Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 23.01.2005 14:19

Pozwolę sobie na małą zabawę intelektualną dotyczącą przebiegu notowań na

naszym rynku. Nie twierdzę z całą pewnością, że taki scenariusz, jaki

nakreślę niżej, się zrealizuje, bo tego nikt nie może wcześniej stwierdzić,

ale myślę, że warto mieć w świadomości i taki rozwój wypadków. Tym bardziej,

że stoją na nim pewne argumenty. Nie będzie to tekst długi, ale uważam, że

Reklama
Reklama

wart przemyślenia. (wykresy będą aktywne nieco później).

Zachowanie rynku w ostatnich dwóch tygodniach potwierdziło pojawiające się

wcześniej sygnały możliwego jego osłabienia. Powoli realizuje się scenariusz

spadku wynikający z wybicia się cen z formacji klina zwyżkującego (przypomnę

tu wykresy z "Weekendowej ..." sprzed dwóch tygodni linie.gif linie2.gif ).

Formacji analogicznej do tej z kwietnia ub.r. To wybicie zbliża teraz ceny

Reklama
Reklama

do dolnego ograniczenia znacznie większej, bo kreślonej grubo ponad rok,

formacji klina zwyżkującego. To dolne ograniczenie znajduje się obecnie w

okolicy dołka z końca listopada ub.r. Tu zaczęliśmy też kreślić ostatnią

małą formację klina. W kwietniu na analogicznym poziomie spadek się

zakończył. Czy teraz będzie podobnie?

Dwa tygodnie temu wysnułem przypuszczenie, że także i tym razem analogiczne

Reklama
Reklama

wsparcie okaże się skuteczne. Tym bardziej, że mamy przecież tam wspomniane

dolne ograniczenie dużej formacji. Popyt ma więc podstawy, by się tam

ustawić. Męczyło mnie jednak przeświadczenie, że taki scenariusz jest za

prosty. Drugi raz to samo w 100%? Skoro nie tak, to jak może być inaczej?

Spróbujmy więc zastanowić się, co się stanie, gdyby wsparcie w okolicy

Reklama
Reklama

1780-90 pkt jednak padło. Oczywiście można się spodziewać, że będzie ono

bronione, ale załóżmy, że w końcu popyt da za wygraną. Konsekwencją tego

jest silny sygnał sprzedaży w postaci wybicia z formacji kreślonej przez

kilkanaście miesięcy. Każdy to widzi, a nastroje się gwałtownie psują.

Przypuszczalnie pojawią się głosy, że trend wzrostowy jest już za nami.

Reklama
Reklama

Głosy pojedyncze, które w miarę dalszego spadku cen zyskają zwolenników. Sam

zresztą o tym wspominałem dwa tygodnie temu (teraz się już zastanawiam, czy

nie przedwcześnie).

Teoria mówi, że ruch cen po wybiciu z klina jest co najmniej tak duży, jak

wysoki był klin. Spadek w okolice 1550 pkt stanie się całkiem realny. Można

Reklama
Reklama

sobie łatwo wyobrazić, co taki spadek by wywołał i jakie nastroje panowałyby

na rynku. Szczyt z pierwszego dnia tego roku przez znaczną część graczy

zostałby określony jako szczyt całego wzrostu trwającego od poziomu 1000

pkt. Miałoby to być tym bardziej prawdopodobne, że potwierdzałby on ciche

przypuszczenie, że kolejny szczyt na wiosnę jest mało prawdopodobny.

Jak wiemy, ostatnio wiele ważnych szczytów wypadło na okres wiosenny. Tym

samym naturalnym wydawałoby się, że i tym razem wykreślimy szczyt na wiosnę.

Tą "naturalność" widział niemal każdy i niemal każdy wiedział, że każdy ją

widzi (proste? ;-) ). Kto chciał być sprytny (a kto nie chce?) założył, że

szczyt nie może się pojawić w miejscu, gdzie oczekują go wszyscy. Słusznie.

Sprytni założyli więc, że szczyt faktycznie pojawi się wcześniej. Raz, że

sprytnych może być więcej i im bliżej wiosny, tym podaż będzie mocniejsza.

Dwa, że ci co sądzili, że szczyt będzie na wiosnę zastaną zaskoczeni brakiem

wzrostu tuż przed wiosną.

Spadek wywołany wybiciem z dużego klina tylko potwierdzi ten "sprytny"

scenariusz. Kto jeszcze będzie się wahał teraz zostanie przekonany. Problem

w tym, że większość nie może mieć racji. Okaże się bowiem, że mamy samych

spryciarzy. Jaka jest więc alternatywa? Dołek na wiosnę, lub tuż przed jej

rozpoczęciem. Lokalny dołek przez wyznaczeni do poszukiwań

alternatywnego, do "wyprzedzającego" scenariusza jest poczucie, że szczyt ze

stycznie nie był należycie napiętnowany poziomem emocji. Jeśli chodzi o ich

poziom to ma się on nijak do tego, co widzieliśmy np. w kwietni ub.r. Czy

tak się kończy kilkuletni trend? Wydaje się to mało prawdopodobne. Pojawiło

się więc pytanie, a jeśli ten szczyt jeszcze nie jest TYM szczytem? Jakie są

możliwości zachowania rynku? Jakie są ograniczenia?

Wcześniej zakładałem, że spadek ma szansę się zakończyć w ramach klina, ale

dotarło do mnie, że o tym wiedzą wszyscy. Wiedzą, że jest to wielce

prawdopodobne. Zatem może dojść do wybicia dołem, choć nie wykluczam próby

podniesienia rynku przez popyt. Próby, która jednak się nie powiedzie i

okaże się jedynie korektą ostatnich dni spadków. Tym bardziej jest to

realne, że mamy już pełnowartościowe sygnały sprzedaży na wykresach

tygodniowych. Teraz musi trochę potrwać zanim linie wskaźników ułożą się one

tak, by była możliwość wygenerowania sygnałów kupna RSItyg_fut.gif

CCItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif Przewaga niedźwiedzi na tych

wykresach jest widoczna jak na dłoni. Czy rynek ma szansę w takiej sytuacji

wyznaczyć dołek raptem 50 pkt pod obecnym poziomem? Presja podaży może być

zbyt duża.

Wydaje się więc, że spadek cen będzie większy, a więc przypuszczalnie

dojdzie do wybicia z dużego klina, co wpłynie na poziom nastrojów.

Oczywiście cały czas będziemy bombardowani komentarzami o ruchu korekcyjnym.

Im spadek będzie się pogłębiał, tym będą one cichsze i zastępowane tezą, że

szczyt ze stycznia był TYM szczytem. Czarę goryczy może przelać zejście pod

dołek (właściwie dwa leżące obok siebie) z połowy ubiegłego roku, czyli

spadek pod poziom 1600 pkt. Można się spodziewać, że nastroje w tym momencie

będą fatalne. To jednak może być pierwszą przesłanką do szukania szansy do

wzrostu. Tym bardziej, że styczeń już przez znaczną większość graczy

określony będzie szczytem wywołanym chęcią wyprzedzenia "zwyczajowego"

szczytu z początku wiosny. Myślę, że znaczna mniejszość będzie jeszcze

szukała możliwości wyznaczenia nowego szczytu. Wskaźniki tygodniowe osiągną

poziomy, które już umożliwią budowanie sygnałów kupna.

Ceny zaczną budować konsolidację, która będzie uważana za korektę w spadku.

Wzrosty zapewne będą zaskoczeniem. Jak zwykle. Rynek właśnie ma to do

siebie, że wykonuje ruchy wtedy, gdy większość się tego najmniej spodziewa.

Wydaje się całkiem prawdopodobne, że charakterem i dynamiką będzie on

zbliżony do wzrostu z wiosny 2004 roku. Wtedy to nastroje na rynku będą już

sprzyjały zakończeniu trendu. Można przecież sobie wyobrazić optymizm jaki

pojawi się po wyjściu cen ponad poziom styczniowego szczytu po tym, jak

wcześniej został on uznany za końcowy szczyt trendu wzrostowego. Gdzie

miałoby to nastąpić? Poziom 2100 jest całkiem realny. Po czasie może się

więc okazać, że powszechna chęć ucieczki przed wczesnowiosennym zgaszeniem

światła nie przyspieszyła, ale opóźniła wykreślenie szczytu. Tym samym nie

pojawi się on na początku wiosny, ale na jej końcu, lub z początkiem lata.

Czy taki scenariusz jest mało prawdopodobny? Myślę, że nie. Ma on za sobą

kilka ciekawych argumentów. Poza tym spełnia także moje oczekiwania, że

szczyt trendu musi być wykreślony przez dynamiczny ruch wywołany emocjami

graczy. Tylko akurat moje oczekiwania są tu najmniej ważne. Jak będzie, czas

pokaże. Zresztą, przecież o pozycjach, jakie aktualnie posiadamy nie mogą

decydować nasze oczekiwania, a jedynie obiektywne sygnały płynące z analizy

technicznej. Ta, na razie każe spodziewać się spadku cen, a pierwszym

wsparciem są okolice Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama