Władze antymonopolowe Komisji Europejskiej, na czele których stoi Mario Monti, argumentują, że oficjalne przyrzeczenie przez rząd francuski, że gotów jest zagwarantować spółce kredyty w wysokości aż 9 mld euro, naruszają zasady wolnej konkurencji. Miało to miejsce w bardzo trudnym dla sektora telekomunikacyjnego okresie - w 2002 roku - gdy zadłużenie France Telecom sięgnęło gigantycznej kwoty 70 mld USD, a kapitalizacja firmy spadła do 10 mld USD.
Rząd francuski odpiera ataki Brukseli, twierdząc, że ta posuwa się zbyt daleko, zarzucając mu, iż udzielił tylko "psychologicznej pomocy" firmie. "W grudniu 2002 r., rzeczywiście były przygotowane linie kredytowe na 9 mld euro, i mogliśmy z nich korzystać, ale to nie nastąpiło" - napisał zarząd France Telecom w oświadczeniu.
Mario Monti ma jednak inne argumenty. Jego zdaniem, już wcześniej zdarzyło się wielokrotnie, że francuskie sądy orzekały zwrot pieniędzy z funduszy państwowych kredytodawcom spółek, które nie były w stanie realizować zobowiązań. Tak też mogło być w przypadku France Telecom, gdyby przestał spłacać dług.
To nie pierwszy atak unijnych władz na rząd francuski. Mario Monti niedawno spotkał się z ministrem finansów Francji Nicolasem Sarkozy, a dyskusja dotyczyła m.in. pomocy państwa dla również znajdującego się w trudnej sytuacji koncernu przemysłowego Alstom.
France Telecom w Polsce