- To szalenie niebezpieczne dla Polski, że ponad 90% kupowanej przez nas ropy pochodzi z jednego kierunku. Niebezpieczne jest również to, że dwa polskie koncerny paliwowe łącznie odpowiadają za przeszło 80% dostaw gotowych paliw na rynek - powiedział na wczorajszym seminarium w Serocku Stanisław Łańcucki, dyrektor biura polityki rynkowej i logistyki Nafty Polskiej. Seminarium zostało poświęcone problematyce bezpieczeństwa energetycznego Polski. - Od pewnego czasu rozmawiamy z Naftą Polską o zdefiniowaniu bezpieczeństwa energetycznego Polski. Konkretne rozwiązania w tym zakresie muszą być poprzedzone dokładnymi analizami i wyliczeniami - stwierdził obecny na seminarium S. Golonka. Jego zdaniem, zmiana kierunku dostaw ropy do spółki wiązałaby się z dodatkowymi kosztami, które rocznie sięgnęłyby 100 mln USD. Dariusz Marzec, wiceminister skarbu zaznaczył, że o bezpieczeństwo energetyczne musi zadbać państwo i rząd. - Za bezpieczeństwo energetyczne kraju nie powinno odpowiadać prywatne przedsiębiorstwo, jak np. Orlen. Zarząd tej spółki odpowiada przed akcjonariuszami za wzrost wartości przedsiębiorstwa - stwierdził D. Marzec.

Orlen większość ropy naftowej kupuje od borykającego się z problemami rosyjskiego Jukosu. S. Łańcucki zaznaczył, że ewentualne przejęcie kontroli nad tą firmą przez "struktury nie do końca komercyjne" ma dla Polski spore znaczenie. - Jesteśmy przygotowani właściwie na każdy wariant wydarzeń w Jukosie - powiedział przedstawiciel Orlenu.