Andrzej Arendarski, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) powiedział, że chce, by pozostający w konflikcie członkowie zarządu PGNiG zawarli kompromis do najbliższego walnego zgromadzenia spółki. Chodzi o konflikt Jerzego Staniewskiego, wiceprezesa firmy do niedawna odpowiedzialnego za jej finanse, z pozostałymi członkami zarządu. Według nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej" zarzucają oni J. Staniewskiemu hamowanie restrukturyzacji PGNiG, związanej z przekazaniem państwu kontroli nad krajowym systemem przesyłu gazu. Od przeprowadzenia tej operacji rząd uzależnił wprowadzenie spółki na giełdę. Pod koniec lutego zarząd PGNiG pozbawił Staniewskiego nadzoru nad większością spraw finansowych. Ma on zajmować się tylko restrukturyzacją zadłużenia firmy oraz nadzorować informatyzację koncernu i wdrożenie systemu zarządzania SAP.
Andrzej Arendarski przyznał, że istnieje ryzyko opóźnienia debiutu giełdowego PGNiG, zaplanowanego wstępnie na pierwszą połowę tego roku. Do tej pory bowiem Skarb Państwa nie przejął kontroli nad firmą zarządzającą siecią gazociągów przesyłowych PGNiG. Tymczasem 30 marca WZA gazowej spółki ma podjąć uchwałę o emisji nowych akcji. Jej wartość ma wynieść ok. 1,5 mld zł. Pozyskane pieniądze zostaną przeznaczone głównie na rozwój wydobycia krajowego gazu, rozbudowę infrastruktury przesyłowej, a także na rozbudowę podziemnych magazynów gazu.
Marek Kossowski, prezes PGNiG, powiedział w ubiegłym tygodniu, że do końca czerwca spółka chce wykupić swoje euroobligacje. Papiery te są oprocentowane na 6,75% rocznie. Mają zostać zastąpione długiem, który będzie kosztować przedsiębiorstwo 3% w skali roku. Obligatariusze mają 29 marca zdecydować, czy zgodzą się na wcześniejszy wykup papierów przez PGNiG. Spółka wyemitowała w 2001 r. papiery o wartości 800 mln euro z kuponem 6,75%, zapadające w 2006 roku. Później odkupił część obligacji o wartości ponad 100 mln euro.
ISB