W Sejmie odbyło się wczoraj wspólne posiedzenie komisji gospodarki i skarbu. Posłowie zaprosili na nie przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa i Nafty Polskiej, które są odpowiedzialne za prywatyzację sześciu firm z sektora chemii ciężkiej. Chodzi o Zakłady Azotowe Puławy, Tarnów, Kędzierzyn, Zakłady Chemiczne Police, Organika - Sarzyna i Zachem. Dariusz Marzec, wiceminister skarbu, i Ryszard Gburek, wiceprezes Nafty Polskiej, zaprezentowali postępy prac prywatyzacyjnych.
Na giełdę zostaną wprowadzone Puławy i Police. Pierwsza spółka wybrała już doradcę prywatyzacyjnego i jeszcze w pierwszym półroczu będzie w stanie wejść na GPW. Jedynym problemem przeszkadzającym giełdowym planom spółki mogą okazać się silne związki zawodowe, które weszły w konflikt z zarządem. Zaawansowane przygotowania do wejścia na GPW prowadzą również Police.
Posłowie wyrażali głośno swoje niezadowolenie z tego, że o prywatyzacji chemii ciężkiej mówi się od co najmniej trzech lat, a do tej pory nie sprzedano żadnego zakładu. Padały wnioski o podsumowanie kosztów działalności Nafty Polskiej w tym czasie. Jeden z posłów zaproponował wystosowanie dezyderatu w sprawie rozwiązania NP. Posłów nie poparli obecni na sali prezesi firm chemicznych. Twierdzili, że po raz pierwszy od kilku lat czują, że w resorcie skarbu jest wola prywatyzacji. - A my jak powietrza potrzebujemy inwestorów, którzy dadzą nam pieniądze na inwestycje. Chemia to taki sektor, że co roku trzeba ogromne pieniądze przeznaczać na modernizację - powiedział Henryk Nierebiński, prezes bydgoskiego Zachemu. Inwestorów oczekują również Tarnów i Kędzierzyn, na zakup których już w zeszłym roku złożył ofertę Anwil z grupy Orlenu.