Wszystko wskazuje na to, że akcjonariusze Apatora mogą spać spokojnie przed wynikami za trzeci kwartał. Spółka ma dwa poważne atuty - konsekwentnie realizuje zapowiadane wyniki i ma dość niską wycenę rynkową (biorąc pod uwagę wskaźnik C/Z).

Od publikacji wyników za III kwartał 2002 roku (jesienią 2002 roku rozpoczęła się "hossa średniaków") średni wskaźnik C/Z wynosi 16,8. Obecnie jest 10% niższy i najprawdopodobniej po wynikach za 2004 rok jeszcze spadnie. Apator zapowiada osiągnięcie w tym roku 30-32 mln zysku netto. Załóżmy, że spółka zarobi 32 mln zł, ale odejmijmy od tej kwoty 7,6 mln zł, które firma wypracowała dzięki sprzedaży nieruchomości. To zysk jednorazowy, spoza działalności operacyjnej. Zostaje 24,4 mln zł, co daje 7,24 zł na akcję, o 20% więcej niż obecnie. Jeśli wskaźnik C/Z ma mieć średnią wartość z ostatnich lat, usprawiedliwia to cenę akcji na poziomie 121,6 zł.

Analizę będzie można bardzo szybko zweryfikować. Od początku kwietnia notowania rosną w stałym, dość wolnym tempie. Na wykresie wytyczyć można linię trendu, która znajduje się tuż poniżej wczorajszego zamknięcia. Jeśli reakcją na wyniki będzie odbicie od niej i przekroczenie historycznego maksimum - znaczy, że rozpoczyna się kolejna fala wzrostowa. Spadek poniżej wsparcia oznaczać będzie, że inwestorzy już wcześniej uwzględnili informacje o rosnącym zysku Apatora. To będzie sygnał, że przynajmniej na jakiś czas rozwój spółki się zakończył. Jednak dopiero spadek poniżej 87,5 zł (na wykresie pojawi się podwójny szczyt) będzie zachętą do sprzedaży akcji.