rzućmy okiem na wykresy tygodniowe WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Nawet pora
roku się zgadza. Faktycznie przesunięcie w czasie wynosi około miesiąca, ale
nie bądźmy już tacy skrupulatni. Czyż podobieństwo nie jest uderzające?
Wzrost, krótkie łubudu i przeciągająca się korekta będąca obrazem nadziei na
kontynuację wzrostów. Myślę, że kluczowym słowem jest tu "przeciągająca się"
. Późniejszy spadek można odebrać jako efekt zniecierpliwienia brakiem tej
kontynuacji i próbą wyjścia z rynku tych, którzy jeszcze wierzyli w trend
wzrostowy. Wnioski proszę wyciągnąć samodzielnie. Jakie nastroje na rynku
panują obecnie?
Ktoś mógłby rzec, że podobieństwo jest, ale przecież to jeszcze nie
przesądza sprawy. Naturalnie, że nie przesądza. Przecież ideą tego tekstu
nie jest postawienie pewnej w 100% prognozy, bo to jest po prostu
niemożliwe. Chodzi o to, by pokazać argumenty, które przeważają za takim, a
nie innym rozwojem wydarzeń. Wszystko jest jednak oparte na
prawdopodobieństwie. Nikt nie może mieć 100% pewności, co się wydarzy. Idźmy
więc dalej.
Przyszedł czas na wskaźniki oparte o dane tygodniowe. Posłużę się swoim
ulubionym zestawem. Najpierw RSItyg_fut.gif Tu sytuacja wydaje się klarowna.
Wskaźnik opuścił poziom wykupienia i spada. Można nawet wykreślić linię
trendu. Ostatnie wzrosty nie byłłaszcza, że pojawiłby się on po powrocie do
strefy wartości dodatnich. Warunkiem takiego szczęśliwego wydarzenia jest
wzrost cen w tym tygodniu. Samo utrzymanie poziomu piątkowego zamknięcia nie
pozwoli na przebicie linii trendu - nastąpi odbicie się od niej. Byki muszą
się więc wysilić. Kolejnym, także szybkim, wskaźnikiem jest CCItyg_fut.gif
Spadek cen z przełomu kwietnia i maja sprowadził wykres wskaźnika bardzo
nisko. Teraz, w trakcie tego delikatnego wzrostu cen, wartość wskaźnika dość
szybko zwyżkuje. Nie jest to jednak zachowanie, która miałby sprzyjać bykom.
Wygląda na to, że CCI jedynie chłodzi się, by ponownie znaleźć się w strefie
wyprzedania. Mamy jeszcze powolny MACDtyg_fut.gif Tu cały czas sytuacja
wygląda słabo. Linii wskaźnika nie udaje się znacząco zbliżyć do linii
sygnału. Obie spadają. To tylko potwierdza, że obecnego wzrostu cen nie
można brać zbyt poważnie.
Patrząc w perspektywie kilku miesięcy, czy nawet niemal roku, można dojść do
wniosku, że ciągle jesteśmy w podobnym poziomie. Sygnalizuje to także
wskaźnik adx_wig20.gif Jego zadaniem jest mierzenie siły panującej
tendencji. Jak widać, trudno tu w ogóle mówić o jakiejś sile. Wartość
wskaźnika jest niska jak rzadko kiedy. Co to sugeruje? Powinna ona wkrótce
zacząć rosnąć. A będzie rosnąć wtedy, gdy na rynku pojawi się tendencja
istotna dla wykresu tygodniowego. Kierunek? Wydaje się obojętny. Ważne, że
coś zacznie się dziać. Historia pokazuje, że poziom 20 pkt. dla tego
wskaźnika to zielone światło dla większego ruchu.
Na ten większy ruch czekamy już od dłuższego czasu. Ostatnie dwa miesiące to
pogłębiająca się tendencja wygasania rynku. Oczywiście ten nie wygaśnie
zupełnie. Jak pokazuje historia, taki długi okres małej zmienności zostawał
zastępowany przez dynamiczne wybicie i wzrost zmienności zmiennosc.gif Tu
też kierunek nie jest istotny.
Jak już jesteśmy przy wykresach dziennych, spójrzmy na obraz wskaźników.
Ostatni wzrost wartości RSIdzienny_fut.gif zakończył się niemal dokładnie
na linii trendu spadkowego wyznaczonej dla tego wskaźnika. Nie udało się
bykom jej pokonać. Można więc przyjąć, że mamy tu wskazania neutralne.
Wahania między 30, a 70 za takie trzeba uważać. Linie trendu mają tylko
pomagać. Drugi na liście to ROCdzienny_fut.gif Tu także mieliśmy do
czynienia z małym wzrostem, ale nie udało się zbliżyć do ostatniego szczytu.
Wahania wokół poziomu zero nie są pomocne w określaniu przewagi którejś ze
stron. Wreszcie trzeci szybki wskaźnik - CCIdzienny_fut.gif Jest on
najbardziej czuły. W tym tygodniu wyskoczył do dość wysokiego poziomu
sygnalizując możliwość wykupienia. Późniejszy spadek to potwierdził.
Gwałtowne oscylacje wykupienie-wyprzedanie potwierdzają brak wyraźnej
tendencji. Na koniec mamy MACDdzienny_fut.gif Tu także brak trendu daje o
sobie znać. Wskaźnik miesza się wokół zera. Patrząc jednak na wcześniejszy
ruch, można dojść do wniosku, że właśnie zakończony został ruch powrotny do
przebitego wcześniej poziomu zerowego - klasyczne zachowanie wskaźnika w
czasie korekty.
Dość już może tej klasyki. Przejdźmy do nieco ciekawszych analiz. W ubiegłym
tygodniu podana została wartość podaży pieniądza z końca czerwca. Są to dane
wstępne i czasem ulegają one jeszcze zmianie, ale możemy pokusić się już o
analizę. Okazuje się, że ponownie nie pojawił się żaden istotny impuls
monetarny, który mógłby być podstawą do oczekiwania na dołek na rynku akcji
w ciągu około trzech najbliższych miesięcy podaz_pl.gif Do tej pory każdy
ważniejszy dołek był sygnalizowany przez wcześniejszą poważną zmianę M3.
Skoro takowej ostatnio nie odnotowano, to raczej nie można uważaćlu taki argument może być uważany za mało
wiarygodny, mimo że "pracuje" on już od wielu lat. Mam więc z zanadrzu
jeszcze cos innego, co wydaje się równie ciekawe. Czy jesteśmy w stanie
podnieść rynek samodzielnie bez zagranicy? Oczywiście, ale na jak wysoko?
Okazuje, że zawsze każdy poważniejszy wzrost był poprzedzony ruchem na rynku
złotego. Inaczej mówiąc, przed każdym poważniejszym dołkiem na rynku akcji,
można było zauważyć tendencję osłabienia złotego. Z czego to wynika? Gracze
zagraniczni nie wchodzą na rynek, gdy złoty jest mocny, bo ucinają sobie
automatycznie premię kursową. By zagranica chciała poważniej się zaangażować
potrzebny jest spory spadek cen akcji oraz spadek ceny złotego. Spójrzmy,
jak to wyglądało wcześniej dolki.gif dolki2.gif dolki3.gif W końcowej fazie
każdej większej fali spadków cen mamy spadek wartości złotego. W pewne
chwili złoty przestaje spadać, a ceny akcji albo jeszcze lekko spadają, albo
są w konsolidacji. Nastroje rynkowe są zwykle podłe, ale ktoś kupuje złotego
i zatrzymuje spadek cen. Ważne jest jednak, że zakupy złotego następują po
wcześniejszym jego osłabieniu. Nikt przecież nie chce przepłacać.
Co mamy teraz? Teoretycznie spadek cen jest, ale przecież my tu mówimy o
poważnych dołkach, a nie końcach korekt w trendzie wzrostowym (jeśli
założyć, że rację mają optymiści). Opisywana sytuacja musi mieć miejsce po
dłuższym spadku cen. Wtedy, gdy wszyscy są zdania, że mamy trend spadkowy. W
tej chwili warunek ten nie jest spełniony, więc takim poważnym dołkiem nie
jest ten z maja. Załóżmy jednak, że rynek zacznie spadać. Gdzie szukać końca
tego spadku? Tu właśnie może przydać się analiza złotówki. Spadkowi cen w
pewnym momencie powinien towarzyszyć spadek wartości złotego dolki4.gif Ponowne
umacnianie się naszej waluty, przy wyhamowaniu spadku cen akcji może
sugerować przejmowanie władzy nad rynkiem przez popyt. Jeśli się to jeszcze
zgodzi z sygnałem na podaży pieniądza, to dołek będzie bardzo prawdopodobny.
Na razie ani, złoty się nie osłabił, by umożliwić zagranicy wejście po
godziwych cenach, ani podaż pieniądza niczego nie sugeruje, ani wskaźniki
techniczne nie dają podstaw do optymizmu. Dlaczego mamy teraz rosnąć?
Czy ankietowani prze giełdę analitycy i profesjonaliści mają rację? Czy
WIG20 zakończy najbliższy tydzień notowań wzrostem? Być może. Jednak analiza
sugeruje, że jeśli ten wzrost się pojawi, to raczej będzie on wynikiem
przedłużania się trwającej od jakiegoś czasu konsolidacji (czy lekko
rosnącego kanału) i nie przekroczy kilku punktów. Mając w perspektywie
spadek o znacznie większej skali, kto pokusi się o poważne zakupy?
Kamil Jaros