Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 11.01.2004 16:26

Marek Pryzmont

Ten tydzień na światowych rynkach był przygotowaniem do sezonu wyniku

amerykańskich spółek. Przez najbliższe 2-3 tygodnie dane makro schodzą na

plan dalszy, geopolityka też odchodzi w zapomnienie, a inwestorzy bacznie

zaczynają obserwować skalę wzrostu zysków giełdowych spółek. Wszyscy zgodnie

Reklama
Reklama

spodziewają się wysokich zysków, co najlepiej oddaje prognoza Thomson First

Call, w której średnia wzrostu zysków w IV kwartale ma wynieść 22,3%. Jak

wiadomo po praktykach z poprzednich kwartałów, spółki zrobią wszystko by

zadowolić analityków. Choć może powinienem napisać - że analitycy zrobią

wszystko (dają odpowiednie prognozy), by inwestorzy byli zadowoleni. Nie

jest więc póki co dylematem, czy prognozy zostaną osiągnięte. Wątpliwości są

Reklama
Reklama

inne - po pierwsze co było głównym źródłem zysków (Alcoa cięcie kosztów,

Nokia wzrost obrotów w tym wzrost sprzedaży sprzętu sieciowego - to

diametralnie różne publikacje), po drugie co spółki prognozują na kolejne

kwartały, a po trzecie, najtrudniejsze w interpretacji - jak dużo

zdyskontowały giełdowe indeksy.

W tym kwartale mamy dość specyficzną sytuację. Nigdy bowiem od momentu

Reklama
Reklama

ustanowienia dołka w 2002 roku nie było tak, żeby przed podaniem wyników

Alcoa (pierwsza podaje wyniki) rynek nie doświadczył korekty spadkowej.

Mówię oczywiście tylko o ostatnich 4 sezonach wyników, bo w trakcie bessy

spadki były cały czas więc nie ma sensu na to patrzeć. Na wykresie

zaznaczyłem okresy w zeszłym kwartale analogicznej do obecnie

Reklama
Reklama

rozpoczynającego się sezonu wyników. Proszę spojrzeć, że każdy poprzedzało

choćby tylko chwilowe zwątpienie, że część spółek może rozczarować.

Wyniki.gif Jak wiadomo, taka ściana strachu jest najlepszą pożywką dla

hossy i ostatnie kwartały najlepiej to pokazały. A teraz ? Rynek rozgrzany

do granic możliwości, a analitycy prześcigają się wydawaniu optymistycznych

Reklama
Reklama

rekomendacji, co wymienialiśmy w codziennych komentarzach. Proszę też

zauważyć, że w tym przykładzie oprócz wyjątkowego (tylko ze względu na Irak

!) okresu podawania wyników za I kwartał 2003 roku, zawsze okres publikacji

wyników był wyraźnie słabszy dla giełdowych byków.

Raz mieliśmy w trakcie wyników mocny spadek, raz mocny wzrost i dwa razy

Reklama
Reklama

konsolidację. Wyniki.gif Najbezpieczniej ze statystyki byłoby więc gdybym

opowiedział się teraz za konsolidacją - i faktycznie takie rozwiązanie

wydaje się teraz najrozsądniejsze. Choć zdania jestem, że indeksy

napompowane zostały zdecydowanie za wysoko i to bardzo za wysoko, to

przykład płynący w tym tygodniu choćby z naszego rynku pokazał, że tak

dużego optymizmu nie można załamać jednym szczytem. Na GPW noworoczna

euforia też miała swój odprysk optymizmu (czwartek na początku sesji) na

drugiej sesji od szczytu (wtorek), choć wcześniej rynek zachowywał się

wyjątkowo słabo, a popyt pochodził jedynie od arbitrażystów. Po tak silnym

wzroście pierwszy spadek przychodzi bardzo mozolnie, bo wszyscy liczą

jeszcze, że jest to dopiero korekta, a odrabianie strat jest błyskawiczne.

Jeśli spojrzeć na wykresy USA, to też właśnie mamy taką euforię, więc trudno

byłoby teraz zawrócić i rozpocząć bez choćby chwili konsolidacji falę

spadkową.

A za tym zatrzymaniem przemawiają dwie rzeczy - pierwsza to wspomniany sezon

publikacji wyczekiwany z przeogromnym optymizmem, choć z reguły bykom nie

pomagał - druga to opory na wykresach, do których dotarcie powinno zachęcać

do realizacji zysków. Co prawda znowu przykład naszego rynku pokazał, że

każdy nawis podaży można rozbić (patrz konsolidacja z pierwszej połowy

listopada zeszłego roku WIG20.gif ) to jednak wymaga to trochę czasu. A

indeksy w USA są w dość specyficznym miejscu. Swania po "11 września" 2001.

SP500_dzienny.gif Jako ciekawostkę można zobaczyć, że dotknięcie tej strefy

to pierwsza czarna świeczka na wykresie od miesiąca SP500_dzienny2.gif

Wyjście nad ten obszar przyniesie kolejna euforie byków. Przy

takich poziomach zwracałbym uwagę głównie właśnie na szeroki rynek, ale

zobaczmy też Dow_dzienny.gif i Nasdaq_dzienny.gif Na obu jest już atakowany

szczyt po odreagowaniu z przełomu 01`/02` WTC. Dla równowagi trzeba też

wspomnieć o nadziejach byków - oczywiście przed wszystkim panujący trend i

to nie tylko na indeksach, ale też jeśli chodzi o wpływy do funduszy

inwestycyjnych. W grudniu fundusze akcji tradycyjnie nieco mniej dostały

(norma), ale do 7 stycznia znowu wpłynęło prawie 4 mld Fundusze.gif i taka

kwota w zupełności wystarczy do utrzymania indeksów (dopóki nie będzie

zamachu, lub fatalnych wyników spółek). Bardzo ważna będzie pod koniec

tygodnia publikacja szacunków za zeszły tydzień, bo do 7 stycznia drobni

inwestorzy zastanawiali się gdzie ulokować wolne środki, sprawdzali stopy

zwrotu i podejmowali decyzję. Wszystko sugeruje, że konsumenci wybrali

fundusze akcyjne i duży zastrzyk gotówki tylko bykom pomoże. Oczywiście

jeśli okazałoby się, że drobni inwestorzy doszli do wniosku, że jest już

trochę za późno na podłączenie się do tej hossy i z akcji zaczną odpływać

środki, to dla rynku będzie to małym szokiem. Jednak na tym etapie na

opamiętanie się optymistycznych Amerykanów osobiście bym nie liczył.

Jeśli chodzi o kalendarz danych makro i wyników spółek to opiszę go jutro w

porannym, a na razie wiedzieć tylko trzeba, że zarówno liczne i ważne

publikacje danych makro, jak i wyniki spółek, zaczną spływać na rynek

dopiero od środy. Pierwsze dwa dni tygodnia będą więc zapewne spokojnym

wyczekiwaniem na te informacje, a jakiekolwiek zmiany nie będą miały

większego wpływu na kolejne sesje. Od środy inwestorzy przestaną się oglądać

na trend z ostatnich sesji, na sentyment rynku, a zaczną analizować sytuację

makroekonomiczną oraz zdecydowanie uważniej - wyniki spółek.

Ciekawym wydarzeniem ostatniego tygodnia było posiedzenie Europejskiego

Banku Centralnego. Nikt nie spodziewał się obniżki stóp, choć na przykład

noblista Stiglitz (często drukowany w Wyborczej) przekonywał, że EBC

powinien stopy obniżyć by ustabilizować walutę i pomóc europejskiej

gospodarce w przyspieszeniu wzrostu. Z drugiej jednak strony, oprócz kursu

walutowego niewiele było argumentów za taką obniżką i przeważały zagrożenia

wzrostu inflacji etc. Salomonowym rozwiązaniem byłoby w takim układzie,

gdyby EBC stop pozostawił bez zmian, a prezes Trichet na konferencji

prasowej postraszył interwencją. I tutaj przyznam z niedowierzaniem

słuchałem konferencji prezesa EBC. Jedyne co inwestorzy usłyszeli, to

stwierdzenie, że umocnienie euro ma negatywny wpływ na europejskich

eksporterów, ale niekorzystne trendy na rynku walutowym powinny zostać

częściowo zrekompensowane przez rosnący popyt w światowej gospodarce. Dodam

nawet - że zrekompensowane z premią, ale o tym za chwilę. Prezes EBC

ograniczył się tylko do tej wypowiedzi, a na wprost zadane pytanie o

interwencje walutowe, odpowiedział tylko szyderczym uśmiechem. Nie jestem

zwolennikiem interwencji a`la Bank Japonii (w tym tygodniu wydał prawie 5

mld), ale skoro w 2000 r. EBC wielokrotnie interweniowało (samo i w

porozumieniu z innymi bankami) by wzmocnić euro (przy 0,83), to dlaczego

teraz upiera się za "wolnym rynkiem" i "nie zamierza ingerować w mechanizmy

kształtowania kursu euro". Skoro bezspornie dobre dla europejskiej

gospodarki byłoby osłabienie euro, dlaczego Prezes EBC nie zasugerował

choćby tylko jaki jest próg powyżej której EBC zacznie "ruwaga na temat wpływu kursu euro na zyski europejskich

eksporterów. Oczywiście bezsporne jest, że im silniejszy dolar, tym

korzystniej

dla europejskich eksporterów. Ale co ważniejsze - kurs, czy sytuacja

gospodarki ? "Medialność" kursów walutowych powoduje, że część inwestorów i

analityków trochę dramatyzuje patrząc na spółki, w których zyski powiązane

są z kursem walutowym. Cytując Trichet faktycznie "wzrost kursu euro jest

rekompensowany przez rosnący popyt w światowej gospodarce." Spójrzmy na

zyski europejskich przedsiębiorstw osiągnięte na amerykańskim rynku

Wyniki2.gif Okazuje się, że w tym roku wyniosą one rekordowe 45 mld $ (po 9

miesiącach jest 34,8 mld). Wszystko przy spadku wartości dolara o ponad 20%.

Proszę teraz zobaczyć, jak dramatycznie niskie zyski były w trakcje recesji

w USA w 2001 roku, choć kurs euro był wtedy rekordowo słaby. Oczywiście

absolutnie nie podważa to tego, że interwencja osłabiająca euro, na tym

poziomie jeszcze mocniej poprawiłaby sytuację europejskich spółek. Widać

jednak wyraźnie (a w tym tygodniu choćby przykład Nokii to potwierdza), że

kurs walutowy to nie wszystko i często jest jedynie wytłumaczeniem słabej

kondycji przedsiębiorstwa. W Polsce też to przerabialiśmy w zeszłym roku.

A skoro o naszym rynku mowa, to warto odnotować wybór nowej RPP. Wybór

wątpliwej jakości, którego głównym celem było znalezienie partyjnego jak

największego zwolennika obniżek stóp procentowych. Głośno wyśmiewane w

części mediów wypowiedzi już członków RPP (Niekciarz będzie chyba ulubieńcem

ekonomistów) pominę milczeniem, choć zagraniczni inwestorzy zapewne tak

spokojnie tego nie przyjmują. Miejmy jedynie nadzieje, że ostatnie

licytowanie się o skalę obniżek stóp procentowych miało być jedynie

podzielaniem poglądów sejmowych klubów, natomiast gdy przyjdzie wypowiadać

się przed pozostałymi członkami RPP, a nie przed dziennikarzami, narzędzie

do cięcia stóp nieco się stępią. Dziwnym i strasznym zjawiskiem byłyby

bowiem drastyczne obniżki stóp przy równoczesnym światowym odwracaniu cyklu

luzowania polityki pieniężnej. O tym przekonamy się jednak dopiero

najwcześniej w lutym, bo styczniowy skład RPP wyklucza przy tym układzie

głosów jakąkolwiek obniżkę. Jedno w tym całym zamieszaniu było

zadziwiające - wypowiedź ministra finansów, który po wprost świetnym

środowym przetargu dwuletnich obligacji był w pełni szczęścia i zapowiedział

trwały trend spadku rentowności długu ("jak pokazały wyniki środowego

przetargu"). Środowy popyt natomiast był jedynie wynikiem wypowiedzi nowych

członków RPP, którzy zwiększyli prawdopodobieństwo dalszych obniżek. Na

pewno na tej podstawie o trwałości trendu spadku rentowności mówić nie

można, szczególnie przy ogromnych emisjach na początku roku i coraz

większych problemach z emisją (znowu w tym tygodniu nieudana) na rynku

węgierskim. Oczywiście nie to żebym coś narzekał - urzędowy optymizm Polsce

jest potrzebny. Czasami tylko trzeba na niego patrzeć przez palce.

Co do innych urzędów, to chyba wszyscy inwestorzy nie mogą się doczekać, co

parlament zrobi z planem Hausnera. Terminu jego przyjęcia chyba nigdy nie

poznamy, ale wiadomo przynajmniej, że 20 stycznia Hausner przedstawi raport

na temat przebiegu debaty publicznej, a na początku lutego rząd ma przyjąć

plan wykonawczy (ble ble ble) i w końcu zajmie się tym wszystkim parlament.

Dopiero to będzie głównym czynnikiem kształtującym "trend rentowności" i

głównym wydarzeniem dla giełdowego parkietu. Na razie na jakiś miesiąc

jednak mamy

spokój.

Na koniec przydałyby się jakieś prognozy i kilka cierpkich słów na temat

czwartkowego spadku kontraktów do 1540 pkt. Ograniczę załamanie rąk jedynie

roboty informatyka przez pół dnia. Naprawienie rynku (płynności i na

przykład struktury inwestorów), to zdecydowanie dłuższa praca. Nie wiem czy

wszyscy doczekają, szczególnie przy takich zachętach jak podatek.

A jeśli o prognozy chodzi, to wszystko już zostało powiedziane w codziennych

komentarzach. Od wtorku na rynku dystrybucja od dużych graczy szła pełną

parą - najpierw do arbitrażystów nie patrzących na ceny (a jedynie na bazę),

a w czwartek komu popadnie dzięki porannemu wyciągnięciu na duże plusy.

Dalej to już zejście pod 1693 pkt. piątkowy ruch powrotny do tego poziomu.

Obecnie droga otwarta do najbliższych wsparć przy 1640 na Konrakty.gif i w

obszarze noworocznej luki hossy na WIG20.gif Na większy spadek bym na razie

nie liczył. Przy tak świetnych rynkach zachodnich będzie to jedynie korekta

spadkowa, po której raz jeszcze spróbujemy zaatakować szczyty. Zasłużenie ?

A czy to ważne - wchodzimy do Unii. O! I już jest pod co zagrać.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama