Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 15.08.2004 16:25

Nie bez satysfakcji mogę napisać "Zaczyna się". Ten tydzień wydaje się

przełomowy w ocenie naszego rynku. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że

pojawiły się spadki, o których wcześniej wspominaliśmy. Satysfakcja wynika z

tego, że coś w końcu zaczyna się dziać. Rynek już nie porusza się w

konwulsjach to w jedną, to w drugą stronę. Od jakiegoś czasu kierunek ruchu

Reklama
Reklama

jest jeden. Wprawdzie nie jest to jeszcze silny trend, ale wydaje się, że do

tego zmierzamy i ten się w końcu pojawi. Tydzień zakończyliśmy nad poziomem

dołka z połowy maja. Jest to istotny poziom z technicznego punktu widzenia.

Tu zakończyliśmy pierwszą falę dynamicznego spadku zapoczątkowanego w

połowie kwietnia. Przez kolejne trzy miesiące nie udało się niedźwiedziom

sprowadzić cen na tak niski poziom. Teraz jest szansa, by te zeszły jeszcze

Reklama
Reklama

niżej. Co ważne, jest to całkiem spora szansa.

Wiele czynników wpływających na ocenę sytuacji na rynku omawiana była w

poprzednich analizach, a przecież nie ma sensu powtarzać szczegółów, tym

bardziej, że nie uległy one zmianie. Warto stwierdzić, że zachowanie rynku

potwierdza wcześniejsze przypuszczenia oraz zyskuje potwierdzenie w

zachowaniu innych czynników, jak choćby rynku złotego.

Reklama
Reklama

Zacznijmy od charakterystyki samego rynku akcji. Na początek proponuję

spojrzeć na wykresy tygodniowe. Właśnie ta skala jest dla niedźwiedzi

najbardziej obiecująca i to od dłuższego czasu. Ostatni tydzień tylko to

potwierdza oraz dodaje kolejnych argumentów. Nie ma co ukrywać, że sytuacja

posiadaczy długich pozycji jest nie do pozazdroszczenia. Na wykresie

Reklama
Reklama

kontraktów FUTUREStyg.gif widać kolejną czarną świecę. Oczywiście pamiętamy,

że w dużej mierze jest to wynik środowego spadku. Nie zmienia to jednak

faktu, że bykom nie udało się podnieść cen i wykres tygodniowy wygląda mało

obiecująco. Wielkość tej czarnej świecy na wykresie indeksu jest nieco

mniejsza WIG20tyg.gif Niestety optymizm z tego tytułu mniejszy nie jest.

Reklama
Reklama

Cały czas powoli realizuje się scenariusz, który już znamy z połowy 2000

roku. Mamy za sobą silny spadek, a teraz kończy się kilkumiesięczna

konsolidacja. Po niej "powinien" nastąpić dalszy spadek cen. Ostatni tydzień

zdaje się potwierdzać to przypuszczenie.

Spójrzmy na wskaźniki oparte na danych tygodniowych. Także i one sugerują

Reklama
Reklama

większą możliwość dalszego spadku cen. Zacznijmy od RSItyg_fut.gif Wskaźnik

porusza się w strefie wartości neutralnych. Na pierwszy rzut oka nic nowego

nie można po nim odczytać. Jak pamiętamy sygnały padają tu zazwyczaj przy

opuszczeniu strefy wykupienia, lub wyprzedania. Ostatnio (w połowie

kwietnia) mieliśmy do czynienia z sygnałem sprzedaży w postaci opuszczenia

strefy wykupienia. Wykres wskaźnika wyznaczył dwa szczyty, na których można

oprzeć linię trendu spadkowego. Wydaje się więc zasadne oczekiwania na

dalszy spadek wartości wskaźnika. Tak też się dzieje od dwóch tygodni, gdy

jego ruch przybiera na dynamice. Korekta wzrostowa z pierwszej fazy

konsolidacji cen nie była na tyle silna, by choćby zbliżyć RSI do linii

trendu. Drugim wskaźnikiem jest ROCtyg_fut.gif Tu sytuacja także jest mało

przyjemna. Wartość wskaźnika powróciła z strefę ujemną, co samo w sobie jest

sygnałem sprzedaży. Na domiar złego, w czasie niedawnej małej zwyżki

wartości ROC nie udało się pokonać spadkowej linii trendu. Wzrost zatrzymał

się dokładnie na jej poziomie, a teraz mamy już kolejny tydzień spadku.

Linia została potwierdzona, a tym samym dopiero jej pokonanie może być

uznane za sygnał kupna w średnim terminie. Trzecim z zestawu jest

CCItyg_fut.gif Tu sytuacja zaczyna być jasna. Także i tu można wykreślić

linię trendu spadkowego, co potwierdza, że rynkiem nie jest najlepproblem przyszłości. Na razie

nic nie wskazuje, by wkrótce taki sygnał miał się pokazać. Na koniec

przeglądu pozostaje nam jeszcze MACDtyg_fut.gif To najwolniejszy z badanych

wskaźników. Obecne jego zachowanie nie pozostawia bykom złudzeń. Właśnie

spadamy pod poziom równowagi, a linia wskaźnika oddala się od linii sygnału.

To jest chyba wystarczające potwierdzenie dominacji niedźwiedzi.

Wykresy dzienne pokazują nieco więcej szczegółów. Wnioski są mimo to takie

same. Najpierw spójrzmy na same ceny. Wykres kontraktów jest tu bardziej

wyrazisty wig20fut.gif Duża czarna świeca z środy to efekt wybicia się

wykresu poza obszar kanału wzrostowego. Wybicie miało wprawdzie miejsce już

w poniedziałek, ale było dość niemrawe i pozostawiło pewną furtkę bykom.

Mały obrót nie potwierdzał bowiem spadku cen i sygnału technicznego.

Kluczowa była tu sesja wtorkowa. Gdyby poniedziałkowy spadek był mało

znaczący, to wtorkowy wzrost powinien był wynieść cen z powrotem w światło

kanału. Tak się nie stało. W środę aktywność rynku zdecydowanie wzrosła, a

efekt w cenach jest wyraźny. Kolejne dwa dni to ponownie spokojne notowania.

Nie zdołano zanegować środowego spadku. Teraz będzie bykom bardzo trudno to

uczynić. Wykres dzienny indeksu wcale nie jest wielkim pocieszeniem. Tu

także mamy dużą czarną świecę z środy. Wprawdzie w piątek próbowano wyjść

ponad jej poziom, ale się to nie udało.

A co na to wskaźniki dzienne? RSIdzienny_fut.gif w ostatnim tygodniu przebił

swoją (kolejną) linię trendu wzrostowego potwierdzając spadek cen. Przewaga

podaży także i tu znalazła swój wyraz w postaci potwierdzenia trendu

spadkowego. Należy oczekiwać, że ten potrwa przynajmniej do chwili zejścia

pod poziom wyprzedania na 30 pkt. ROCdzienny_fut.gif po długim okresie

małych wahań w okolicy zera wybił się w dół. Można wykreślić spadkową linię

trendu. To także należy uznać za potwierdzenie przewagi podaży. Sytuacja na

CCIdzienny_fut.gif jest podobna, jak w przypadku RSI. Tu także wznosząca

linia oparta o dołki została pokonana. Tym samym podaż potwierdziła swoją

dominację. Można wprawdzie stwierdzić, że wskaźnik ten sygnalizuje

wyprzedanie, ale pamiętajmy, że jest to wskaźnik bardzo szybki. W trendach

nie sprawdza się on tak dobrze, jak ma to miejsce w konsolidacjach. Do

analizy rynku, gdy panuje trend należy używać wolniejszych wskaźników, jak

choćby MACDdzienny_fut.gif Tu po ostatnich dniach wszystko wydaje się jasne.

Ruch spadkowy wskaźnika przyspieszył, a linia oddala się od linii sygnału.

Patrząc z pewnej perspektywy zauważamy niemal książkowe zachowanie

wskaźnika. Po przebiciu poziomu zerowego mieliśmy silny spadek. W czasie

korekty MACD doszedł ponownie w okolice równowagi, ale był to już tylko ruch

powrotny. Teraz po odbiciu się, wskaźnik ponownie traci potwierdzając ruch

cen.

Czy faktycznie szykuje nam się większy ruch? Wiele na to wskazuje. Poważnym

argumentem za taką oceną jest wykres wskaźnika ADX. Już jakiś czas temu

wspominałem, że tak niska wartość ADX dla indeksu miała miejsce tylko kilka

razy i zwykle był to moment poprzedzający silny ruch cen. Kierunek tego

ruchu był tu mniej ważny. Można było jednak oczekiwać, że coś zacznie się

dziać. Ostatnie dni ze swoim spadkiem cen wydają się być początkiem takiego

większego ruchu. Spójrzmy na aktualny wykres wskaźnika mierzącego siłę

panującej tendencji adx_wig20.gif Wskaźnik zaczął rosnąć, co można

odczytywać jako rosnącą siłę panującej tendencji. Fakt, że startujemy z tak

niskiego poziomu daje nadzieję, na naprawdę niezły ruch.

Skoro wiemy już, że ma spadać, i wiemy już, że spadek ten może być dość

dynamiczny to może spójrzmy jesiedźwiedzi. Zwłaszcza, że nie potrwałby on zbyt

długo, a właśnie czynnik czasu też ma tu pewne znaczenie. Można bowiem

sądzić, że spadek nie wyhamuje po dwóch, czy trzech tygodniach, ale potrwa

przynajmniej dwa miesiące, jeśli nie dłużej. W takim czasie ruch jedynie o

80 pkt trudno byłoby nazwać silnym trendem, a przecież takiego oczekujemy. Z

tego względu bardziej prawdopodobny jest scenariusz spadku w okolice

drugiego poziomu określonego przez wysokość korekty i zależność z ciągu

liczb Fibonacciego. Wysokość korekty mnożymy przez 2,681. To daje nam ruch w

okolice 1400, czyli o ponad 200 pkt od obecnego poziomu, co można już uznać,

za słuszną wielkość.

Skąd to ograniczenie czasowe spadku? Dlaczego ma on trwać kilka miesięcy?

Wynika to m.in. z tego, co podał w piątek NBP. O 16:00 opublikowana została

wielkość lipcowej podaży pieniądza. Jak pamiętamy jej analiza ma być pomocna

w określaniu możliwych punktów zwrotnych na rynku. Nie jesteśmy oczywiście w

stanie wyznaczyć ich w dokładnością do dnia, ale i tak mając tą wiedzę,

można określić możliwy scenariusz przebiegu zdarzeń. Co więc mówi nam podaż?

podaz_pl.gif W lipcu pojawił się impuls monetarny. Nie jest on jednak tak

duży, by miał sygnalizować możliwość wystąpienia dołka w ciągu najbliższych

dwóch, trzech miesięcy. Pamiętajmy jednak o jednym. To są dane wstępne. Mogą

być jeszcze zrewidowane. Nie skazywałbym więc z góry tego impulsu jako mało

ważnego. Następne miesiące pokażą, czy faktycznie nie był on wystarczający.

Gdyby okazało się, że faktycznie mielibyśmy podstawę do oczekiwania na dołek

na jesieni, to byłoby to już kolejna dobra jesień dla posiadaczy długich

pozycji. Cóż, jest to pewne pocieszenie, ale w praktyce może to po prostu

oznaczać odrabianie strat, których można się spodziewać po obecnym spadku.

Od jakiegoś czasu sugeruję obserwację rynku złotego, jako pomocnego w

określeniu możliwości poprawy sytuacji na rynku akcji. Ostatnio wspominałem,

że wykres koszyka w swoim spadku dobrnął do poziomu, który można uznać za

potencjalne wsparcie wynikające w formacji kanału wzrostowego. Po zachowaniu

rynku można odnieść wrażenie, że wsparcie to faktycznie zadziałało.

Zwłaszcza w środę i piątek dało się zauważyć spore osłabienie naszej waluty

i w efekcie mamy sytuację następującą koszyk.gif Wygląda więc na to, że

faktycznie szykuje nam się wzrost cen koszyka, a tym samym większa fala

spadku wartości złotego. Jak pamiętamy, wystąpienie takiej fali jest

sytuacją, jaka miała miejsce przez niemal każdym poważnym dołkiem na rynku

akcji. Nie było ostatnio poważniejszego wzrostu bez tego ruchu na walucie, a

tym samym należy uznać, że nie było poważniejszego wzrostu bez udziału

inwestorów zagranicznych. Sami niewiele możemy zdziałać koszyk_pln.gif

Czy musimy czekać na taką falę? Czy inwestorzy zagraniczni już teraz nie

mogą uznać cen za interesujące? Wydaje się to mało prawdopodobne. Wynika to

po prostu z tego, że ostatnio notowany wzrost cen złotego pomógł we wzroście

wyrażonej w walucie obcej wartości polskich aktywów. Nawet mimo tego, że

wartość złotówkowa się nie zmieniła. Dobrze to widać w przypadku dolara

amerykańskiego. Sprzedaż polskich akcji w tej chwili nie jest zbyt

spóźniona, gdyż właściwie dokonywałoby się tego w okolicy szczytu ruchu

rynkowego wig20_usd.gif. Zatem, to co dla inwestorów polskich jest

pogłębieniem spadku, dla inwestorów zagranicznych jest dopiero początkiem

trendu spadkowego. Dla nich spadek cen akcji o 5% przy stabilnym kursie jest

małym poślizgiem i nie wyrządzi większych szkód. Problem w tym, że także

złotówka zaczyna słabnąć (wybicie się EURPLN nad poziom 4,44 to już poważnytek jeszcze nie

zeszliśmy pod poziom dołka z połowy maja nie świadczy o sile rynku. Ten jest

słaby i nie widać na horyzoncie źródła ewentualnej siły. Myślę, że zejście

na nowe minima to tylko kwestia czasu. Ten fakt z pewnością zdynamizuje

ruch, a na to właśnie czekamy. W końcu po bardzo nudnych miesiącach znowu

zacznie się coś dziać.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama