Na krótkiej liście inwestorów zainteresowanych wejściem do Unipetrolu i objęciem większościowego pakietu akcji spółki, zostały trzy firmy: Polski Koncern Naftowy Orlen, brytyjski Shell oraz węgierski MOL. Owo niestandardowe zachowanie dotyczy - zdaniem czeskich mediów - dwóch ostatnich firm. Obecnie w czeskiej firmie prowadzone jest due diligence. Chodzi jednak o to, że MOL na badanie finansów do Unipetrolu wysłał dwóch głównych zarządzających z grupy BorsodChem. Nie jest ona częścią grupy MOL, należy za to do rosyjskiego giganta petrochemicznego, firmy Gazprom. BorsodChem wykazywał wprawdzie wcześniej zainteresowanie Unipetrolem, nie przedstawił jednak ostatecznie żadnej oferty zakupu spółki.
Analogiczna sytuacja jest w przypadku Shella. W zespole, który udał się do Unipetrolu na due diligence, nie ma żadnego przedstawiciela tego brytyjskiego koncernu. Zespół w całości składa się natomiast z doradców, prawników oraz menedżerów kazachskiej firmy KazMunajGaz. Spółka ta wystartowała w przetargu na prywatyzację Unipetrolu, odpadła jednak na wcześniejszym etapie tego wyścigu. Dodatkowo została wyłączona przez czeskie władze z udziału w strategicznych przedsięwzięciach na terenie Republiki Czeskiej.
Zaistniała sytuacja zaniepokoiła nie tylko komentatorów, ale także czeskie władze. W ubiegłym tygodniu tamtejsze ministerstwa, finansów i przemysłu oraz Fond Národního Majetku, czyli odpowiednik naszego MSP, wystosowały w tej sprawie list do Unipetrolu. Zwracają w nim uwagę władz spółki na powstałą, dziwną sytuację oraz podkreślają konieczność zachowania maksymalnej przejrzystości procesu prywatyzacyjnego.