pojawiają się, gdy zaczyna poszukiwać się sposobów na rozwiązanie tego
problemu. Droga obrana przez rządzącą koalicję jest delikatnie mówiąc
zachowawcza. Rok 2004 ma być pod względem wielkości deficytu budżetowego
jeszcze gorszy. Poważniejsze kroki w kierunku zmniejszenia deficytu mają być
powzięte dopiero w roku 2005. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wymaga to mało
popularnych decyzji, które już teraz nie zyskują poklasku w Sejmie, może być
z tym bardzo ciężko. Gdy dodamy do tego fakt, że rok 2005 to rok wyborczy to
perspektywa rychłej poprawy wygląda jakoś mglisto.
Słaba obecna kondycja budżetu oraz ogromne potrzeby pożyczkowe w przyszłości
sprawiły, że w 2003 roku wzrosły poważnie rynkowe stopy procentowe. To tylko
pogłębiło problemy z finansowaniem deficytu, które stało się droższe. To
przełożyło się na osłabienie złotówki, a tym samym na ponowne podniesieniu
kosztu finansowania długu. Tym razem zagranicznego. Osłabienie złotówki,
które jeszcze na początku roku było tak wyczekiwane przez rządzących, stało
się nagle ich zmorą. Rząd podjął nawet decyzję o ruchach na rynku, które
"nie mają znamion interwencji". Bardziej skuteczne byłoby jawne okazywanie
determinacji w dążeniu do realizacji programu oszczędnościowego. To jest
chyba jednak za trudne.
Innym aspektem, o którym na razie jest cicho to pienjnie nie znaczy, że nie
ma zagrożenia. Najpoważniejszym jest wzrost podaży pieniądza. Ostatnio
zrobiło się o tym głośno. Kolejne obniżki mogą ten proces pogłębiać, co może
odbić się niekorzystnie na poziomie inflacji. To będzie jeden z czynników,
osłabiających determinację do obniżek stóp. Nawet przy "gołębiej" radzie.
Jeśli już o podaży mowa. Wzrost masy pieniądza pomaga rynkowi. Pisałem o tym
parę tygodni temu. Obserwacja zmian wielkości podaży pieniądza może być
pomocna w określaniu możliwości wystąpienia istotnego ekstremum na rynku
akcji. Do tej pory zachowanie podaży pieniądza sugeruje, że najważniejszy
szczyt jest jeszcze przed nami. Jak pokazuje przeszłość, rynek akcji reaguje
z opóźnieniem około kwartału na większą zmianę ilości pieniądza. Do tej pory
nie zanotowano takiej "większej" zmiany, a zatem można przypuszczać, że
rynek ma potencjał do dalszego wzrostu w perspektywie kilku miesięcy. Dane
grudniowe raczej tego nie zmienią, gdyż w grudniu jakiegoś osłabienia podaży
pieniądza spodziewać się nie należy. Co innego styczeń, ale o tym dowiemy
się dopiero w połowie lutego.
Mając na uwadze fakt, że zachowanie podaży pieniądza sprzyja bykom można się
zastanawiać, kiedy ten wzrost będzie miał miejsce, albo raczej, czy obecnie
trwająca zwyżka jest już jego częścią. Przyznam, że mam wątpliwości czy
obserwowany od kilku tygodni wzrost jest już tym, którego koniec będzie
właśnie TYM końcem. Chyba jest na to za wcześnie. W tej fazie wzrostu
(patrząc od połowy 2002 roku) rynek porusza się dość szybko. Raczej trudno
sobie wyobrazić, byśmy mieli przed sobą kilkumiesięczny szybki wzrost.
Zatem, idąc tym tropem wygląda na to, że obecna zwyżka się wkrótce skończy i
rynek się uspokoi, by dopiero po jakimś czasie zaatakować faktycznie.
Oczywiście takie wnioski można wysuwać przy założeniu, że zależność między
zachowaniem podaży pieniądza a rynkiem akcji nadal będzie zachodzić.
Co na to AT? Patrząc na wykresy można dojść do wniosku, że mamy nadal do
czynienia z trendem wzrostowym. Przełamanie wsparcia, jakim był dołek z
września dla wielu graczy było sygnałem zakończenia trendu. Jak się okazało
takie wnioski były przedwczesne FUTUREStyg.gif Obecnie trzeba przyjąć, że
spadek nadal był tylko korektą trendu rozpoczętego z połowie 2002 roku.
Teraz minimum tej korekty jest poziom 1408 pkt. No ale o takie wnioski nie
jest trudno. Inna sprawa, czy wzrost trwający od wspomnianego dołka do
ostatniej piątkowej sesji to już ruch, który ma przynieść w efekcie nowe
szczyty, czyli inaczej stawiając sprawę, jakie są szanse na kontynuację
ostatniej zwyżki.
Wykresy tygodniowe są raczej optymistyczne. ROC dał już sygnał kupna
ROCtyg_fut.gif Taki sam sygnał padł już też na RSI RSItyg_fut.gif .
Oscylator CCI także rośnie po wcześniejszym sygnale kupna w postaci
przełamania linii trendu spadkowego. Nieco wolniejszy MACD jest już bliski
wygenerowania sygnału kupna MACDtyg_fut.gif Linia wskaźnika zbliżyła się do
linii sygnalnej i już niewiele brakuje do jej pokonania.
Wskaźniki oparte na danych dziennych to już trochę inna bajka. Swoim
wzrostem oczywiście potwierdzają ostatnią zwyżkę ROCdzienny_fut.gif
RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif Ciekawe jest to, że wskaźniki
osiągnęły poziom wykupienia. Nie jest to jeszcze wykupienie ekstremalne i
miejsce na wzrost cen nadal jest, ale warto pamiętać, że tu już temperatura
jest już dość wysoka. MACD nie jest wyjątkiem i także potwierdza ruch cen
MACDdzienny_fut.gif
Czyli nie ma przeciwwskazań dla dalszego wzrostu? To byłoby za proste.
Pierwszym takim przeciwwskazaniem jest fakt zatrzymania ć historią. Samo zatrzymanie się cen w jego sąsiedztwie
jeszcze o niczym nie świadczy. Jeśli ceny się od niego odbiją to będzie
można przywiązać do tego większą wagę.
Innym ciekawym elementem, który może sygnalizować rychły koniec tej fali
wzrostów to baza. Tu odczytywanie jej jest dwojakie. Ostatnio przyjmuje ona
spore dodatnie wartości. To aktywizuje arbitrażystów, a to podbija rynek.
Zakupy "taniego" indeksu podnoszą jego wartość, co skłania graczy na
terminowym do zakupu kontraktów. Po stronie sprzedaży na rynku terminowym
stoją pewnie ci, którzy ten "tani" indeks kupowali. I tak rynek się podnosi.
Musi zabraknąć reagujących na koszykowe zakupy akcji, by zwyżka miała się
zakończyć. Przy niskich wartościach bazy proces ten działa w drugą stronę.
Duża dodatnia baza to także przesłanka, że wzrost może mieć się ku końcowi.
Ostatnio ponownie dało się zauważyć, że "baza się myli" baza.gif Wysokie
wartości bazy poprzedzały wykreślenie szczytu, a niskie dołka. Jak to
połączyć? Wysoka baza towarzyszy wzrostom do chwili, gdy brakuje tych,
którzy kupują kontrakty w reakcji na koszyki kupna na kasowym. Wtedy rynek
zawraca. Kiedy zawróci tym razem? Trudno powiedzieć i ja się tego nie
podejmuje. Mam tylko nadzieję, że ciągle będzie się coś działo i nie spotka
nas ponownie to, co miało miejsce przez ostatnie dwa lata zmiennosc.gif
Kamil Jaros