przestraszyła wszystkie byki po raz kolejny. Po środowym zwrocie wydawało
się, że obronione wsparcie na S&P500 i sierpniowy dołek na Dow Jones pozwolą
na chwilę odpocząć od spadków. Ale przeprowadzana tego samego dnia
wspomniana ankieta nastrojów inwestorów pokazała później nieco szokujące
nastroje. Z reguły po tak długich spadkach rozpoczętych miesiąc temu przy
bardzo wysokim optymizmie, byki w końcu odpuszczają i dopiero widoczny w
ankietach nastrojów strach wyznacza dołek. Ktoś zaczyna się teraz powoli bać
po tym długim spadku ? Nic z tego - liczba byków wzrosła w tym tygodniu z
54,1 do 58,9% (!), czyli szczyty z początku roku, a liczba niedźwiedzi
spadła z 23,5 do 22,1%. Gdy rynek spada przy tak silnym wzroście optymizmu,
nie zawróci trwale na północ bez przynajmniej krótkiej paniki. Czy piątek
był jej początkiem, czy końcem ? Tylko oceniając skalę optymizmu, wydaje
się, że dołków indeksy jeszcze nie znalazły. Analogicznie optymizm w czasie
przeceny wzrastał ostatnio na przykład w wakacje. Skończyło się to
najdłuższą w tym roku falą spadkową, mimo iż wydawało się po każdej
przecenie, że rynek jest mocno wyprzedany, a fundamenty się poprawiają.
O fundamentach wielokrotnie ostatni pisałem i wciąż nie wyglądają najlepiej.
Oczywiście jeśli chodzi o wyniki spółek to wspomniałem już, że są bardzo
dobre, ale to też temat zdyskontowany. Teraz inwestorzy patrzą na dane
mato
indeks Philadelphia Fed, oraz wskaźniki wyprzedzające koniunktury (LEI).
Philadelphia Fed wzbudza niepokój przy odczycie w październiku 28,5 i
oczekiwaniach rynkowych 18,0 ? Ktoś mocno się oburzy, bo przecież to bardzo
pozytywna wiadomość. Ale ja zawsze patrzę głównie na subindeksy takich
wskaźników. Tutaj mamy mały dramat. Subindeks zatrudnienia spadł z 21,5 do
14,1 ; subindeks cen wzrósł z 56,4 do 57,1 (najwyżej od maja), a subindeks
prognozy za pół roku wręcz się załamał z 44,9 do 27,6 pkt. Wybuchowa
mieszanka, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fatalną ostatnią ankietę
Challenger`a. To zapowiada kolejne rozczarowanie w następnych miesiącach
przy okazji raportu z rynku pracy, a przypomnę, że ostatni (co prawda był
wyjątkowo ważny, ze względu na specyficzny moment publikacji) rozczarowujący
raport z rynku pracy "wyznaczył" szczyt i rozpoczął ostatnią falę spadkową
na S&P500 i Dow Jones. Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif Drugi problem to LEI,
które spadły 4 miesiąc z rzędu. 3 spadki według powtarzanej przez lata
regułki zapowiadają recesję. Seria czterech spadków miała w historii miejsce
tylko 12 razy. W połowie przypadków wystąpiła recesja. W 3 przypadkach
gwałtowne spowolnienie gospodarki. A tylko trzykrotnie wskaźniki zawiodły.
Mało korzystna dla byków statystyka.
Skoro przy wykresach jesteśmy, to spójrzmy jeszcze na wykresy dzienne. Na
Dow Jones wygląda to dramatycznie, bo indeks odbił się w zeszłym miesiącu od
linii trendu spadkowego i w ostatni piątek ustanowił nowe minima 2004 roku.
Dow_d.gif Takie potwierdzenie trendu spadkowego trudno jest zanegować. Z
kolei S&P500 pierwszy raz od sierpnia zamknął się poniżej SK200 i po
nieudanym wyjściu z kanału spadkowego powinien testować jego dolne
ograniczenie, a przynajmniej tegoroczne dołki. SP500_d.gif Jak widać nie
jestem optymistą co do rynku amerykańskiego, choć pewnie zwolennicy cyklu
prezydenckiego zaraz mnie zjedzą. Utrzymujący się trwale optymizm oraz
technika ( przypomnę wykres z Teorii Dowa, który dalej negatywnymi
dywergencjami zapowiada zmianę długoterminowego trendu Dow_Theory.gif ) nie
pozwalają teraz oczekiwać niczego więcej, jak ewentualnie odreagowania
wyprzedanego rynku. Wiarygodność wszelkich prognoz popsują co prawda emocje
(czytaj - obawy terrorystyczne - nie koniecznie negatywnie wpływające na
rynek) jakie towarzyszyć będą zbliżającym się wyborom prezydenckim, ale
kierunek dalej powinien pozostać na południe.
U nas sytuacja wydaje się mniej klarowana, a ziarnkiem niepewności są rynki
naszego regionu. Z tych ziarenek wyrastają nowe szczyty hossy na rynku
węgierskim i czeskim, a wobec tak dużej siły tych rynków bardzo trudno
oczekiwać większej przeceny, nawet przy tak słabym zachowaniu rynku
amerykańskiego. Niedźwiedzie mogły mieć nadzieję w piątek, gdy węgierski BUX
testował linię szyi podwójnego szczytu zrobionego w październiku. Ale sama
końcówka sesji dzięki MOL`owi brutalnie ukarała pesymistów. BUX_intra.gif
Zresztą nawet taki podwójny szczyt nie zmienia jeszcze obowiązujących
trendów wzrostowych BUX.gif CZECHY.gif
Stoimy więc przed sporym dylematem, czy iść za naszymi bratankami, czy za
rynkami za oceanem. Jeśli spojrzeć na analizę techniczną, to cały czas
straszy scenariusz, o którym wspominałem w momencie zamykania ostatniej luki
hossy. Co prawda jest to trochę wyprzedzanie rysującej się dopiero formacji,
więc podchodzić trzeba do tego jako do nieco zbyt ryzykownej spekulacji, ale
póki co jesteśmy coraz bliżej wyrysowania formacji głowy z ramionami
rozpoczętej w drugim tygodniu września. Ostatni tydzień odreagowania byłby w
takim układzie kreśleniem prawego ramienia Kontrakty_intra.gif
Indeks_intra.
dywergencji zauważyć, że w przeciwieństwie do ostatnich szczytów, ostatni
nowe dołek został potwierdzony nowymi minimami na wskaźniku. To tylko
zachęca techników do kolejnej wyprzedaży.
Niektórzy powiedzą, że scenariusz głowy z ramionami jest niemożliwy, bo po
ofercie PKO BP na rynek wróci masa gotówki wykorzystana w tej ofercie i to
stworzy ogromny popyt. Wszędzie słyszę taki scenariusz i choć wydaje się on
słuszny, to powszechność tej opinii zaczyna mnie przerażać. Skoro więc
wszyscy patrzą na to tak optymistycznie to ja spojrzę na zagrożenia,
pamiętając, że analiza techniczna wszystko uwzględnia i nie podlega wpływowi
komentarzy oraz panujących na rynku nastrojów. Zagrożenia duże widzę ja
trzy. Pierwsze to zmiana rynkowych nastrojów tuż przed debiutem akcji PKO
BP. Jeśli spojrzymy na rynek amerykański notujący nowe minima, oraz na
możliwy średnioterminowy sygnał sprzedaży wynikający z RGR na naszym rynku,
to może się okazać, że debiut PKO BP wypadnie w atmosferze strachu na
parkiecie, a wyceny banków będą już nieco niższe. Ja osobiście wszystko
poniżej 20 pln na PKO traktuję teraz jako atrakcyjna ofertę, ale czy zmian
rynkowych nastrojów tej wyceny nie każe zweryfikować ? Teraz nieudany (niska
cena) debiut PKO BP wydaje się niemal niemożliwy. Wyceny banków są w
większości powyżej górnej granicy widełek (jak to przy każdej emisji, na
której chcą zarobić banki i biura maklerskie). Ale czy powszechność zarobku
nie stoi tutaj w sprzeczności do giełdowej prawdy, że większość nigdy nie ma
racji ? Ale to tak straszę tylko na boku. Sam jestem optymistą co do PKO BP
więc straszę tylko dla równowagi rynkowych opinii. Ale odchodzę trochę od
tematu, bo miało być na temat uwolnionych po ofercie środków. PKO BP
przysłoniło trochę plany innych firm, ale jeśli weźmiemy pod uwagę plany
MOL, zmniejszenie zaangażowania przez inwestorów w ING BSK i Handlowym,
ofertę TVN, czy kilkanaście mniejszych spółek, to podaż tych papierów
dorównuje niemal całej ofercie PKO BP ! Czy w związku z tym środki
niewykorzystane w ofercie PKO BP tak chętnie i szybko wrócą na rynek wtórny,
czy też poczekają na kolejne oferty ? No i ostatnie zagrożenie. PKO BP jest
nową pozycją w portfelach funduszy. Tak samo jak będzie nią MOL, czy TVN.
Ale o tych ostatnich na razie zapomnijmy. Samo PKO BP podnosi udział
funduszy emerytalnych o około 2% do rekordowego zaangażowania w akcje. To
zachęca, nawet pomijając kolejne oferty, do pozbywania się innych akcji.
Tyle zagrożeń. Wszystkim im jest w stanie przeciwstawić się jeden argument -
wspomniana siła rynków naszego regionu, która ściąga zagraniczny kapitał
także na nasz rynek. A dla zagranicznych funduszy nawet oferta PKO BP nie
jest żadnym poważnym angażowaniem ich ogromnych kapitałów. Jednak tak jak
wspomniałem, analiza techniczna dyskontuje wszystko, więc jeśli zejdziemy na
nowe minima i przebijemy tym samym linię szyi formacji głowy z ramionami, to
wszystkie wymienione wyżej zagrożenia, staną się argumentami analityków
zalecających pozbywanie się akcji.
Po takim tekście trudno ukryć, że preferuję kierunek na południe. Uważam
jednak, że nawet jeśli mamy ruszyć do mocniejszego spadku, to nie będzie
miało to miejsca w tym tygodniu. Rynek zajęty jest ofertą PKO BP i ostatnie
sesje konsolidacji są tego najlepszym dowodem. Aktywność wzrośnie zapewne
dopiero w listopadzie, więc bardzo ostrożnie podchodziłbym do angażowania
się teraz po którejkolwiek stronie rynku. A co pokaże, że wszystkie moje
obawy są trochę na wyrost i zwycięży siła całego regionu ? WIG20 zatrzymał
się ostatnio na kwietniowym szczycie. Indeks_intra.gif Jego pokonanie
zamknie usta wszystkim pesymistom.