P. Nurowski wykorzystał WZA Vivendi, aby publicznie przedstawić stanowisko Elektrimu w sporze o udziały operatora Ery. - Jesteśmy gotowi do negocjacji - powiedział między innymi. Zaznaczył, że Elektrim nie poczuwa się do tego, że "okradł" Vivendi z aktywów.
- Jeśli pan twierdzi, że nie posiadamy udziałów PTC, a jednocześnie Elektrim przyjął pieniądze za wniesienie tych aktywów do ET, to jest to pewna niekonsekwencja. Jeśli Elektrim chce te aktywa z powrotem, powinien zwrócić pieniądze, jakie za nie otrzymał - odpowiedział z sali P. Nurowskiemu Jean-Rene Fourtou, przewodniczący rady nadzorczej Vivendi.
Vivendi zainwestowało w Polsce ok. 1,8 mld euro w 1999 roku, sądząc, że nabywa od Elektrimu kontrolę nad PTC. Konglomerat wniósł wówczas 48% udziałów operatora Ery do Elektrimu Telekomunikacja, a francuski koncern kupił udziały w ET i udzielił tej spółce pożyczki.
Aport został zakwestionowany przez Deutsche Telekom, innego udziałowca PTC. Sprawę przez 5 lat analizował Sąd Arbitrażowy w Wiedniu. W grudniu ub.r. wydał orzeczenie, z którym wszyscy zainteresowani się zgodzili, ale interpretują je na swój sposób. Teraz trzy podmioty twierdzą, że mają prawo do pakietu 48% udziałów operatora Ery. Elektrim - bo doprowadził do zmiany w KRS-ie i widnieje w nim jako właściciel tej puli. DT - bo twierdzi, że skutecznie wykonał opcję call na te walory, gdy Elektrim je odzyskał, ale po czasie danym przez sąd. I Vivendi - bo twierdzi, że wyrok z Wiednia nie dotyczy ET. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że w ostatnich dniach Vivendi zażądało od ET spłaty pożyczki. Kancelaria Salans twierdzi, że komornik zajął 48-proc. pakiet udziałów PTC, który ich zdaniem należy do ET - na rzecz Vivendi.
W czwartek WZA Vivendi dokonało zmian w radzie nadzorczej spółki. Kandydowało do niej dwóch Polaków - Piotr Nurowski i Andrzej Olechowski. Jak głosowali akcjonariusze Vivendi? Nie można było tego ocenić podczas walnego, bo zawiódł elektroniczny system do głosowania. W efekcie nad wszystkimi projektami głosowano w tradycyjny sposób: pisemnie.