sobie łatwo wyobrazić, co taki spadek by wywołał i jakie nastroje panowałyby
na rynku. Szczyt z pierwszego dnia tego roku przez znaczną część graczy
zostałby określony jako szczyt całego wzrostu trwającego od poziomu 1000
pkt. Miałoby to być tym bardziej prawdopodobne, że potwierdzałby on ciche
przypuszczenie, że kolejny szczyt na wiosnę jest mało prawdopodobny.
Jak wiemy, ostatnio wiele ważnych szczytów wypadło na okres wiosenny. Tym
samym naturalnym wydawałoby się, że i tym razem wykreślimy szczyt na wiosnę.
Tą "naturalność" widział niemal każdy i niemal każdy wiedział, że każdy ją
widzi (proste? ;-) ). Kto chciał być sprytny (a kto nie chce?) założył, że
szczyt nie może się pojawić w miejscu, gdzie oczekują go wszyscy. Słusznie.
Sprytni założyli więc, że szczyt faktycznie pojawi się wcześniej. Raz, że
sprytnych może być więcej i im bliżej wiosny, tym podaż będzie mocniejsza.
Dwa, że ci co sądzili, że szczyt będzie na wiosnę zastaną zaskoczeni brakiem
wzrostu tuż przed wiosną.
Spadek wywołany wybiciem z dużego klina tylko potwierdzi ten "sprytny"
scenariusz. Kto jeszcze będzie się wahał teraz zostanie przekonany. Problem
w tym, że większość nie może mieć racji. Okaże się bowiem, że mamy samych
spryciarzy. Jaka jest więc alternatywa? Dołek na wiosnę, lub tuż przed jej
rozpoczęciem. Lokalny dołek przez wyznaczeni do poszukiwań
alternatywnego, do "wyprzedzającego" scenariusza jest poczucie, że szczyt ze
stycznie nie był należycie napiętnowany poziomem emocji. Jeśli chodzi o ich
poziom to ma się on nijak do tego, co widzieliśmy np. w kwietni ub.r. Czy
tak się kończy kilkuletni trend? Wydaje się to mało prawdopodobne. Pojawiło
się więc pytanie, a jeśli ten szczyt jeszcze nie jest TYM szczytem? Jakie są
możliwości zachowania rynku? Jakie są ograniczenia?
Wcześniej zakładałem, że spadek ma szansę się zakończyć w ramach klina, ale
dotarło do mnie, że o tym wiedzą wszyscy. Wiedzą, że jest to wielce
prawdopodobne. Zatem może dojść do wybicia dołem, choć nie wykluczam próby
podniesienia rynku przez popyt. Próby, która jednak się nie powiedzie i
okaże się jedynie korektą ostatnich dni spadków. Tym bardziej jest to
realne, że mamy już pełnowartościowe sygnały sprzedaży na wykresach
tygodniowych. Teraz musi trochę potrwać zanim linie wskaźników ułożą się one
tak, by była możliwość wygenerowania sygnałów kupna RSItyg_fut.gif
CCItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif Przewaga niedźwiedzi na tych
wykresach jest widoczna jak na dłoni. Czy rynek ma szansę w takiej sytuacji
wyznaczyć dołek raptem 50 pkt pod obecnym poziomem? Presja podaży może być
zbyt duża.
Wydaje się więc, że spadek cen będzie większy, a więc przypuszczalnie
dojdzie do wybicia z dużego klina, co wpłynie na poziom nastrojów.
Oczywiście cały czas będziemy bombardowani komentarzami o ruchu korekcyjnym.
Im spadek będzie się pogłębiał, tym będą one cichsze i zastępowane tezą, że
szczyt ze stycznia był TYM szczytem. Czarę goryczy może przelać zejście pod
dołek (właściwie dwa leżące obok siebie) z połowy ubiegłego roku, czyli
spadek pod poziom 1600 pkt. Można się spodziewać, że nastroje w tym momencie
będą fatalne. To jednak może być pierwszą przesłanką do szukania szansy do
wzrostu. Tym bardziej, że styczeń już przez znaczną większość graczy
określony będzie szczytem wywołanym chęcią wyprzedzenia "zwyczajowego"
szczytu z początku wiosny. Myślę, że znaczna mniejszość będzie jeszcze
szukała możliwości wyznaczenia nowego szczytu. Wskaźniki tygodniowe osiągną
poziomy, które już umożliwią budowanie sygnałów kupna.
Ceny zaczną budować konsolidację, która będzie uważana za korektę w spadku.
Wzrosty zapewne będą zaskoczeniem. Jak zwykle. Rynek właśnie ma to do
siebie, że wykonuje ruchy wtedy, gdy większość się tego najmniej spodziewa.
Wydaje się całkiem prawdopodobne, że charakterem i dynamiką będzie on
zbliżony do wzrostu z wiosny 2004 roku. Wtedy to nastroje na rynku będą już
sprzyjały zakończeniu trendu. Można przecież sobie wyobrazić optymizm jaki
pojawi się po wyjściu cen ponad poziom styczniowego szczytu po tym, jak
wcześniej został on uznany za końcowy szczyt trendu wzrostowego. Gdzie
miałoby to nastąpić? Poziom 2100 jest całkiem realny. Po czasie może się
więc okazać, że powszechna chęć ucieczki przed wczesnowiosennym zgaszeniem
światła nie przyspieszyła, ale opóźniła wykreślenie szczytu. Tym samym nie
pojawi się on na początku wiosny, ale na jej końcu, lub z początkiem lata.
Czy taki scenariusz jest mało prawdopodobny? Myślę, że nie. Ma on za sobą
kilka ciekawych argumentów. Poza tym spełnia także moje oczekiwania, że
szczyt trendu musi być wykreślony przez dynamiczny ruch wywołany emocjami
graczy. Tylko akurat moje oczekiwania są tu najmniej ważne. Jak będzie, czas
pokaże. Zresztą, przecież o pozycjach, jakie aktualnie posiadamy nie mogą
decydować nasze oczekiwania, a jedynie obiektywne sygnały płynące z analizy
technicznej. Ta, na razie każe spodziewać się spadku cen, a pierwszym
wsparciem są okolice Jaros