Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 09.05.2004 19:45

Mamy za sobą kolejny tydzień potwierdzenia, że z rynkiem nie jest najlepiej.

To także tydzień, który potwierdza wcześniejsze sygnały słabości i niestety

nie pozwala na zbyt optymistyczne prognozy na najbliższe miesiące. Co do

tygodni to może być nieco lepiej. Rynek powoli dojrzewa do wykreślenia

korekty ostatnich spadków. Kiedy ona nastąpi? Trudno powiedzieć, ale

Reklama
Reklama

ostatnie zachowanie popytu i podaży sugeruje, że długo na nią nie będziemy

musieli czekać.

Pisząc "Weekendową..." przed dwoma tygodniami miałem za sobą jedynie

krótkoterminowy sygnał wybicia z konsolidacji oraz szereg przesłanek

mówiących, że może to być wstęp do czegoś większego. Potwierdzeniem tej tezy

miało być wybicie się cen poza obręb formacji klina/kanału zwyżkującego

Reklama
Reklama

widocznych na wykresach kontraktów/indeksu. Wiele przemawiało, że wybicie

będzie miało miejsce, ale przecież zawsze istniała groźba pomyłki. Z

wnioskami dotyczącymi średniego terminu należało poczekać, aż rynek

wygeneruje sygnały sprzedaży właśnie średnioterminowe. Kilka dni później

(ponownie w czwartek) sygnały stały się faktem. Wykresy cen definitywnie

opuściły obszary formacji. Wspominałem, że od tej chwili można mówić o

Reklama
Reklama

zmianie kierunku średnioterminowej tendencji z wzrostowej na spadkową. Ba,

nie jest wykluczone, że ten szczyt jest na tyle istotny, że zmiana nie

dotyczy jedynie najbliższych tygodni, a miesięcy, a nawet lat.

Powstrzymajmy się na razie z wybieganiem za daleko w przyszłość. Skupmy się

na tym, co mamy teraz. Wspomniane sygnały każą nam oczekiwać, że rynek

Reklama
Reklama

będzie miał raczej tendencję do spadku cen niż ich wzrostu. Za tym

scenariuszem przemawia wiele argumentów. Nie będę ich nazbyt szczegółowo

omawiać, bo byłoby to powtórzenie tekstu sprzed dwóch tygodni, więc

przytoczę tylko najważniejsze fakty:

1.. Podaż pieniądza podaz_pl.gif Styczniowa zmiana ilości pieniądza w

Reklama
Reklama

końcu dała o sobie znać na rynku akcji. Dokonało się to mniej więcej z

modelowym opóźnieniem, czyli około kwartału. Dane dotyczące lutego i marca

nie pozwalają na prognozę poważniejszego dołka do czerwca. Pod koniec

przyszłego tygodnia podane zostaną dane za kwiecień. Jeśli tu odnotowany

zostanie impuls, to będzie można oczekiwać, że rynek wyhamuje spadek w

Reklama
Reklama

okolicach lipca.

2.. Wybicie z formacji klina/kanału stało się faktem. Ważne jest także to,

że zostało ono potwierdzone na wykresie indeksu intra. Nie można zatem mówić

o pułapce. Ruch powrotny wykonany w końcówce kwietnia jest niemal książkowy

Indeks.gif

3.. Sytuacja na wykresach tygodniowych przed dwoma tygodniami nie była

jeszcze zupełnie klarowna. Zatrzymanie się wzrostu na poziomach oporów nie

jest jeszcze przecież sygnałem sprzedaży. Teraz mamy potwierdzenie, że opory

miały swoją wagę. Kursy już nie tylko się zatrzymały przy nich, ale także

się od nich odbiły WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Wygląd świec tygodniowych

mówi sam za siebie. Na wykresie kontraktów ostatni raz trzy następujące po

sobie czarne świece z dużymi korpusami mieliśmy w styczniu 2003 roku.

4.. Niedźwiedziom pomagają także wskaźniki oparte na danych tygodniowych.

Szereg sygnałów sprzedaży jest już za nami MACDtyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif

RSItyg_fut.gif CCItyg_fut.gif

5.. Na wykresach dziennych mamy już właściwie regularną bessę. Na wykresie

indeksu złamana została linia trendu wzrostowego, a wartość indeksu spadła

pod poziom szczytów z września 2003 r. Odbicie po spadkach są malutkie i

właściwie trudno jest je nawet nazwać korektami. Tym bardziej, że do tej

pory wzrosty były "kreślone" sztucznie bez udziału większego kapitału

wig20.gif wig20fut.gif

6.. Wskaźnik oparte na danych derminie jest

wyraźny.

No właśnie, tylko, czy jest on wyraźny? Myślę, że wielu graczy nadal sądzi

iż mamy jedynie do czynienia z korektą ostatnich wzrostów. "Rynek spadnie do

1700 pkt., może 1650 pkt i ponownie zacznie rosnąć". Naturalnie niczego nie

można wykluczyć, ale moim zdaniem niewiele wskazuje, by taki scenariusz miał

duże szanse powodzenia. Spójrzmy na wykres indeksu. Mamy naruszone dwie

poważne linie.gif To stawia posiadaczy długich pozycji z trudnej sytuacji.

Jak już wspominałem, do tej pory spadek cen był przerywany małymi korektami,

do których nie był angażowany większy kapitał. Dwie ostatnie sesje to już

nieco inny układ sił. Popyt był już większy. Na co liczą kupujący? Po

pierwsze, na to, że spadek to tylko przerwa w trwającym w dalszym ciągu

trendzie wzrostowym. Po drugie, jeśli nawet trend ma się zmienić, to może

się to np. dokonać przez wykreślenie formacji głowy i ramion. Zatrzymanie

indeksu w okolicy dołka z okolic połowy marca ma to umożliwić. Teraz

"przydałby się" wzrost nad 1800 pkt. i dopiero później większy spadek. Coś

za ładne są te plany. Obawiam się, że poziomu 1700 pkt nie da się utrzymać.

Myślę, że spadek ma szansę na wyhamowanie na poziomie ok. 1650 pkt. Jest tam

linia łącząca szczyty z września i października oraz stycznia. Na niej

zatrzymał się spadek w lutym linie2.gif Wykreślenie choćby lokalnego dołka

powinno współgrać z nastrojami rynkowymi - powinien pojawić się pesymizm. Na

razie, mimo spadków, popyt się nie poddaje i nastroje są dalekie od

pesymizmu. Wskazuje na to choćby baza, która w piątek ponownie wzrosła do

ponad 20 pkt. Spadek indeksu pod 1700 pkt może to zmienić. Byłoby to

przebicie pierwszego lokalnego dołka. Kolejny sygnał trendu spadkowego.

Czy to będzie 1700 pkt, czy 1650 pkt, czy też niżej ma mniejsze znaczenie.

Nie jest ważny moment rozpoczęcia, ale przebieg korekty. To po tym będziemy

mogli poznać, w jakiej kondycji faktycznie jest popyt, oraz jakie są szanse

na powrót do wzrostów. Można się spodziewać, że wzrost będzie ciekawy.

Sentyment do wzrostów jest całkiem spory. Przecież dla wielu graczy

dotychczasowe spadki to zbyt mało, by ogłaszać zmianę trendu. W końcu nie

każdy posługuje się podobnymi narzędziami.

Zabawmy się w prognozy. Co nas czeka, jeśli jednak ostatnie szczyty były

końcem całego wzrostu trwającego od jesieni 2001 r. Wtedy należałoby się

liczyć z kolejną poważną falą spadków. Jak poważną? Jeśli ma to być tylko

korekta wspomnianego wzrostu to należałoby oczekiwać zatrzymanie zniżki w

okolicach poziomów zniesień zniesienie1.gif Na pierwszy rzut oka okolica

dołka z listopada 2003 pkt mogłaby być dobrym wsparciem i pewnie będzie. Nie

jest jednak wykluczone, że to nie będzie jedynie korekta ostatniego wzrostu

lecz nowa fala spadków. Ruch powinien być na tyle duży, by dorównał skali

dwóch poprzednich czyli spadkowi od marca 2000 do jesieni 2001 oraz

wzrostowi od jesieni 2001 do wiosny 2004 r. Nie chodzi tu tylko o wielkość

ruchu, ale także czas jego trwania.

Czy wystąpienie takiej fali w ogóle jest zasadne? Przyjmuje się, że każdy

ruch ma co najmniej trzy fale. Mówi o tym zarówno teoria Dowa, jak i

bardziej złożona teoria Elliota. My mamy za sobą dwie. Wypada się oczekiwać,

że pojawi się ta trzecia. Czego można oczekiwać? Można założyć, że nie

będzie to spadek tak gwałtowny, jak miało to miejsce w latach 2000-2001.

Wiadomym jest, że każdy ruch rynku podobny jest w kształcie do hiperboli. W

przypadku spadków najbardziej dynamiczny ruch mamy na początku ruchu i

później z każdą chwilą dynamika spada. Można zatem założyć, że ta nowa fala

będzie już mniej dynamiczna. No możuchu będzie

wynosił przynajmniej tyle, ile ostatni wzrost czyli ok. 131 tygodni.

Pamiętajmy jednak, że wkraczamy w bardziej szeroki niż wysoki wycinek

"dużej" hiperboli trwającej od szczytu z 2000 r. To sprawi, że ten ruch

spadkowy może potrwać znacznie dłużej, np. 212 tygodnie, czyli 81 tygodni

pierwszego spadku pomnożone przez 2,618, co odpowiada całkowitej długości

odcinka od szczytu z marca 2000 do szczytu z kwietnia 2004 r. To dawałaby

perspektywę ruchu trwającego do wiosny 2008 roku. Marna to perspektywa.

Dlaczego? Taki scenariusz zakłada dość długi okres konsolidacji w latach

2006-2008 r.

Poziom docelowy spadku? Nawet nie będą się wysilać. Teoretycznie mógłby to

być nawet nowe dołek pod dołkiem z jesieni 2001 r. Trzeba jednak pamiętać,

że mamy tu rynek dość specyficzny, z dużym udziałem inwestorów

instytucjonalnych, do których cały czas dociera nowa gotówka. Biorąc to pod

uwagę trzeba założyć, że jednak nie będzie nowego dołka. I tu pojawia się

mało pocieszający wniosek. Mamy bowiem w pamięci możliwość rozwlekłej w

czasie fali spadków. Skoro nie będzie ona głęboka, a długa to w efekcie mamy

przed sobą mało obiecującą przyszłość wygasającej zmienności.

Za daleko wybiegam? Pewnie tak, ale wnioski jakie się z tego rozumowania

wykluwają są bardzo nieprzyjemne. Być może nasz rynek czeka długie

wyciszenie i dopiero powolne dyskontowanie wejścia do strefy euro pobudzi

inwestorów. Przyznam, że chciałbym poznać scenariusze alternatywne, gdyż tym

razem nie mam ochoty, by ten opisany przeze mnie się zrealizował.

Pocieszeniem jest to, że na razie jesteśmy na początku tej nowej hiperboli i

na razie na zmienność nie powinniśmy narzekać.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama