większą możliwość dalszego spadku cen. Zacznijmy od RSItyg_fut.gif Wskaźnik
porusza się w strefie wartości neutralnych. Na pierwszy rzut oka nic nowego
nie można po nim odczytać. Jak pamiętamy sygnały padają tu zazwyczaj przy
opuszczeniu strefy wykupienia, lub wyprzedania. Ostatnio (w połowie
kwietnia) mieliśmy do czynienia z sygnałem sprzedaży w postaci opuszczenia
strefy wykupienia. Wykres wskaźnika wyznaczył dwa szczyty, na których można
oprzeć linię trendu spadkowego. Wydaje się więc zasadne oczekiwania na
dalszy spadek wartości wskaźnika. Tak też się dzieje od dwóch tygodni, gdy
jego ruch przybiera na dynamice. Korekta wzrostowa z pierwszej fazy
konsolidacji cen nie była na tyle silna, by choćby zbliżyć RSI do linii
trendu. Drugim wskaźnikiem jest ROCtyg_fut.gif Tu sytuacja także jest mało
przyjemna. Wartość wskaźnika powróciła z strefę ujemną, co samo w sobie jest
sygnałem sprzedaży. Na domiar złego, w czasie niedawnej małej zwyżki
wartości ROC nie udało się pokonać spadkowej linii trendu. Wzrost zatrzymał
się dokładnie na jej poziomie, a teraz mamy już kolejny tydzień spadku.
Linia została potwierdzona, a tym samym dopiero jej pokonanie może być
uznane za sygnał kupna w średnim terminie. Trzecim z zestawu jest
CCItyg_fut.gif Tu sytuacja zaczyna być jasna. Także i tu można wykreślić
linię trendu spadkowego, co potwierdza, że rynkiem nie jest najlepproblem przyszłości. Na razie
nic nie wskazuje, by wkrótce taki sygnał miał się pokazać. Na koniec
przeglądu pozostaje nam jeszcze MACDtyg_fut.gif To najwolniejszy z badanych
wskaźników. Obecne jego zachowanie nie pozostawia bykom złudzeń. Właśnie
spadamy pod poziom równowagi, a linia wskaźnika oddala się od linii sygnału.
To jest chyba wystarczające potwierdzenie dominacji niedźwiedzi.
Wykresy dzienne pokazują nieco więcej szczegółów. Wnioski są mimo to takie
same. Najpierw spójrzmy na same ceny. Wykres kontraktów jest tu bardziej
wyrazisty wig20fut.gif Duża czarna świeca z środy to efekt wybicia się
wykresu poza obszar kanału wzrostowego. Wybicie miało wprawdzie miejsce już
w poniedziałek, ale było dość niemrawe i pozostawiło pewną furtkę bykom.
Mały obrót nie potwierdzał bowiem spadku cen i sygnału technicznego.
Kluczowa była tu sesja wtorkowa. Gdyby poniedziałkowy spadek był mało
znaczący, to wtorkowy wzrost powinien był wynieść cen z powrotem w światło
kanału. Tak się nie stało. W środę aktywność rynku zdecydowanie wzrosła, a
efekt w cenach jest wyraźny. Kolejne dwa dni to ponownie spokojne notowania.
Nie zdołano zanegować środowego spadku. Teraz będzie bykom bardzo trudno to
uczynić. Wykres dzienny indeksu wcale nie jest wielkim pocieszeniem. Tu
także mamy dużą czarną świecę z środy. Wprawdzie w piątek próbowano wyjść
ponad jej poziom, ale się to nie udało.
A co na to wskaźniki dzienne? RSIdzienny_fut.gif w ostatnim tygodniu przebił
swoją (kolejną) linię trendu wzrostowego potwierdzając spadek cen. Przewaga
podaży także i tu znalazła swój wyraz w postaci potwierdzenia trendu
spadkowego. Należy oczekiwać, że ten potrwa przynajmniej do chwili zejścia
pod poziom wyprzedania na 30 pkt. ROCdzienny_fut.gif po długim okresie
małych wahań w okolicy zera wybił się w dół. Można wykreślić spadkową linię
trendu. To także należy uznać za potwierdzenie przewagi podaży. Sytuacja na
CCIdzienny_fut.gif jest podobna, jak w przypadku RSI. Tu także wznosząca
linia oparta o dołki została pokonana. Tym samym podaż potwierdziła swoją
dominację. Można wprawdzie stwierdzić, że wskaźnik ten sygnalizuje
wyprzedanie, ale pamiętajmy, że jest to wskaźnik bardzo szybki. W trendach
nie sprawdza się on tak dobrze, jak ma to miejsce w konsolidacjach. Do
analizy rynku, gdy panuje trend należy używać wolniejszych wskaźników, jak
choćby MACDdzienny_fut.gif Tu po ostatnich dniach wszystko wydaje się jasne.
Ruch spadkowy wskaźnika przyspieszył, a linia oddala się od linii sygnału.
Patrząc z pewnej perspektywy zauważamy niemal książkowe zachowanie
wskaźnika. Po przebiciu poziomu zerowego mieliśmy silny spadek. W czasie
korekty MACD doszedł ponownie w okolice równowagi, ale był to już tylko ruch
powrotny. Teraz po odbiciu się, wskaźnik ponownie traci potwierdzając ruch
cen.
Czy faktycznie szykuje nam się większy ruch? Wiele na to wskazuje. Poważnym
argumentem za taką oceną jest wykres wskaźnika ADX. Już jakiś czas temu
wspominałem, że tak niska wartość ADX dla indeksu miała miejsce tylko kilka
razy i zwykle był to moment poprzedzający silny ruch cen. Kierunek tego
ruchu był tu mniej ważny. Można było jednak oczekiwać, że coś zacznie się
dziać. Ostatnie dni ze swoim spadkiem cen wydają się być początkiem takiego
większego ruchu. Spójrzmy na aktualny wykres wskaźnika mierzącego siłę
panującej tendencji adx_wig20.gif Wskaźnik zaczął rosnąć, co można
odczytywać jako rosnącą siłę panującej tendencji. Fakt, że startujemy z tak
niskiego poziomu daje nadzieję, na naprawdę niezły ruch.
Skoro wiemy już, że ma spadać, i wiemy już, że spadek ten może być dość
dynamiczny to może spójrzmy jesiedźwiedzi. Zwłaszcza, że nie potrwałby on zbyt
długo, a właśnie czynnik czasu też ma tu pewne znaczenie. Można bowiem
sądzić, że spadek nie wyhamuje po dwóch, czy trzech tygodniach, ale potrwa
przynajmniej dwa miesiące, jeśli nie dłużej. W takim czasie ruch jedynie o
80 pkt trudno byłoby nazwać silnym trendem, a przecież takiego oczekujemy. Z
tego względu bardziej prawdopodobny jest scenariusz spadku w okolice
drugiego poziomu określonego przez wysokość korekty i zależność z ciągu
liczb Fibonacciego. Wysokość korekty mnożymy przez 2,681. To daje nam ruch w
okolice 1400, czyli o ponad 200 pkt od obecnego poziomu, co można już uznać,
za słuszną wielkość.
Skąd to ograniczenie czasowe spadku? Dlaczego ma on trwać kilka miesięcy?
Wynika to m.in. z tego, co podał w piątek NBP. O 16:00 opublikowana została
wielkość lipcowej podaży pieniądza. Jak pamiętamy jej analiza ma być pomocna
w określaniu możliwych punktów zwrotnych na rynku. Nie jesteśmy oczywiście w
stanie wyznaczyć ich w dokładnością do dnia, ale i tak mając tą wiedzę,
można określić możliwy scenariusz przebiegu zdarzeń. Co więc mówi nam podaż?
podaz_pl.gif W lipcu pojawił się impuls monetarny. Nie jest on jednak tak
duży, by miał sygnalizować możliwość wystąpienia dołka w ciągu najbliższych
dwóch, trzech miesięcy. Pamiętajmy jednak o jednym. To są dane wstępne. Mogą
być jeszcze zrewidowane. Nie skazywałbym więc z góry tego impulsu jako mało
ważnego. Następne miesiące pokażą, czy faktycznie nie był on wystarczający.
Gdyby okazało się, że faktycznie mielibyśmy podstawę do oczekiwania na dołek
na jesieni, to byłoby to już kolejna dobra jesień dla posiadaczy długich
pozycji. Cóż, jest to pewne pocieszenie, ale w praktyce może to po prostu
oznaczać odrabianie strat, których można się spodziewać po obecnym spadku.
Od jakiegoś czasu sugeruję obserwację rynku złotego, jako pomocnego w
określeniu możliwości poprawy sytuacji na rynku akcji. Ostatnio wspominałem,
że wykres koszyka w swoim spadku dobrnął do poziomu, który można uznać za
potencjalne wsparcie wynikające w formacji kanału wzrostowego. Po zachowaniu
rynku można odnieść wrażenie, że wsparcie to faktycznie zadziałało.
Zwłaszcza w środę i piątek dało się zauważyć spore osłabienie naszej waluty
i w efekcie mamy sytuację następującą koszyk.gif Wygląda więc na to, że
faktycznie szykuje nam się wzrost cen koszyka, a tym samym większa fala
spadku wartości złotego. Jak pamiętamy, wystąpienie takiej fali jest
sytuacją, jaka miała miejsce przez niemal każdym poważnym dołkiem na rynku
akcji. Nie było ostatnio poważniejszego wzrostu bez tego ruchu na walucie, a
tym samym należy uznać, że nie było poważniejszego wzrostu bez udziału
inwestorów zagranicznych. Sami niewiele możemy zdziałać koszyk_pln.gif
Czy musimy czekać na taką falę? Czy inwestorzy zagraniczni już teraz nie
mogą uznać cen za interesujące? Wydaje się to mało prawdopodobne. Wynika to
po prostu z tego, że ostatnio notowany wzrost cen złotego pomógł we wzroście
wyrażonej w walucie obcej wartości polskich aktywów. Nawet mimo tego, że
wartość złotówkowa się nie zmieniła. Dobrze to widać w przypadku dolara
amerykańskiego. Sprzedaż polskich akcji w tej chwili nie jest zbyt
spóźniona, gdyż właściwie dokonywałoby się tego w okolicy szczytu ruchu
rynkowego wig20_usd.gif. Zatem, to co dla inwestorów polskich jest
pogłębieniem spadku, dla inwestorów zagranicznych jest dopiero początkiem
trendu spadkowego. Dla nich spadek cen akcji o 5% przy stabilnym kursie jest
małym poślizgiem i nie wyrządzi większych szkód. Problem w tym, że także
złotówka zaczyna słabnąć (wybicie się EURPLN nad poziom 4,44 to już poważnytek jeszcze nie
zeszliśmy pod poziom dołka z połowy maja nie świadczy o sile rynku. Ten jest
słaby i nie widać na horyzoncie źródła ewentualnej siły. Myślę, że zejście
na nowe minima to tylko kwestia czasu. Ten fakt z pewnością zdynamizuje
ruch, a na to właśnie czekamy. W końcu po bardzo nudnych miesiącach znowu
zacznie się coś dziać.
Kamil Jaros