Prezes Edward Szałajewski ma z rodziną niespełna 25% akcji legnickiego Masters, producenta odzieży dżinsowej. Wspominał niedawno o możliwości zwiększenia zaangażowania.
- Nie wystąpiłem jeszcze do KPWiG o zgodę na przekroczenie progu 25% głosów, ale mam zamiar to zrobić. Kiedy? O terminach nie chcę się wypowiadać. Muszę wcześniej zebrać trochę pieniędzy. Niedawno dokupiłem przecież akcji, co trochę mnie kosztowało - mówi. Inwestor informuje, że w dłuższej perspektywie chciałby wycofać walory Masters z publicznego obrotu. - Bo ich utrzymywanie na giełdzie jest kosztowne, zbyt kosztowne. Nie bardzo nam się opłaca. Nie mamy za dużo pieniędzy - twierdzi.
Kiedy wyjście z GPW miałoby nastąpić? - Myślę, że w okresie najbliższych dwóch lat. Ale kiedy konkretnie, nie powiem. Nie wiem jeszcze. To kosztowna operacja. Trzeba przecież kupić resztę akcji (akcjonariusz musi ogłosić wezwanie na papiery pozostające poza jego kontrolą - red.). Na to trzeba mieć pieniądze. Kwestie finansowe rozstrzygną o terminach - odpowiada E. Szałajewski.
Jak informowaliśmy, kilka dni temu WZA Masters zgodziło się na buy back. Ile własnych akcji kupi spółka, na jakich warunkach i - o co pytają drobni inwestorzy - kiedy, jeszcze nie wiadomo. Decyzje podejmie rada nadzorcza, zdominowana przez przedstawicieli rodziny Szałajewskich.
Uchwalenie buy backu nie pomogło notowaniom Masters. Te w ostatnim czasie spadają. Wczoraj kurs obniżył się o 4,1%, do 1,18 zł. W dniu WZA wynosił 1,36 zł.