Raport za IV kwartał firma przekaże 1 marca. Wstępne dane wskazują jednak, że zeszłoroczne przychody wyniosły ponad 30 mln zł, a zysk netto około 3 mln zł. - Czy to będzie ostatecznie 3 mln zł, czy 3,2 albo 3,5 mln zł - zobaczymy. Sygnalizujemy bezpieczny, realny poziom wyników. I pokazujemy, że są lepsze niż rok wcześniej - mówi prezes Witold Jesionowski.
Większą sprzedaż spółka miała ostatni raz w 1998 r. (prawie 31 mln zł). Zysk netto jest najwyższy w giełdowej historii przedsiębiorstwa (sięga ponad 1 zł na akcję). W porównaniu z 2003 r. obroty wzrosły o ponad 45%, a zysk o przeszło 60%. Gdyby firma przekazała zeszłoroczny zarobek na dywidendę, stopa dywidendy wyniosłaby co najmniej 9%, a więc byłaby znacznie wyższa niż oprocentowanie depozytów bankowych. W 2003 roku Lubawa zarobiła 1,87 mln zł. Dzięki temu w ubiegłym roku po raz pierwszy od 1997 r. zdecydowała się podzielić pieniędzmi z właścicielami. Przekazała im większość zysku (45 groszy na walor).
- Będziemy iść w tym kierunku. Generalnie założenie jest takie, żeby spółka dzieliła się z akcjonariuszami, jeśli tylko ma czym - twierdzi W. Jesionowski.
Wczorajsze zachowanie kursu Lubawy na początku sesji świadczyło jednak o pewnym rozczarowaniu zeszłorocznymi wynikami. Akcje taniały. Dopiero później odzyskały siły i na zamknięciu podrożały o 3,6%, do 11,4 zł. Być może powodem jest to, że IV kwartał nie był tak udany jak poprzednie, jeśli brać pod uwagę zanotowaną w tym czasie rentowność. Na podstawie wstępnych danych za cały rok można oszacować, że zysk netto w trzech ostatnich miesiącach 2004 r. wyniósł około 0,7 mln zł. Tym samym przerwany został trend powiększania wyniku netto z kwartału na kwartał. Tymczasem przychody były pod koniec roku wyjątkowo duże i sięgnęły około 14 mln zł. Dla porównania: w II kwartale spółka zarobiła mniej więcej tyle samo, ile w IV, ale przy przychodach w wysokości zaledwie 5,4 mln zł.
Lubawa produkuje m.in. sprzęt turystyczny, systemy chroniące przed upadkiem, handluje sprzętem sportowym. W ubiegłym roku odnotowała ożywienie w wielu segmentach rynku. Największe kontrakty podpisywane były jednak z wojskiem. Np. we wrześniu firma informowała o umowie na dostawę kamizelek kuloodpornych o wartości ponad 8 mln zł (była realizowana do grudnia). W tym samym czasie produkowała również pokrowce na czołgi i transportery oraz namioty. - Zlecenia wojskowe są rentowne, ale toczy się o nie walka, a to wpływa na poziom rentowności. Z drugiej strony bardzo ostrożnie podchodzimy do wyceny aktywów, z czym mogą się wiązać rezerwy - tak prezes Jesionowski komentuje szacunki za IV kwartał.