnie dwa lata zmiennosc.gif

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama