Comarch to największy i najbardziej znany polski eksporter oprogramowania i usług informatycznych. Firma konsekwentnie inwestuje za granicą już od kilku lat. Otwiera oddziały, tworzy spółki zależne. Przymierza się nawet do częściowego przeniesienia produkcji za wschodnią granicę.
Powoli zaczyna zbierać owoce tych działań. W 2004 r. wpływy eksportowe stanowiły 20% szacowanych na 330 mln zł przychodów Comarchu. - Planujemy w 2005 r. osiągnięcie 30-50%. wzrostu przychodów z eksportu, co zwiększy ich udział w łącznych przychodach firmy do 22-25% - powiedział Paweł Prokop, wiceprezes Comarchu.
Informatyczna firma, zgodnie z zapowiedziami Janusza Filipiaka, prezesa i głównego - razem z żoną - akcjonariusza, powinna w 2005 r. zwiększyć obroty o 20%. W tym samym tempie mają rosnąć pozostałe wskaźniki finansowe. To oznacza, że wpływy ze sprzedaży zagranicznej w 2005 r. mogą sięgnąć nawet 100 mln zł.
W ocenie P. Prokopa, działalności firmy na rynkach zagranicznych nie sprzyja silna polska waluta. - Aprecjacja złotego osłabiła konkurencyjną pozycję Comarchu w Europie, głównie w stosunku do firm hinduskich, pobierających opłaty za swoje usługi w słabnącym dolarze, a nie w euro, jak Comarch - stwierdził.