Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 27.06.2004 13:38

Marek Pryzmont

W ubiegłym tygodniu GPW realizowała scenariusz "politycznego byczego

uderzenia wyprzedzającego". Już od weekendu dla części inwestorów było

jasne, że udzielenie wotum rządowi Belki jest tylko formalnością. Rozpoczęło

się więc wyprzedzanie tej optymistycznej wiadomości w nadziei, że jej

Reklama
Reklama

zrealizowanie wywoła dalsze wzrosty. Niby oczywiste - a jednak oglądając

poszczególne sesje styl tego wzrostu wcale nie przekonywał o przewadze

popytu - szczególnie jeszcze w poniedziałek zgodnie nazywany "sztucznym".

Taki to już niestety mamy okres, że aktywność jest wyjątkowo wakacyjna i

obawiam się, że szybko się to nie zmieni. Dla pocieszenia - to bolączka

większości światowych rynków, a nie tylko nasz odosobniony przypadek.

Reklama
Reklama

Wzrost w tym tygodniu nie byłby jednak możliwy bez pomocy amerykańskich

indeksów. Pomocy ? Przecież skończyły tydzień praktycznie bez zmian. I to w

zupełności wystarczyło, tym bardziej, że na początku tygodnia na

przekonujących obrotach obroniły wsparcia na czerwcowych dołkach, a w

konsekwencji ruszyły na nowe szczyty Dow_intra.gif Nasdaq_intra.gif

SP500_intra.gif Wprawdzie cały tydzień zakończony został na zero, ale

Reklama
Reklama

nieskromnie przypominając swój sobotni tekst w gazecie - tak właśnie miało

być. Indeksy w USA, wraz z węgierskim BUX, połamały już przecież linie

trendu spadkowego, a my w tym czasie dalej byliśmy przy majowych dołkach.

Ulga polityczna zainicjowała odrabianie strat i zarówno kontrakty, jak i

indeks skończyły tydzień wzrostem dokładnie +71 pkt. przy kosmetycznych

Reklama
Reklama

zmianach za Oceanem. Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Tak więc obecny

tydzień to żadna siła naszego rynku, a jedynie odrobienie strat z

poprzednich tygodni.

Po tej politycznej uldze powinniśmy teraz powrócić do korelacji ze

światowymi parkietami. Tym bardziej, że dawno na światowych rynkach nie

Reklama
Reklama

zapowiadał się tak ważny tydzień jak ten najbliższy. Choć tak naprawdę nawet

tylko na naszym lokalnym rynku może być wystarczająco ciekawie. Ale

zacznijmy od USA. Tam najważniejszy w tym tygodniu będzie komunikat po

posiedzeniu FOMC - środa 20:15. Rynek nie ma wątpliwości, że stopy zostaną

podniesione i że będzie to podwyżka o 25 pb. Nie to będzie tak naprawdę

Reklama
Reklama

istotne. Rynek nasłuchiwać będzie treści komunikatu, który towarzyszyć

będzie tej decyzji. Do tej pory inwestorzy przekonani byli, że podwyżki stóp

będą bardzo łagodne. Zwrócenie w komunikacie uwagi na silną presję

inflacyjną zmieni te oczekiwania. Obawiać się tego należy szczególnie po

danych z ostatniego tygodnia. Wprawdzie PKB zostało wyraźnie (bardzo silnie,

jak na ostatnią rewizję) zrewidowane w dół, co teoretycznie powinno osłabić

oczekiwania podwyżki stóp, ale z drugiej strony uważnie śledzony przez

Greenspana PCE - indeks bazowy cen konsumenckich wzrósł +2,0% a nie jak

podawano wcześniej +1,7%. Zresztą jeśli przyjrzeć się powodom spadku PKB, to

głównie to zasługa większego importu, czyli większego popytu wewnętrznego.

Po takim prześwietleniu podane słabsze PKB bynajmniej nie jest argumentem,

do powstrzymania podwyżek stóp. Zresztą podobnie ma się sprawa z rynkiem

nieruchomości, czego dobrym przykładem decyzje Banku Anglii. Pomimo

ostatniego wzrostu rynkowych stóp procentowych (kredytów hipotecznych)

podane w tym tygodniu dane o sprzedaży nowych i istniejących domów były

wprost znakomite. FED powinien zatrzymać dmuchanie tego balonika, by

późniejsze podwyżki nie były tak częste jak w przypadku Banku Anglii (4

podwyżki w ostatnich 7 miesiącach)

Sam komunikat FED wystarczyłby do zapewnienia emocji w tym tygodniu. Ale

dochodzi do tego jeszcze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, oraz

piątkowy raport z rynku pracodwyżki (tak tak, podwyżki) stóp procentowych, szczególnie w

obliczu działań Banku Anglii. Zapewne duże znaczenie będzie mieć też treść

komunikatu FED, choć bank oficjalnie zaprzeczy, że się tym kierował. Z kolei

w piątek o 14:30 poznamy stopę bezrobocia za czerwiec i gloryfikowaną w

ostatnich miesiącach liczbę nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Ta

pierwsza ma pozostać na poziomie 5,6%, a nowych miejsc pracy ma być 240k -

choć ostatnio te prognozy weryfikowane są na dzień przed publikacją, gdy

realne pieniądze zabezpieczają się na rynku opcji i kontraktów (na

payrolls), bo przecież co jest bardziej wiarygodnego - postawione pieniądze,

czy zdanie ekonomistów ? A czego ja bym się spodziewał ? Trzeba zerknąć na

ostatnie subindeksy i inne mniej ważne dane. W INITIAL.gif nic ciekawego od

dłuższego czasu. Ankieta Challenger za ostatni miesiąc była negatywna.

Wprawdzie prognozowane zwolnienia wzrosły tylko z 72k do 73k ale maj

historycznie patrząc był miesiącem, w którym spadek planowanych zwolnień był

drugim największym (-15k), Challenger1.gif a średnia liczba planowanych

zwolnień była najniższa w całym roku i zamiast 73k powinna wynieść 30k mniej

Challenger2.gif Na najbliższe miesiące (zawsze trudno przy tych

danych/ankiecie powiedzieć, czy już teraz, czy dopiero w kolejnym miesiącu)

nie jest więc to zwiastunem dobrych danych z rynku pracy. Patrząc dalej -

subindeks zatrudnienia z ostatniego indeksu Philadelphia FED (17 czerwiec)

spadł z 22,6 do 16,8 przy wzroście indeksu z 23,8 do 28,9 w czerwcu.

Subindeks z NY Empire State Manufacturing Index (15 czerwiec) spadł z 21,3

do 12,9 przy niezmienionym indeksie na poziomie 30,2 w czerwcu. To wszystko

nie zapowiada dobrej publikacji. Praktycznie w ostatnich tygodniach ucieszyć

(pod kątem rynku pracy) mógł jedynie sondaż firmy Manpower, pośrednika na

rynku pracy, z której wynika, że 30% amerykańskich pracodawców będzie

tworzyć nowe etaty w nadchodzącym kwartale. To był najlepszy wynik od marca

2000 r. Podsumowując, ja widzę jednak więcej negatywnych czynników i prędzej

oczekiwałbym w piątek rozczarowania. Na koniec podam jeszcze jeden ku temu

argument. Bardzo duża liczba bezrobotnych przestała w ostatnim okresie

szukać pracy. Po ostatnich świetnych danych z rynku pracy część z nich

(rekordowo długo pozostająca bez pracy) zaczyna powracać na rynek pracy

(rejestrować się), przez co niekorzystnie wpływa na wszystkie statystyki

(szacunkowo można mówić o 80k). W okresie wzrostu bezrobocia ten czynnik był

wykorzystywany do poprawy obrazu gospodarki, a teraz będzie dla niego

ciężarem.

W nadchodzącym tygodniu na światowych rynkach trzeba pamiętać jeszcze o paru

sprawach. Z danych w środę Chicago PMI, w czwartek ISM, a z innych ważnych

wydarzeń - o bardzo dużym zagrożeniu terrorystycznym w nadchodzących dwóch

tygodniach. Absolutnie nie piszę tego, by kogoś straszyć, lub negatywnie

wpływać na rynek. Niektórzy mogą tak to odbierać, tym bardziej, że część

analityków straszy terroryzmem przy każdej okazji, a często paradoksalnie

okazuje się to ścianą strachu. Możliwe, że i tym razem tak będzie, ale wręcz

za obowiązek uważam przypomnienie teraz o paru wydarzeniach, które zachęcać

będą do terrorystycznych ataków. Po pierwsze w czasie weekendu mieliśmy

kolejne wybuchy w Turcji, przypominające o tym, że od poniedziałku trwać tam

będzie szczyt NATO z prezydentem Bush`em na czele (pięknie Bush skrytykowany

w ostatnim tekście noblisty Stiglitz`a). Wszystko w przededniu przekazania

władzy w Iraku (przełom miesiąca), co samo w sobie jest magnesem dla

terrorystów. Do tego 4 lipca jest Dzień Niepodległości w USA (5 lipca rynki

nie działają w Stanach). Parafrazując jednego ze sławnych inwestorścianie strachu", ale o tym ryzyku w tym tygodniu trzeba

bezwzględnie pamiętać.

No to przejdźmy do czegoś bardziej (nie)przyjemnego, czyli rodzimej

polityki. Po przyklepaniu wotum zaufania miało być nieco spokojniej, ale

Życie Warszawy na koniec tygodnia wypuściło testowego balona o dymisji

Hausnera. To rozpętało małą burzę na temat dawno nie istniejącego już planu

naprawy finansów publicznych, który z planu Hausnera zmienił się plan

Patera. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo codzienna prasa ten temat

analizuje dość szczegółowo i nie ma sensu tutaj powtarzać. Muszę jednak

napisać, że jestem mocno zaskoczony głupotą partii lewicowych. Nie wspominam

już nawet o samobójczym projekcie podwyżki podatków i ZUS dla najbogatszych

(Borowski). Nawet tylko odejście od reformy finansów spowoduje w wyborach

totalną klęskę obu partii. Oczywiście rozumiem, że realnie plan naprawy

finansów publicznych nie ma szans powodzenia w tym Sejmie (brak większości)

i jest tylko dobrą pożywką dla populistów, ale z dwojga złego skoro premier

Belka podjął się rządzenia, to powinien przynajmniej spróbować przeprowadzić

reformę. Nic-nie-robienie wyborcy oceniali już przez ostatnie 2 lata. Ale

mimo to, już teraz widać, że rządy Belki to będzie po prostu administrowanie

krajem, przejadanie wzrostu gospodarczego i prywatyzacja (nie wymaga

sejmowej większości), która choć słuszna, jest najbardziej podatna na

krytykę. Przykład świetnego wyniku J.Buzka w eurowyborach dobrze pokazał, że

społeczeństwo choć narzeka na wszelkie reformy, to potrafi je docenić. A

kiedy reformować finanse jak nie teraz ??? W czasie spowolnienia

gospodarczego i recesji ? Irytujący temat i już go nie ciągnę, a na koniec

posłużę się tekstem Ryszarda Petru z "Rzeczpospolitej". W skrócie ekonomista

BPH daje trzy scenariusze w odpowiedzi - czy da się nie przekroczyć 55%

limitu długu w tym roku ? 1) limit przekroczony, ale to już nie problem tego

rządu (czytaj podłożona świnia dla PO-PIS) 2) zabiegi księgowe wokół OFE co

poprawia wskaźniki na papierze (plus np. przejście na ESA 95) 3) wzrost

podatków (VAT - dla niższych stawek), czyli wzrost dochodów, a nie

zmniejszenie wydatków. Można dopisać jeszcze kilka(naście) innych

scenariuszy, które na podstawie ostatnich deklaracji Belki i SDPL nie mogą

być optymistyczne. Bardzo trafne jest więc ostatnie zdanie Petru - że "żaden

z przedstawionych scenariuszy nie napawa optymizmem. I wcześniej czy później

rynek finansowy to wszystko wyceni". Akcje zaczną najwcześniej.

W tym tygodniu polityczna burza mimo wszystko trochę przycichnie i rynki

patrzeć będą po części na opisane wyżej dane/wydarzenia na zachodnich

parkietach, a po drugie na środowy komunikat RPP. Dawno nie było takiej

niepewności co do decyzji RPP. Z początku tygodnia fatalne dane o sprzedaży

detalicznej wykluczyły zdaniem wielu ekonomistów podwyżkę o 50 pb. Z drugiej

jednak strony, w piątek dostaliśmy równie fatalne dane o cenach żywności w I

połowie czerwca. Zamiast oczekiwanych +1,0% było aż +2,4%. Oznacza to bardzo

prawdopodobne przekroczenie przez inflację +4,0% w czerwcu. To już byłoby

przekroczenie celu inflacyjnego RPP. Znowu mamy więc dylemat, czy RPP odważy

się na +50 pb. czy na razie tylko +25 pb. Ta druga decyzja przyjęta zostanie

neutralnie. Większa, w tej chwili zaskakująca (50 pb. - CA IB, BPH) podwyżka

może GPW bardzo mocno zaszkodzić. Ja jej nie oczekuję.

Na koniec obejrzyjmy trochę wykresów. Z ciekawszych warto teraz patrzeć na

ROPA.gif która testuje linię trendu. Węgierski Bux wybił się górą z

konsolidacji (to nam pomaga) i teraz kluczowy poziom to ostatnie szczyty

BUX.gif Dla rynku amerykańskiego ostatnie szczyty wydają się zbyt mocny DOW_Composite.gif które albo

szczyty testują, albo je już przebiły. Z kolejnych ciekawostek warto zerknąć

na często podawane przez nas saldo popytu na akcje obliczane przy okazji

publikacji wskaźnika PENGAB.gif Ostatnie badanie między 4-14 czerwca nie

pokazało żadnego ekstremalnego optymizmu, czy pesymizmu. Dalej należałoby

patrzeć w kierunku konsolidacji na obecnych poziomach. Ale uwaga, po raz

pierwszy od przynajmniej roku saldo oceny spadło poniżej zera do -8 pkt.

Popyt na akcje wzrastał w 18% placówek (-7) malał w 19% (+7). To nie

zapowiada dobrej koniunktury w letnich miesiącach. No właśnie, w letnich

miesiącach. Część analityków uparcie pisze o "letniej hossie" zaklinając

rynek do wzrostów. Nikomu nie przeszkadza, że takie zjawisko jak letnie

hossa po pierwsze nigdy nie zostało zdefiniowane (co do okresu), a nawet

gdy ktoś się tego podejmuje (np. biorąc lipiec/sierpień) to okazuje się, że

rynek w tym czasie zachowuje się dużo słabiej od historycznej średniej.

Określenie "letnia hossa" ma się nijak do faktycznej cykliczności rynku i

warto o tym pamiętać decydując się na kupno akcji. Jeśli wzrost wystąpi, to

tylko z innych niż obecny okres powodów (zresztą przypomnę, że do

października obowiązuje ten gorszy dla akcji okres - Sell in May and Go

Away).

Czas by to jakoś podsumować. Tydzień składać się będzie z dwóch części - na

całym świecie. Pierwsza to będą ostatnie trzy dni

miesiąca/kwartału/półrocza. U nas wstępem do tego była już piątkowa sesja

(to już nie była polityczna ulga), gdy fundusze znowu trochę sztucznie

podciągały niektóre spółki. O ile terroryści się nie uaktywnią, to window

dressing do środy będzie trwało na wszystkich rynkach. Jednak od połowy

środowej sesji kontrolę nad rynkiem przejmą banki centralne. U nas około

13:00 RPP, później wieczorem FED i następnego dnia EBC, a na piątek dane o

bezrobociu. Jeśli miałbym coś prognozować, to pierwsza część tygodnia będzie

pod dyktando byków, choć pomimo zapewne wyjścia nad opory wig20.gif

wig20fut.gif absolutnie nie będzie to żaden trwalszy trend wzrostowy. W

części drugiej nierozsądne byłoby prognozować zachowanie rynku - należy

poczekać na komunikaty RPP, FED i EBC i na każdy z nich na bieżąco reagować.

Jak zwykle przy okazji stóp pojedyncze słowa decydować będą o kierunku jaki

wybierze rynek. Za to jeśli chodzi o dane z rynku pracy, to po ostatniej

dobrej serii tym razem oczekuję rozczarowania. Kupować, sprzedawać ? To

tydzień wyjątkowo korzystny jedynie dla day-traderów, więc to już zostawię

do codziennych komentarzy. Za dużo będzie teraz czynników mogących

dramatycznie zmienić obraz rynku, który od kilku tygodni tkwi w konsolidacji

wyczekując właśnie!! na nadchodzące teraz wydarzenia.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama