Oficjalnie o postawieniu takiego ultimatum władze wielkopolskiego klubu SLD poinformują w ciągu najbliższych dni. - Mam już wstępne deklaracje posłów, że w przypadku gdy rząd nie zainterweniuje w sprawie elektrowni, straci nasze poparcie. Z naszego regionu w Sejmie zasiada 18 posłów z koalicji - twierdzi Józef Nowicki, szef wielkopolskiego koła SLD.
Czego żądają posłowie? - Przede wszystkim, aby Elektrim nie miał władzy operacyjnej w elektrowni. Na prowadzenie inwestycji Pątnów II (nowy blok energetyczny - przyp. red.) nie ma już środków, a próby zdobycia finansowania przedłużają się w nieskończoność. Chcielibyśmy, aby do ZE PAK jako inwestor weszły Polskie Sieci Elektroenergetyczne i ich spółka zależna Elektrownie Szczytowo-Pompowe. Z moich informacji wynika, że Elektrim nie zgadza się na takie rozwiązanie - dodaje poseł Nowicki.
Zdaniem wielkopolskich posłów SLD, sytuacja w ZE PAK dojrzała do tego, żeby zainterweniować w tak radykalny sposób. - Zawieszenie realizacji inwestycji Pątnów II skutkuje stratami sięgającymi 2,5 mln euro miesięcznie. Do tego ZE PAK traci płynność finansową - to konsekwencja tego, że wypełnia rolę inwestora strategicznego, co jest przecież obowiązkiem Elektrimu. Nie możemy dopuścić, żeby elektrownia zbankrutowała. To byłby cios dla całego regionu. W elektrowni i kopalniach węgla brunatnego zatrudnionych jest przecież ok. 11 tys. osób - kończy szef wielkopolskiego SLD.
Z naszych informacji wynika, że premier Belka do czasu swojego exposé (14 maja) ma wypracować koncepcję, co zrobić w sprawie ZE PAK. Decyzję wielkopolskich posłów nad poparciem dla rządu poznamy najpóźniej w środę. Skarb Państwa ma 50% akcji ZE PAK, Elektrim, który ma ok. 40%, jest inwestorem strategicznym i sprawuje władzę operacyjną.
Nowa prezes ZE PAK