Reklama

Figurant Solorz-Żak

Zygmunt Solorz-Żak uważa, że nie został odwołany z rady nadzorczej Polskiej Telefonii Cyfrowej. Ta wznowi obrady 25 października. W porządku uchwał jest m.in. punkt o ustanowieniu zastawu na udziałach PTC należących do Elektrimu Telekomunikacja na rzecz Vivendi.

Publikacja: 13.10.2004 07:19

"Nie zamierzam składać rezygnacji z funkcji" - napisał Z. Solorz-Żak w oświadczeniu przesłanym do pozostałych członków rady nadzorczej operatora Ery i Heyah. Do rezygnacji zobowiązywał go dokument podpisany in blanco latem 2003 r.

Rada PTC zebrała się 8 października i tuż po niej operator rozesłał komunikat, informujący, że Z. Solorza-Żaka, przewodniczącego rady nadzorczej Elektrimu i głównego akcjonariusza tej firmy - zastąpił Jacek Niewęgłowski, reprezentujący Elektrim Telekomunikację (ET). Co się wydarzyło i jakie będą skutki tych wydarzeń dla Elektrimu?

W obronie postanowień

z Wiednia

W piątek rada PTC miała rozpatrzyć porządek uchwał złożony z siedmiu punktów. Wśród nich jeden szczególnie ważny: o ustanowieniu zastawu rejestrowego na udziałach w PTC należących do ET na rzecz Vivendi.

Reklama
Reklama

Jak powiedział wczoraj dziennikarzom Z. Solorz-Żak, Dariusz Oleszczuk, reprezentujący Vivendi, przewodniczący rady, nie dołączył do porządku obrad uchwały przygotowanej przez Elektrim. Spółka wnioskowała o przeprowadzenie zmian w zarządzie, m.in. na stanowisku prezesa PTC. - Przewodniczący rady nie uwzględnił wniosku, udowadniając po raz kolejny, że Vivendi nie respektuje praw Elektrimu wynikających z trzeciej umowy inwestycyjnej PTC - oświadczył wczoraj Z. Solorz-Żak. - Moim zdaniem zatwierdzenie ustanowienia zastawu na udziałach w PTC byłoby sprzeczne z postanowieniami Sądu Arbitrażowego w Wiedniu z grudnia 2002 r. - stwierdził. Sąd zakazał wtedy Elektrimowi i Elektrimowi Telekomunikacja dysponowania udziałami w PTC do zakończenia sporu z De-Te Mobil.

Rada PTC podjęła tylko jedną uchwałę: przyjęła porządek obrad. Potem przerwała je do 25 października.

Rezygnacja in blanco

Trzecia umowa inwestycyjna (Tui), w której Elektrim przekazał Vivendi kontrolę nad PTC, ograniczała prawa członka rady nadzorczej operatora Ery, mianowanego przez Elektrim. Spółka zobowiązała się, że jej przedstawiciel będzie głosować tak jak przedstawiciel ET, bądź - w przeciwnym wypadku - opuści po-siedzenie. - Byłem figurantem. W czerwcu 2003 r., gdy powołano mnie do rady PTC, podpisałem in blanco oświadczenie o rezygnacji - powiedział dziennikarzom Z. Solorz-Żak. Dlatego w cytowanym wyżej oświadczeniu napisał do członków rady, że złożył podpis pod tym dokumentem w przymusowych okolicznościach i że należy uznać je za nieważne. Przypomnijmy, że wcześniej Elektrim uznał całą Tui za nieważną. Spiera się o to z Vivendi w sądach arbitrażowych: w Londynie i przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie. Na czas negocjacji w sprawie sprzedaży PTC spory zawieszono. Gdy proces upadł, stosunki na nowo pogorszyły się. - Nie ukrywamy, że zamierzamy wznowić postępowania arbitrażowe - przyznał Piotr Nurowski, prezes Elektrimu.

Po co Vivendi zastaw?

Sąd Arbitrażowy w Wiedniu jeszcze w tym miesiącu może wydać ostateczny wyrok w procesie wytoczonym przez De-Te Mobil (spółka z grupy Deutsche Telekom, udziałowiec PTC) Elektrimowi i Elektrimowi Telekomunikacja. Niemcy twierdzą, że przeniesienie udziałów przez Elektrim na ET było bezprawne. Jeśli sąd przychyli się do ich stanowiska, udziały - które ET ma w PTC - wrócą do Elektrimu, a Niemcy będą mogli skorzystać z opcji call na te papiery po cenie nominalnej.

Reklama
Reklama

Byłby to wyrok niekorzystny zarówno dla Elektrimu, jak i dla Vivendi. Oznaczałby brak wpływów ze sprzedaży udziałów w PTC. Tymczasem ET jest winne Francuzom ponad 600 mln euro. Elektrim obligatariuszom - ok. 436 mln euro. De-Te Mobil złożyło już wniosek o zgodę zakupu udziałów PTC od Elektrimu. Jak tłumaczył rzecznik prasowy DT, jest to ruch formalny.

Pod kredyt

Możliwe jest, że Vivendi poważnie bierze pod uwagę taki wyrok arbitrażu. Tak można by tłumaczyć pospieszną próbę ustanowienia zastawu na rzecz Francuzów na udziałach PTC, należących do ET. Polska Agencja Prasowa informowała latem, że ET zamierza zaciągnąć kredyt, aby spłacić pożyczkę wobec Vivendi.Zastaw na papierach PTC byłby też idealnym rozwiązaniem w przypadku transakcji sprzedaży pakietu operatora Ery. Jak przyznał wczoraj Z. Solorz-Żak, ET musiałoby najpierw spłacić pożyczkę wobec Vivendi, a dopiero pozostała pula zostałaby podzielona między udziałowców. Elektrimowi przypadłoby wtedy ok. 300 mln euro. Ta kwota nie wystarczy na spłatę obligatariuszy, a spółka będzie miała poważne kłopoty. Jest jednak szansa, że Niemcy nie zgodzą się na propozycje Vivendi i będą głosować przeciwko zastawowi. Wprawdzie w radzie nadzorczej PTC większość należy do Francuzów, jednak istotne decyzje muszą zapadać jednogłośnie.

Elektrim może liczyć

na Solorza

Jaki naprawdę będzie wyrok wiedeńskiego arbitrażu - nie wiadomo. Przypomnieć należy, że ET nie może sprzedać udziałów w PTC bez wiedzy Elektrimu, bo giełdowa firma ma prawo ich pierwokupu. Za co? Z. Solorz-Żak zapytany, czy rozważyłby wówczas finansowe wsparcie Elektrimu, odpowiedział: - Na pewno byłbym tym zainteresowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama