Aby podwójne notowanie akcji MOL-a w Warszawie i w Budapeszcie było możliwe, współpracować muszą ze sobą Keler, węgierska instytucja depozytowo-rozliczeniowa, oraz Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Inwestor, który handluje walorami MOL-a w Budapeszcie, może wystąpić - za pośrednictwem swojego biura maklerskiego - do Kelera o transfer papierów do Warszawy. Keler prowadzi konto dla KDPW, na którym zapisywane są akcje przenoszone do Polski. Na podstawie takich zapisów KDPW rejestruje walory na koncie polskiego biura maklerskiego. Biuro z kolei zapisuje je na rachunku inwestora, co otwiera mu drogę do składania zleceń na GPW. Schemat funkcjonuje już - w obie strony - w przypadku innej węgierskiej firmy obecnej na obu parkietach - BorsodChemu. Transfer akcji między Budapesztem i Warszawą trwa kilka godzin.

Dlaczego MOL stara się o wprowadzenie akcji na GPW? Bo, jak tłumaczyli jego przedstawiciele, zwiększy się liczba inwestorów, posiadających walory spółki (a więc i ich płynność). Po drugie, firma mogła być do tego namawiana przez akcjonariuszy. Są wśród nich instytucje finansowe. Mogą zabiegać o poszerzenie możliwości arbitrażu, czyli zarabiania dzięki różnicom kursów na poszczególnych rynkach. Papiery MOL-a oprócz Budapesztu są notowane na giełdach w Luksemburgu i Londynie.