Pracownicy TP protestują przeciwko zwolnieniom grupowym. Jak powiedział nam Waldemar Stawski z "Solidarności" w TP, do strajku doszło w wielu miastach. Ludzie opuszczali stanowiska pracy. W Szczecinie, Gdańsku czy Łodzi pikietowano. W. Stawski stwierdził, że na razie nie jest znana liczba protestujących, ale że według jego informacji w czasie strajku zanotowano trudności w korzystaniu z Błękitnej Linii. Do pracowników call center należy bezpośredni kontakt z klientami TP. - Nie była to nasza inicjatywa. Ale widać, że desperacja pracowników jest duża - komentował W. Stawski.
Wcześniej Wojciech Roman, członek zarządu TP, mówił dziennikarzom, że nie przewiduje zakłóceń w obsłudze klientów, bo zwolnienia dotkną przede wszystkim tzw. pionu wsparcia.
Analitycy, z którymi rozmawiała w poniedziałek agencja Reuters, byli zdania, że strajk pracowników TP będzie mieć niewielki wpływ na działalność operacyjną firmy. Jedynie Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, zwrócił uwagę, że siła związków jest duża, a fakt, iż udaje im się ograniczać plan redukcji może być znakiem ostrzegawczym.
TP zamierza zwolnić w tym roku 2845 osób. Teraz zatrudnia 31 tys. pracowników. Wcześniej zarząd informował, że redukcja zatrudnienia obejmie 3,5 tys. etatów.
Reuters