Ci, którzy podczas oferty kupili akcje holenderskiej spółki po 24 zł i chcieli szybko na nich zarobić - mogli czuć się zawiedzeni. W czasie zapisów zainteresowanie wśród inwestorów indywidualnych było o 32% wyższe od liczby oferowanych im walorów. Inwestorzy instytucjonalni chcieli się zaś zapisać na trzykrotnie większą liczbę papierów.
Wzrost tylko na początku
Na debiut nie trzeba było długo czekać. Firma trafiła na giełdę w pięć dni po zamknięciu oferty publicznej, a poinformowała o tym kilkanaście godzin przed jej pierwszą sesją. Gorzej było z notowaniami. Na otwarciu kurs AmRestu wzrósł do 24,5 zł - czyli o 2%, a później zaczął spadać. W pewnym momencie za akcje spółki płacono nawet 23,1 zł - o ponad 3% mniej niż wynosiła cena emisyjna. Na koniec dnia - 24 zł.
Prezes optymista
Szefowie firmy, którzy dużo wczoraj mówili o jej planach, zapewniali jednak, że na jej ak-cjach da się zarobić. - W średnim horyzoncie czasowym raczej tak - uważa Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego BPH. Przekonany jest o tym również Henry McGovern, prezes AmRestu: Sądzę, że akcje w dłuższym terminie pójdą w górę. Zwłaszcza że działamy w sektorze rosnącym szybciej niż PKB.